Najważniejsze, to się stąd wyrwać...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Krzysztof przetarł palcami oczy i powtórzył bezdźwięcznym głosem: – Precz, precz, zabierzcie stąd tego człowieka...
- – Zabierzesz stąd te akta, zrobisz gdzieś kopie, roześlesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po całych Stanach, a resztę ukryjesz,...
- – Powinniśmy się stąd wynosić, nim orki zaczną przetrząsać te ruiny – powiedziała Isaan...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- The pane displaying local site files is labeled Local Folder and the pane displaying remote site files is labeled Remote Site...
- Jak funkcjonuje zapora ogniowa przy udostêpnionym po³¹czeniu internetowym? Je¿eli program Norton Internet Security jest zainstalowany na komputerze...
- znałem już wszystkie litery i umiałem czytać, a nawet troszkę pisać i nauczyłem się tabliczki mnożenia do sześć razy siedem jest trzydzieści pięć,...
- Sadeq przestaje kiwać głową...
- Kiedy Stâven zobaczył, że Fâlessanowi drżą ręce, sam pozapinał mu kurtkę na guziki, znalazł jego hełm i założył mu na głowę...
- Legendy i podania polskieWoły stanowiły do średniowiecza, a w Polsce południowej i u licznych narodowości słowiańskich do niedawna, podstawową silę pociągową...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
I jeśli się sprzedać, to jak najdrożej. I jeśli potem uciec, to z workiem pieniędzy.
Ewunia ma świętą rację.
Pieniądze wcale nie są najważniejsze, ale pod warunkiem, że się je ma. Najcudowniejsze w tym jest to, że już teraz to wiem, w wieku piętnastu lat, bo gdybym doszła do takiego wniosku po czterdziestce, jak wiele idiotek, to mogłabym się co najwyżej ugryźć w cipkę i tak zostać, z mężem kapciem na karku i bandą dzieciaków, z których każde chce dżinsy za dwadzieścia parę dolarów, a ja tymczasem mam pięćdziesiąt tysięcy złotych do pierwszego i muszę kombinować, żebyśmy wszyscy z głodu nie zdechli.
Wystarczy popatrzeć na moją mamusię, na te sto kilo słoniny i miss żylaków. Przecież jeszcze dwadzieścia lat temu była śliczną, szczuplutką dziewczyną. Co to się z nią stało? Gdzie zniknęła tamta śliczna dziewczyna?
O nie, nie będę biegła w tej samej sztafecie, co ona. Nikt mnie do tego nie zmusi. To dzięki Ewuni wiem to wszystko, co wiem, choć mam też wrażenie, że wiedziałam o tym od zawsze. Czy to tak trudno pomyśleć, gdy jest się odrobinę inteligentną i do tego piękną? Jak ja o sobie nie pomyślę, to kto o mnie pomyśli?
Choćbym miała przepłynąć żabką wszystkie morza i wszystkie oceany... muszę dostać się na wysepkę, gdzie mieszkają bogaci. I inteligentni, bo wszyscy bogaci są inteligentni, a jeśli ktoś jest inteligentny i biedny, to widocznie wcale nie jest taki inteligentny.
To prawdziwe dla mnie szczęście, że spotkałam Ewunię i zaprzyjaźniłam się z jej rodziną, bo zrozumiałam nareszcie, jak jest na tym świecie naprawdę. Bogaci i inteligentni trzymają ze sobą i pomagają sobie, bo jest ich mało, a miliardy głupich biedaków gryzą się między sobą w kolejkach i wszędzie. Tak było zawsze, i tak zawsze będzie na tym świecie i już tylko gorzej może być, bo coraz więcej na ziemi ludzi, a coraz mniej do rozdania między nich. Więc trzeba się nachapać póki co, bo ma się tylko jedno życie. A może do tego jeszcze bardzo krótkie?
Kto wie..
Kto wie... może za pięć minut, a może zaraz skręcę kierownicę w lewo i pocałuję jakieś drzewo z szybkością stu kilometrów na godzinę? I tam, gdzie teraz ryk motoru, będzie cisza, świergot ptaszków i dwie śliczne dziewczyny w czerwonej kałuży. Nieżywe i nagie.
Bo jedziemy po lesie nago, całkiem nago.
Dwie nagie panny Twardowskie na czarnej, japońskiej miotle z zakrytą tablicą rejestracyjną przelatują teraz przez wioskę z piekielnym rykiem silnika, w kłębach kurzu i niebieskiego dymu.
To niesamowite, że można być taką realistką, a jednocześnie tak bardzo szaloną. Bo Ewunia jest całkiem szalona, teraz to wiem... i żeby nie oszalała do samego końca, muszę być jeszcze bardziej szaloną, niż ona.
A może wszystkie dziewczynki w naszym wieku są szalone?
Kasia przecież też była szalona.
A Magda to nie szalona? Chodzi po kryjomu do jednego pana, który ma siedemdziesiąt sześć lat. Taki ohydny, elegancki staruch w białym garniturze, w kapeluszu i z laską. Jak mi go kiedyś Ewa pokazała na ulicy, to nie mogłam długo uwierzyć, że Magda chodzi do niego do domu, przebiera się w różową halkę i pończochy z gumkami na pasku, i daje mu się lizać po cipce.
A zaczęło się to tak, że dwa lata temu prowadziła szkolny sklepik, ale zjadła więcej czekolad, niż ich sprzedała i miała straszne manko, a wtedy jedna jej koleżanka ze starszej klasy powiedziała w tajemnicy, że jest jeden taki pan, który płaci dwa dolary, jak mu się jakaś dziewczynka da polizać. Zaprowadziła ją do niego. Magda mu się bardzo spodobała i chodziła do niego trzy razy w tygodniu.
I w ciągu miesiąca miała w sklepiku superatę. Potem ten stary zbiedniał, bo mu umarł brat z Ameryki, a żona brata już nie przysyłała mu dolarów. Więc od pół roku nie może Magdzie płacić, a ona mimo to przychodzi do niego i daje mu się lizać za darmo.
A Klaudia... czyż nie jest szalona?
No, może trochę mniej, albo po prostu inaczej, ale jest przecież starsza od nas o rok.
A Bogusia, której nie znam, bo leży w szpitalu., ta to dopiero była szalona. Skoczyła na nartach z dużej Krokwi i może już do końca życia będzie kaleką. Była największą przyjaciółką Klaudii i to właśnie ona wymyśliła te słynne „chwile, w których dziewczynki mogą być naprawdę sobą”