Bitwę można było uważać za wygraną, lecz do jej końca było daleko...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Elfowie zrobili wiele pierścieni, lecz Sauron potajemnie zrobił Pierścień Jedyny, który miał wszystkimi innymi rządzić...
- Tak wiÄ™c nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie uksztaÅ‚towaÅ‚y siÄ™ raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- «Och! Wielkie szczęście i wielkie nieszczęście w tym domu! Niebiosa dały syna bezpłodnej, niech będzie błogosławiony Najwyższy! Lecz siedem miesięcy temu...
- 2asmienia jednostki czy dominacji nad ni¹, lecz w celu ochrony praw zagro¿onych przez inne instytucje spo³eczne: Jednym z najtrudniejszych aspektów spo³ecznego...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- — Czy można ukryć caÅ‚Ä… rodzinÄ™? — Nigdy nie byÅ‚a zbyt liczna...
- do¿ywotnikiem a zobowi¹zanym takie stosunki, ¿e nie mo¿na wymagaæ odstron, ¿eby pozostawa³y nadal w bezpoœredniej ze sob¹ stycznoœci, s¹d na¿¹danie jednej z...
- do gruzów, zostawionych na drugim końcu miasta, w tamtej sali, oglądając zwisające wy- świecone sznury, ale można przypuszczać, że czuł się już wtedy...
- Maria była ciekawa, jaki związek ma krew, która wyciekała spomiędzy jej nóg, z byciem panną, lecz matka nie umiała jej tego wyjaśnić...
- Gdyby tego rodzaju wydarzenie zaszło pierwszej nocy, zaraz pomyślałbym o zmarłych mnichach, lecz teraz najgorszego gotów byłem spodziewać się po...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Harald, widząc, że umocnienia przełamane, ściągnął wojska z całej przestrzeni wału i coraz nowy oddział, choć bez ładu, rzucał się w skrzęt; zamieszanie uczyniło się zupełne. Ciemność stała się mniej głęboka, jaśniejszy pas nieba na wschodzie zwiastował nadchodzący dzień.
Gołuch darmo przez chwilę nawoływał Jaskotela. Dopiero gdy wrzaski oddaliły się, posłyszał skądeś słaby głos. Idąc za nim odrzucać zaczął leżące belki. Przy niepewnym świetle ujrzał jakieś nogi, wystające spod tramu. Gdy dźwignął go, poznał Jaskotela po zbroi. Leżał twarzą do ziemi. Gdy Gołuch belkę odsunął, Jaskotel odetchnął głębiej i usiłował się podnieść. Gołuch porwał go i uniósł w bok, gdyż właśnie szła jazda Zbrozły, by rozstrzygnąć bitwę. Z obu stron wszystkie wojska były już w walce: Bernard i Henryk wdarli się do obozu, gdy Harald obrońców ściągnął, by kupą odpór dać napastnikom.
Gwar bitewny zaczął przycichać, widno cesarscy przemogli i Harald zmuszony był ustępować. Pobojowisko zaległa cisza, jeno tu i ówdzie widać było w świetle wstającego dnia pojedynczych ludzi, ciągnących ku pozostawionym z tyłu taborom, krzątających się przy opatrywaniu rannych lub obdzieraniu trupów. Promień wschodzącego słońca przedarł się przez wąską szczelinę między nieboskłonem a sklepieniem chmur, zalewając świat żółtym światłem, lecz zaraz zgasł. Pociemniało i zaczął padać deszcz, zrazu jeno kroplami, lecz wkrótce rozpadał się na dobre. Gołuch niósł Jaskotela pod osłonę zagajnika, gdzie stała część polańskich koni z kilkoma pachołkami. Palili ognisko, by wracającym strawę przygotować po przepracowanej, bezsennej nocy. Gołuch po drodze czuł, że Jaskotel przelewa mu się w rękach zwiotczały, przyśpieszył tedy kroku i dotarłszy do ogniska, złożył go na murawie.
Twarz Jaskotela była sinoblada, oczy zamknięte. Gołuch stanął nad nim strapiony, nie wiedząc, czy żyje i co z nim począć. Obstąpili ich zaraz ludzie, a brodaty Szczodrocha, który znał się na leczeniu, chlupnął kubek wody w twarz Jaskotela. Jaskotel drgnął, odetchnął głęboko i otworzył oczy. Spojrzał na stojących nad nim ludzi i spytał ze zdziwieniem:
- Zaspałem?
- Juścić! - zaśmiał się Szczodrocha. - Wodą was polać musiałem, by obudzić.
Jaskotel chciał powstać, lecz jęknął i zagryzł wargi z bólu. W tej chwili przypomniał sobie dzieje ubiegłej nocy aż do chwili, gdy przywalonego belkami ktoś wyciągnął. Nie mógł poruszyć prawą nogą, a w krzyżach czuł ból tak nieznośny, że choć usiłował się uśmiechnąć, jeno usta wykrzywił, zimny pot wystąpił mu na czoło i począł drżeć.
