Po przydzieleniu nas do transportu automatycznie zostaliśmy zwolnieni z K,K...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Eliza Orzeszkowa-Gloria Victis Geneza „Gloria victis” została wydana po raz pierwszy w zbiorze nowel Orzeszkowej w Wilnie w 1910 roku...
- Pierwsza z tych przemian -od seksu owocożercy do seksu drapieżnika -dokonywała się w ciągu długiego czasu i w zasadzie przeprowadzona została z powodzeniem...
- string ob_get_length ( void) ob_implicit_flush Włącza lub wyłącza ukryte opróżnianie bufora wyjściowego (jeżeli nie podany został znacznik...
- Tego dnia wrócił z wędrówki po mieście mnich, który doniósł, że trzy kilometry w dół autostrady urządzony został obóz dla uchodźców...
- abW dolnej cze˛sći rysunku 1 została nakresĺona funkcja produkcji f(L), gdzieL oznacza liczbe˛ zatrudnionych i gdzie zaso´b kapitału jest dany, z...
- - Nuria Monfort powiedziała mi, że pracownik kostnicy zadzwonił do wydawnictwa trzy dni później, kiedy ciało zostało już pogrzebane w zbiorowym grobie...
- Wilson Argrow został nagle przeniesiony do pośredniaka w Milwaukee, gdzie spędził jedną noc, by nazajutrz rano wyjść na wolność...
- nawet wtedy, kiedy została już sprasowana w kostki, i właśnie dlatego trzeba ją było Szczęście bywa czasami bardzo kapryśne...
- Jezusa Chrystusa, ile dokonali zdumiewajcych cudw i jak sami zostali owieceni! Czy ju dostrzegasz zwizek i peninauki modlitwy, tak mdrze przedstawionej w...
- Gdy już dostatecznie podniesiesz poziom energii, wtedy wyobraź sobie, że kreatywna nadwyżka, która zgromadzona została w twoim magazynie many, przepływa...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
i zaraz tego samego dnia pozrywaliśmy czarne punkty - znaki więźniów K.K. W rozmowie z Willim i Heńkiem B. powiedziałem - i oni zgodzili się ze mną - że tam musi być ciekawie, jeśli nam pozwolili zerwać czarne punkty. Wynikałoby z tego, że tam warunki normalnych więźniów niczym nie będą lepsze jak w K.K. w Dachau. Innym więźniom tego nie mówiliśmy, bo można było narazić się im, a poza tym jeśli sami nie wiedzieliśmy na pewno, nie było potrzeby psuć ludziom chwilowego nastroju zadowolenia.
Ostatniego dnia przed wyjazdem niektórym popsuł się dobry nastrój, a przyczyną był transport inwalidów, który przyszedł z obozów Mauthausen i Gusen. Ludzi tych prowadzono powoli obok naszego baraku. Powoli dlatego, że były to tylko szkielety ludzkie w zniszczonych łachmanach, nazywanych szumnie ubraniem, a każdy z nich był w bandażach lub w gipsie. Przez druty od nas padały chaotyczne pytania: skąd, jak długo byli, jakie tam warunki? Ktoś zawołał, że my tam jedziemy - na to niektórzy machnęli tylko ręką mówiąc, że jak pojedziemy, to sami się przekonamy. Poszła plotka - która miała na celu przywrócić dobry nastrój - że ci inwalidzi to więźniowie, których poraniło przy przedwczesnym wybuchu w kamieniołomach, lecz nie wpłynęło to jednak na poprawienie nastroju.
Ludzie z wolnych bloków przynieśli papierosy i tytoń i częstowali nim chłopaków z K.K. Przyszedł też pod barak Janusz Kempisty i przyniósł mi paczkę tytoniu, bibułki, pudełeczko sacharyny. Dobry, kochany chłopak. Gdy już wychodziliśmy do bramy, stał przed swoim blokiem i machał mi ręką na pożegnanie. Nie wiem, czy przeżył wojnę, ale to raczej wątpliwe, bo był to chłopiec młody i niezaradny.
W dniu wyjazdu blokowy naszego bloku, Niemiec z czerwonym winklem, miał do nas krótka przemowę i widać było, że był bardzo wzruszony. Przypuszczam, że ze swą mową wystąpił wbrew zarządzeniom, bez niczyjego zezwolenia, bo nie wierzę, żeby mu ktoś pozwolił mówić takie rzeczy. Przemówienie jego można streścić w kilku zdaniach: “Jedziecie na gorsze. Tam jest ciężka praca i wyniszczenie. Tu wewnętrzne władze obozowe - to komuniści, tam rządzą bandyci”.
A na zakończenie powiedział:
- Pamiętajcie zawsze o tym, żeby nie upaść, bo który upadnie, ten już się nie podniesie.
Dnia 16 sierpnia 1940 r. rano otrzymaliśmy prowiant na drogę - był to kawałek kiełbasy i pół bochenka chleba - i zaprowadzono nas na jakąś bocznicę kolejową. Tam prawie trzy godziny siedzieliśmy na trawie w oczekiwaniu na pociąg. Tego dnia było bardzo gorąco. Wszystkim chciało się pić, a nigdzie nie było wody. W dodatku z nudów i z głodu prawie wszyscy zjedli swój chleb, a nikt nie wiedział, jak długo będzie trwała jazda do miejsca przeznaczenia. Ja też swoją żywność zjadłem i chciało mi się bardzo pić, lecz starałem się o tym nie myśleć, żeby nie pogarszać swego samopoczucia. Przykrym dla mnie momentem był przejazd obok nas pociągu pośpiesznego, w którym widzieliśmy ludzi, jak jeżdżą w luksusowych wagonach i cieszą się wolnością. Przed przejazdem tego pociągu esesmani ustawili się wzdłuż toru, żeby któremu z nas nie przyszedł przypadkiem do głowy pomysł skoczenia pod pociąg.. Życie wolno było odebrać sobie w obozie, poza bramą obozu byłoby to wysoce nieprzyzwoite.
Wreszcie podstawiono pociąg towarowy, załadowano nas po 50 osób do każdego wagonu. Posłyszeliśmy jeszcze szczęk żelaznych sztab, którymi zamykano wagony... pociąg ruszył.
MAUTHAUSEN
Przy ładowaniu do pociągu ludzie starali się stawać obok siebie tak, żeby znajomi czy koledzy mogli jechać w tym samym wagonie. Ja ustawiłem się razem z Willim i Heńkiem B.