do gruzów, zostawionych na drugim końcu miasta, w tamtej sali, oglądając zwisające wy- świecone sznury, ale można przypuszczać, że czuł się już wtedy...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- -------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBw wroga!-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER************************************************************ ** CAMPAIGN ADVICE ** ************************************************************-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokB Rzymu
- Tak więc nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie ukształtowały się raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- ““Zabij go, Tanneguy!”“ A teraz - de Giac roześmiał się konwulsyjnie - teraz ten człowiek, pod którego władzą było tyle prowincji, że można by nimi...
- I po cóż to wszystko, po cóż te wyrzeczenia dla sprawy tak od początku przegranej? Jakby z odkrytej karty czytać było można...
- • skrzynia biegów, długa – ponieważ jest wiele szybkich partii (łuki, czasami proste), na których to właśnie dużą prędkością można sporo...
- ciekawe i co mnie osobiście bardzo zaskoczyło — zdałem sobie spra- wę, że czasami pracując mniej i krócej, można było zrobić więcej, niż...
- — Czy można ukryć całą rodzinę? — Nigdy nie była zbyt liczna...
- Bitwę można było uważać za wygraną, lecz do jej końca było daleko...
- doywotnikiem a zobowizanym takie stosunki, e nie mona wymaga odstron, eby pozostaway nadal w bezporedniej ze sob stycznoci, sd nadanie jednej z...
- \par cech, w kt\'f3rej badacze wyr\'f3\'bfniaj\'b9 elementy achajskie (nie wymienili\'9c-\par my tego dialektu w nazwanych wy\'bfej grupach, bo p\'f3\'9fniej nie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Że ta przestrzeń
przerażała go swym uproszczeniem. Była stanowczo za mała jak na jeden oddech, za obszer-
na jak na kryjówkę. W gruzach, oddychając całym krajobrazem, wchłaniał zieleń i błękit, i
statki od Zamku po elewator, a kryjówek miał pełno, w wilgotnych tunelach, w grotach z ce-
gieł i gnijących tapet, gdzie potrzeba nie lada wprawy, żeby przejść i nie pobrudzić butów
starym kałem; Kostek wprawę tę szczególnie sobie cenił. A wtedy, w tej sali, jakaś kryjówka
była mu bardzo potrzebna. Nie znalazł schronienia w śpiewie, który przedzierał się wśród
strzyżonych głów zygzakami: „wykonaj plan!”, jak piłka, „równaj krok!”, jak ostro podawana
piłka w szczypiorniaku, „zewrzyj dłonie!”... Nie lubił sportu. Żywioł ograniczony kredowym
kołem boiska, spętany konwencją reguł, gwizdkami trenera – to przecież kaganiec. Jego anty-
82
kultura żądała samodzielności. Nie oswoił się z nowym otoczeniem w czasie trwania „części
artystycznej”, gdy na estradzie pląsały białonogie ośmiolatki w strojach krakowskich. Mruk-
nął: – Ale lipa. – Uczeń ze starszej klasy recytował wiersz. „Idziemy, czarni – mówił – zwę-
gleni, jednym rytmem natchnieni”. – No – odezwał się ktoś stojący za Kostkiem. – Zaraz gość
wysiądzie z „milionem milionów”. – Słowa te zaniepokoiły stojących w pobliżu Kostka. Re-
cytator w pewnej chwili zrobił pauzę, nabrał powietrza do płuc i zawołał: – „Milion milionów
drwali! Milion milionów kowali! Milion milionów murarzy! Milion milionów...” Mawka,
który powiedział przed chwilą swoje „no”, stał spokojnie, nie raczył nawet zauważyć, że
oglądano go zewsząd, jak gdyby wcale nie chciał nikogo rozśmieszyć, a tylko czekał, aż
tamten rzeczywiście potknie się na „milionie milionów”. Recytator wyliczał dalej. „Milion
milionów tkaczy! Milion milionów spawaczy! Milion milionów drwali! Milion milionów
kawa...” Więc jednak się sypnął. Przestąpił z nogi na nogę i zaczął wyliczać od początku. –
Pierwszorzędnie – powiedział Mawka.