Szczodrocha kubek mu podał z gorącą polewką, po czym jął go obmacywać ostrożnie. Prawa noga była złamana poniżej biodra, zresztą cały był, jeno potłuczony belkami, które obsunęły się, gdy Gołuch wywalił bramę. Jaskotel przypomniał sobie teraz dokładnie przebieg walki i wypadku i zwracając się do Gołucha spytał ze złością:
- TyÅ› prasnÄ…Å‚ kamieniem w bramÄ™?
- Ja! - odparł zapytany.
- Czemużeś, niedołęgo, nie krzyknął, że bramę będziesz wywalał?!
Byłbym spod belek uskoczył, a tak mnie przytłukły jak lisa w paści.
- Nie myślałem, że się brama rozleci - odparł Gołuch zakłopotany.
- To po cóżeś ciskał kamieniem?
- Bo chciałem bramę rozwalić.
Jaskotel, któremu znów płatki latać zaczynały przed oczyma, warknął:
- Poczekaj, jak wyzdrowieję... - chciał coś więcej rzec, lecz znów omdlał.
Jęto go cucić i poić grzanym miodem, który pił chętnie, tak że wkrótce podchmielił sobie i zasnął. Gołuch okrył go skórami i siedział przy nim, srodze strapiony, lecz że sam znużony był nie spaną nocą, zasnął również głęboko.
Jaskotela zbudził ruch i gwar licznych głosów. Otworzył oczy, lecz zmrużył je zaraz od blasku. Niebo było pogodne, bez chmurki, słońce schodziło już z południa, lekki, ciepły powiew poruszał liśćmi zagajnika. Nad nim stał Zbrozło.
Jaskotel uśmiechnął się i chciał dźwignąć, lecz krzyże zabolały go, aż pot wystąpił mu znowu na czoło. Nie omdlał jednak i czuł się rzeźwiejszy, jeno noga złamana zdrętwiała. Zbrozło polecił rozebrać Jaskotela i obejrzał go dokładnie. Krzyże miał całe, jeno stłuczone, a kość udową złamaną. Noga opuchła i zsiniała. Jaskotel patrzył na nią strapiony, a i Zbrozło zasumował się wyraźnie.
- Cóż tak nad moją nogą dumacie? - spytał Jaskotel. - Nie będzie z niej nic?
- Młodyś, to się zagoi, jeno złożyć trzeba i w spokoju ostawić. Co ja, z tobą pocznę?
- A co by?! Poleżę, aż będę mógł jechać - rzekł uradowany Jaskotel.
- My zaraz odjeżdżać musimy, ani myśleć, by ciebie brać się dało.
- Albo co?
- Wojna skończona, bo Harald poddał się i syna Swena w zakład daje, że pokoju dotrzyma. Wracać i tak by trzeba, wolę jednak pośpieszyć. Przejechaliśmy się przez Popponową jazdę, że nie wiem, czy jeden cały pozostał. Skrzęt wprawdzie był i ciemno jeszcze, ale Poppo dowie się, a już był cięty. Nie omieszka cesarza podjudzić, a cesarz i tak w szczerość naszą nie wierzył. To rzekłszy łupki kazał przygotować, by nogę Jaskotelowi nastawić. Gołuch stał przypatrując się przygotowaniom. Zbrozło nienaturalnie wykręconą nogę ujął w miejscu złamania i wskazując na nią oczyma Gołuchowi rzekł:
- CiÄ…gnij!
Gołuch ujął za stopę i pociągnął.
- Ty kłodo dębowa! - ryknął Jaskotel. - Naprzód mi nogę złamał, a teraz wyrwać mi ją chce z tyłka. Och!
- Już! - rzekł Zbrozło i obwiązywał wprawnie łupki. Jaskotel leżał mokry od potu, zaś Zbrozło ozwał się:..
- Teraz z miesiąc poleżeć musisz spokojnie, jeno gdzie?
Stał jeszcze zadumany nad ciężko dyszącym Jaskotelem, gdy posłaniec przybiegł mówiąc, że cesarz go wzywa. Zbrozło zastanowił się chwilę. Dał rozkaz, by do drogi się sposobić i powierzywszy dopilnowanie setnikowi Lisowi, sam wolnym krokiem skierował się do cesarskiego obozu.
Cesarz siedział w otoczeniu wodzów i starszyzny. Gdy Zbrozło nadszedł, zamilkli wszyscy, widno o nim była mowa.
- Nieśpieszno wam swoją część łupów odebrać? - spytał cesarz, a w głosie jego czuć było drwinę.
- Niepotrzebne mi. Chętnie swoją część Popponowi odstąpię - odparł Zbrozło obojętnie, tak że poznać nie można było, czy drwi również, czy bierze cesarskie słowo za dobrą monetę.
- Nie odstępujcie, co nie wasze - rzekł Poppo gniewnie.