MIAST!Był też w złym nastroju, ponieważ przegrał na walkach krewetek...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- JOWISZ W ZNAKU RAKAZnaczenie oraz pełny wpływ Jowisza w znaku Raka, daje się zauważyć dopiero w środku życia, ponieważ pozycja taka, gdy chodzi o znak Raka,...
- liacji, ponieważ próbowały realizować oba te cele Załóżmy na początek, że oba efekty powstają dzię- dzięki skoncentrowaniu się na odczuciach...
- ponieważ dopóki nie będziemy wiedzieli więcej o tkwiących w człowieku siłach, nie możemy mieć nadziei, iż dowiemy się czegoś więcej o przyszłości i...
- • skrzynia biegów, długa – ponieważ jest wiele szybkich partii (łuki, czasami proste), na których to właśnie dużą prędkością można sporo...
- Poniewa¿ ta regu³a daje nam w rezultacie program wysy³aj¹cy, wiadomoœæ jest przekazywana temu programowi do dostarczenia...
- ze spokojem opuścić element TIM, ponieważ stacje wysyłające ramki typu Probe nie są jeszcze skojarzone z siecią i dlatego nie potrzebują wiedzy na temat,...
- Ponieważ jestem tylko tym ciałem, już dziś gnijącym w jakimś momencie przyszłości, tym staromodnie piszącym szkieletem, czuję, że to ciało żąda siebie,...
- W sypialni włączyła radio, złapała nocny program z muzyką klasyczną i podkręciła głośność, ponieważ chciała wziąć prysznic...
- proporcje finansowania krajowego i zagranicznego muszą być ustalaneodrębnie dla każdego kraju, ponieważ w różnych warunkach występująróżne...
- Ponieważ niósł jej kosz, nie pozostawało jej nic innego, jak czekać, więc przystanęła i zaczęła go obserwować...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Miał pew-
niaka. Niszczyciel ważył pięć uncji i miał sześć i pół cala długości. Powinien wygrać walkowerem. Aż do dzisiaj roznosił wszystkich rywali, więc Tojad postawił na niego całą miesięczną pensję w nadchodzącej konfrontacji z Łamignatem
ma barwę głębokiej butelkowej zieleni, a na karku noszą przez okrągły rok ogromny karmazynowy pióropusz. Są tego bezwzględnie pewne, jako że spędzają większość godzin dziennych, wpatrując się narcystycznie w powierzchnię każdej nadającej się do tego celu kałuży. Przez ogromną, sięgają-
cą 98 procent część roku na cranachańskim niebie panuje spokój. Krótkowzroczne kruki wałęsają się w powietrzu, z rzadka zapuszczając się poza okolice górskie. Szpaki czubate z kolei mają je w nosie i z uwielbieniem wpatrują się w ulubione kałuże. Ale przez pozostałe dwa procent roku samice krótkowzrocznych kruków mają okres godowy. Na ich szyjach wyrastają jaskrawokarma-zynowe rogi, wydzielające do atmosfery ogromne ilości dziko podniecających feromonów. Samce wariują, pikują z wielkich wysokości i zdarza się, że biorą pogrążonego w samouwielbieniu szpaka czubatego za napaloną samicę kruka. Biorąc pod uwagę okoliczności, jest to wybaczalny błąd.
Potomstwo takiego związku, zwane po prostu kruszpakiem (lub też, poprawniej, „Narcissarius alienatus”), to najbardziej nieszczęśliwy ptak w dziejach Talp. Kruszpaki widuje się najczęściej, jak samotnie przemierzają okolicę w poszukiwaniu powierzchni odbijającej światło, w której ujrzałyby cokolwiek więcej niż niewyraźne smugi rozmazanych kleksów. Z rozpaczliwą nadzieją wyglądają chwili, gdy ktoś wynajdzie szkła kontaktowe dla ptaków.
107
świątobliwego sierżanta Zenita. . . phi! Jak gdyby ta nędzna kreweta mogła marzyć o pokonaniu Niszczyciela! Dlaczego ze wszystkich ludzi na całym świecie
musiał przegrać akurat z Zenitem? Niech cholera weźmie WOP! Niech cholera
weźmie pełen samozadowolenia uśmiech tego drania, kiedy mówił: „Ha, Tojad!
Jesteś mi coś winien!”. Niech wszystko weźmie cholera!
Za plecami komandora, pod osłoną grubych dębowych drzwi i głośnego
zgrzytania jego zębów trzonowych, ktoś wziął głęboki wdech i zapukał.
— Wlazł. Już. Do raportu! — wrzasnął Tojad. — Natychmiast! — dodał, gdyż
zanim drzwi stanęły otworem, upłynęły ciągnące się w nieskończoność ułamki
sekund. — Szybciej, szybciej! Do raportu!
Kapitan Barak wzdrygnął się z przerażeniem, gdy rozpoznał nastrój koman-
dora. Natychmiast poczuł pot na dłoniach, ale zacisnął zęby i ruszył po kamiennej posadzce tak głośno, jak tylko dał radę. Kiedy znalazł się o cal od lichego zabez-pieczenia, jakie stanowił spory dębowy stół, zatrzymał się, podniósł prawe kolano maksymalnie wysoko i krzywiąc się, tupnął okutym butem w podłogę. Rozległ
się ogłuszający hałas. Zanim jeszcze umilkło echo, rozpoczął składanie raportu głosem o prawidłowym wojskowym natężeniu stu dwunastu decybeli.
Jednym z wniosków, do jakich Barak doszedł na temat umysłowości wojsko-
wych, był ten, że hałas stanowi najważniejszy aspekt raportów. Mniejsza o treść, liczy się forma. Można wygadywać największe niedorzeczności — dopóki czyni
się to wystarczająco głośno, wszyscy są szczęśliwi.
— . . . aktualny stan pogorzeliska nieruchomości należącej do nieboszczyka —
szalejący pożar. Lokalizacja broni lub innego narzędzia użytego do pozbawienia życia — nieznana. Konkretne powody pozbawienia życia nieboszczyka — nieznane. Całkowita liczba naocznych świadków — zero. Liczba zdatnych do natych-
miastowego użycia zestawów butów szczuroodpornych — zero, sir! — wykrzy-
czał Barak, trzymając kciuki na gardle w miejscu, gdzie biegły struny głosowe.
— Chcę dobrych wiadomości! — wrzasnął Tojad.
— Miejsce pobytu podejrzanych — lochy od dwunastego do piętnastego
włącznie, sir! — Wzrok Baraka utkwiony był przepisowe sześć cali nad głową
przełożonego.
— Niech cholera weźmie tego kowala! — ryknął sejsmicznie Tojad na
myśl o czekającej go pergaminkowej robocie: zeznania podejrzanych, rezerwacje w izbie tortur, zamówienia na paliwo do rozgrzewania pogrzebaczy. . . no i znowu będzie trzeba szukać producenta szczuroodpornych butów. To wszystko stawało
się nie do wytrzymania. — Oskarżyć go o utrudnianie wykonywania obowiązków
Czarnej Straży i psucie mi nastroju! Ściąć mu głowę!
— Ależ, sir! On już nie. . . nie ży. . .
— Drobnostka! Ściąć mu głowę. Gdzie on jest?
— U Pata O’Loga, sir!
— Grrr!!! Ile to jeszcze potrwa?! Chcę jego głowy!
108
— Trudno powiedzieć, sir! Wróżenie nie jest dokładną nauką, zwłaszcza jeśli chodzi o O’Loga, sir!