- Słyszałem, że od dnia bitwy pod Keenset na północy rozwija sięcywilizacia...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Na pocz¹tku 1950 roku przedstawiciele Zwi¹zku Radzieckiego, Chiñskiej Republiki Ludowej i Korei Pó³nocnej na spotkaniu w Pekinie omawiali plany uderzenia na Republikê...
- Istmie i w portach korynckich kolonii w pó³nocno-zachodniej GreW Koryncie równie¿ koncentrowa³a siê wymiana handlowa miêdzy Peponezem a œrodkow¹ Grecj¹, nic...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- - Niedobitki Shaido wycofują się na północ - oznajmiła ponuro Amys - a coraz ich więcej przekracza Mur Smoka, jednak Rand al'Thor najwyraźniej o nich...
- Wreszcie wczesnym popołudniem któregoś dnia Smuga oznajmił, że wraca jego przyjaciel i mogą mu złożyć wizytę w siedzibie towarzystwa, gdzie pracuje...
- Tego dnia wrócił z wędrówki po mieście mnich, który doniósł, że trzy kilometry w dół autostrady urządzony został obóz dla uchodźców...
- innymi nie otworzono już drzwi tego dnia, bo pani była zdrożona, a przy tym musiała się za-jąć panem Nowowiejskim...
- CZĘŚĆ TRZECIA ULGORozdział XIII Następnego ranka skręcili na północny zachód i ruszyli ku stromym, białym...
- istota, która jest ze mną każdego dnia, jest również moim słonecznym agentem wysłanym przez Słońce...
- STANY ZJEDNOCZONE I KANADA Większość wampirów Sabatu opisanych w tym podręczniku rezyduje w Ameryce Północnej...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
..
- Tak, też doszły mnie te słuchy - potwierdził kapitan. - Sądzę, że toprawda. Widziałem maszynę parowa, prasa drukarska jest znowu w użyciu...Wytwarza się stal coraz lepszej jakości, znowu odkryto mikroskopy i teleskopy.
Nirriti zbliżył się do więźnia. Przez dłuższą chwilę mierzyli się wzrokiem.
Nirriti był szczupłym mężczyzną o wesołych oczach, pogodnym uśmiechu,ciemnych włosach, spiętych srebrna wstążka, nos miał nieco zadarty, a koloroczu dorównywał nieskażonemu błękitowi pałacu. Ubrany był na czarno. Białacera nie zdradzała śladu opalenizny
- Dlaczego bogowie nie usiłują położyć kresu tym zabawom z postępem?
- Jak sadzę, są zbyt słabi. Panie... o ile tę właśnie odpowiedź chciałeśusłyszeć. Od czasu rzezi nad Vedra bogowie jakby się boją sypać piach w trybypostępu... Mówi się nawet, ze w Mieście rozgorzał na tym tle zażarty spórmiędzy partią półbogów a tymi. którzy pozostali ze starszych bóstw. Istotą spór ujest jednak sprawa stosunku do nowe] religii. Ludzie nie drżą już dtużej przedNiebem, nie boją się używać wynalazków. Są nawet gotowi bronić się przedatakami Nieba, a ponieważ są obecnie lepie] uzbrojeni, bogowie nie spieszą sięz ekspedycja karna.
- Wobec tego Sam zwyciężył - uśmiechnął się Nirriti. - Czas pracuje dlaniego.
- Też tak uważam.
Nirriti spojrzał na dwóch strażników, stojących po obu stronach więźnia.
- Zostawcie nas samych - rozkazał, zaś kiedy wyszli, zwrócił się doOlvagga. - Znasz mnie?
- Tak, kapelanie. Bo jeslem Jan Olvegga, kapitan Gwiazdy Indii.
- Olvagga... Chyba niemożliwe...
- A jednak. Przyjąłem nowe ciało... dzisiaj już może nie tak nowe... owegodnia. gdy Sam pokonał Panów Karmy w Maharatha. Też tam byłem.
- Jeden z Pierwszych i... no tak... chrześcijanin!
- Niekiedy, jedynie wówczas, gdy łamię słowo dane hinduizmowi.Nirriti położył dłoń na ramię. -W takim razie twa prawdziwa istota musibardzo ubolewać z powodu bluźnierstwa, którego się dopuścili!
209
- Nie darzę ich szczególną sympatią... i wzajemnie.
- Pewnie... - pociągnął nosem Nirriti. - Lecz co do Sama... on leż siędopuścił blużnierstwa, mnożąc ilość herezji, oddalając dzień zwycięstwaSłowa...
- To tylko strategia obrony - odparł Olvagga. - Nie przypuszczam, żebysię kryło za tym coś więcej. Jestem pewien, że nie bardziej pragnie być bogiemniż ty czy ja.
- Możliwe... Życzyłbym sobie jednak, by obrat mną strategię. Jeśli zwycię-ży, dusze tych. którzy mu uwierzyli popadną w wieczne potępienie.
Kapitan wzruszy) ramionami. - W przeciwieństwie do ciebie nie jestemteologiem...
- Ale zechcesz mi pomóc? - Nirriti obrzucił go bystrym spojrzeniem.-- W ciągu tych lat zbudowałem potężną armię Mam ludzi, mam maszyny.Mówisz, że nasi wrogowie osłabli...Moja armia bezdusznych... nie zrodzonychz mężczyzny ni z niewiasty... oni nie boją się niczego. Mam gondole... całąarmie gondoli. Bez trudu wzbiję się aż do Miasta. Jestem w stanie zburzyćwszystkie Świątynie tych heretyków, nie zostanie po nich kamreń na kamieniu.Myślę, że już nadszedł właściwy czas, by oczyścić świat z tej zarazy. Prawdziwawiara musi zwyciężyć, i to szybko. Dłużej nie można zwlekać:...
- Jak już wspomniałem nie jestem teologiem - rzekł Olvagga. - Lecztakże chciałbym ujrzeć upadek Miasta. Pomogę ci, na ile potrafię.
- Wobec tego zajmiemy kilka miast i zbezcześcimy ich Świątynie... Zoba-czymy, jak się zachowają.Olvagga skinął głową.
- Będziesz moim doradcą. Będę miał w tobie oparcie moralne - powie-dział Nirriti, po czym schylił głowę.
- A teraz módlmy się...
Stary człowiek stał już od dłuższego czasu przez Pałacem Karmy w Khaipur,zastygły w bezruchu jak marmurowe kolumny. W końcu ulitowała się nad nimjakaś dziewczyna, przyniosła mu chleb i mleko. Odgryzł kęs chleba.
- Wypij też mleko, dziadku - rzekła dziewczyna. - Mleko jest pożywne.Wzmocni twe ciało.
- Do diabła z mlekiem' - warknął staruszek. - Do diabła z moim ciałem!Z duchem zresztą też nie inaczej!
Dziewczyna odsunęła się o krok. - Twarda to mowa, zwłaszcza w ustachczłowieka, któremu okazano miłosierdzie.
- To nie miłosierdzie przeklinam, dziewucho, tylko twe zamiłowanie do tegorodzaju napojów! - skarcił ją staruch. - Bądź tak miła i przynieś mi puchareknajpodlejszego cienkusza, jaki macie w kuchni... Niech już to będzie wino.którym wzgardzili goście, niechże będzie to napój tak podły, że kucharz nie chcego użyć do podlania najbardziej łykowatego kawałka mięsa w brytfannie.Błagam o nektar z winogron, nie od krów... Wina!