Na boisku ustawiali ich parami, sprawdzali obecność, kazali na coś czekać, zachowywać
ciszę, którą Kostek zachowywał z wewnętrznym sprzeciwem. Poleceń nie słuchał, naśladował
innych. Ktoś krzyknął: „A co on za jeden?” Odpowiedział z głupia frant, że nie wie. W pew-
nym sensie powiedział prawdę. Nie przeżywał jak inni magii cyfr, obojętny, czy zostanie
uczniem klasy ósmej dwa czy ósmej jeden. Dbał jedynie o to, aby zawsze stać w pobliżu
Mawki. Czuł, że jego kryjówką jest w tej chwili protest Mawki, jego ironizowanie, z tym ga-
tunkiem antykultury zetknął się po raz pierwszy i od razu przyznał mu wyższość nad swoim.
Tak bezczelnie jak Mawka inscenizować swój sprzeciw, nie kryjąc się w gruzach, ale twarzą
w twarz z okrutnie uroczystą Szkołą – grać niby-nadgorliwość, drwiąc z całego świata! To na
pewno była wyższa klasa. Wybiec z krzesłem na boisko, odkrzyknąć woźnemu, że krzesło się
przyda, co szczególnie wówczas Kostka ubawiło, potem podejść do samej Dyry i poprosić, by
sobie usiadła, bo na pewno jest zmęczona!... Dreptać w kółko przez kwadrans po komendzie
„w miejscu – rozejść się!”; Kostek całą dobę musiałby się głowić, zanim wpadłby na coś tak
dracznego.
Więc już wtedy przyznał Mawce wyższość, ale miał zbyt silnie wmontowaną w krwiobieg
dumę prowodyra, aby mógł nie podjąć z nim rywalizacji. Tak okazał się najgorszym w szko-
le. Już po pierwszym okresie mówili, że Szkuderlak jest najgorszy. Wagarowicz. Wycina na
ławkach grubiańskie wyrazy. W ubikacjach rysuje „gołe baby”. Podkłada lusterko. Tym lu-
sterkiem zdobył krótkotrwałą sławę, chociaż pomysł był nie jego, wzięty z powszechniaka,
żeby podejść do dziewczyny, blisko, i podrzucić jej pod nogi lusterko... Prawdopodobnie był-
by sobie w końcu zebrał „wojsko” chuliganerii, ale na tle Mawki reprezentował osobowość
jednostajną, uciążliwą, bez wrażliwości i poczucia komizmu. Ktoś powiedział, że Szkuderlak
jest głupi jak but. Ktoś go nazwał „wypierdkiem mamuta”. W jego klasie fascynował inny
model: uczeń-dandys, lansowany przez Lutka Hejżesza, bażant w wąskich spodniach. No i
Mawka. Dowcip. Wyobraźnia. Kostek śmierdział piwem i papierosami. Mówił źle, chodził z
brudną szyją. Zawzięty, ponury, samotny i głupi. Nie uwierzono mu, gdy przyszedł z dono-
sem na Mawkę. (Złożył donos na piśmie, a więc przyznał, że w spaleniu szkoły uczestniczył,
dając głównie dowód własnej winy, na podstawie którego można go było bez trudu usunąć ze
szkoły.) Odtąd żaden kolega nie poznawał go na ulicy.
Uciekł na wieś.
Trudno orzec, czy rdzawe powietrze Starówki było w ogóle gdziekolwiek do odnalezienia,
czy smakował jego oczom równie dojmująco pejzaż stawów zarybieniowych, podłączonych
do strumieni pełnych szumiącej zieleni i mgiełek komarów, gdy w wysokich butach gumo-
wych kosił sztywną trzcinę, a blask kosy mieszał się ze srebrem tłustych karpi, dość na tym,
że dwa lata spędził w Gospodarstwie Rybnym, sypiał źle, na poddaszu, sam nad pustym biu-
rem, w czterech ścianach z gnijącym ścierwem much, komarów, miażdżonych paznokciem
pająków, że najgorsze były niedziele i święta, nie wypełnione pracą, kiedy nie miał pojęcia,
83
na co ma ochotę, a nie miał ochoty na wódkę ani na zabawę, a na miłość nie miał odwagi, bo
kobieta dla Kostka była tylko częścią muru z wydrapaną „gołą babą”. Zaczął się gwałtownie
leczyć, pierwszy urlop spędził u stomatologa. Jakoż z czasem nauczył się prowadzić traktor,