ich zabraknąć...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - Nazywam się Hooley Krekk i mieszkam w damuteku intendentów - zaczął...
- Trzecia nagrana wiadomość była od niejakiego Glena...
- Co się dzieje? - spytał zaniepokojony Dor...
- Krystyna SkarżyńskaWSTĘPŤPSYCHOLOGIA POLITYCZNA:GŁÓWNE TEMATY,WAŻNIEJSZE DOKONANIAI FAZY ROZWOJUCo sprawia, iż polityka...
- używane przez spamerów...
- j~ $ÂĂ Ă ĂĂś n ø $'Âø ø}H à \nÂĂ "' Ă 9'DĂ uø  à å â ĂĄ â ĂŁ...
- xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxc
- 4
- 65
- Ossendowskiego, Roericha, a szczególnie The Coming Race Bulwera Lyttona, z której niewątpliwiezaczerpnął wiele faktów na użytek swych opowieści,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Sędzia i na to znalazł rozwiązanie. Przełamali każdą
zapałkę na pół. Połówki z siarką na końcu miały być dwa razy
wartościowsze od pozostałych.
O'Connor oświadczył, że ma przy sobie trzydzieści funtów, które
stanowią sumę przeznaczoną na urlop, i że gotów jest grać do tej
wysokości. Żaden z graczy nie sprzeciwił się zaakceptowaniu jego
czeku. Byli przekonani, że jest dżentelmenem.
Ksiądz otrzymał pożyczkę w wysokości dziesięciu zapałek z łebkiem
i czterech bez łebka, połowę od sędziego, połowę od O'Connora.
- Teraz musimy umówić się - powiedział sędzia tasując karty -
co do wysokości stawek.
O'Connor podniósł połówkę zapałki bez łebka.
- Dziesięć szylingów? - zaproponował. Suma ta zaskoczyła
nieco sędziego. Czterdzieści zapałek, które wyjął ze swojego pudełka,
po podzieleniu na połówki reprezentowało teraz równowartość sześć-
dziesięciu funtów, co w 1938 roku stanowiło wcale pokaźną sumkę.
Ksiądz miał dwanaście funtów w zapałkach, pozostali dwaj gracze po
dwadzieścia cztery funty. Sędzia usłyszał westchnienie księdza.
- Wszelki duch Pana Boga chwali - szepnął.
Sędzia skinął głową. Był spokojny. Już w pierwszych dwóch
rozdaniach wygrał prawie dziesięć funtów. W trzecim O'Connor
szybko spasował, tracąc swoją dziesięcioszylingową stawkę. Ksiądz
wstawił do puli cztery jednofuntowe zapałki. Sędzia raz jeszcze zajrzał
do swoich kart. Miał fula waletowego na siódemkach. Mogło być
lepiej. Księdzu pozostało jeszcze siedem funtów.
210
- Dokładam ojca cztery funty - powiedział, przesuwając do puli
kilka zapałek - i przebijam jeszcze pięć.
- O, Boże! Jestem prawie zupełnie spłukany. Co mam robić? -
zapytał ksiądz.
- Tylko jedno - wtrącił się O'Connor. - Jeżeli ksiądz nie chce,
żeby pan Comyn podwyższał jeszcze raz stawkę, i to do sumy, której
ksiądz nie będzie mógł zapłacić, to proszę dołożyć pięć funtów
i sprawdzić go.
- Sprawdzam - powiedział ksiądz i jakby obrzędowym ruchem
przesunął cztery zapałki na środek stolika. Sędzia rozłożył swojego
fula i czekał. Ksiądz pokazał cztery dziesiątki. Zabrał ze stołu
swoje dziewięć funtów, dziewięć funtów sędziego i stawki w wy-
sokości trzydziestu szylingów. Razem z pozostałymi mu jeszcze
dwoma funtami miał teraz dwadzieścia jeden funtów i dziesięć
szylingów.
Dojechali do węzła kolejowego Limerick, który zgodnie z dziwacz-
nym nazewnictwem panującym na kolejach irlandzkich nie ma nic
wspólnego z Limerick i leży tuż za Tipperary. Pociąg zatrzymał się
przy peronie. Kilka osób wsiadło i wysiadło, ale nikt nie zakłócił
pokerowcom gry i nie wszedł do przedziału.
Tuż pod Charleville ksiądz wygrał od zaniepokojonego O'Connora
dziesięć funtów i tempo gry zwolniło się. O'Connor na ogół szybko
pasował, często pasowali wszyscy partnerzy. Tuż przed Mallow zgodzili
się odrzucić wszystkie niskie karty od siódemki w dół, czyli grać talią
^ trzydziestu dwóch kartach. Gra nabrała ponownie tempa.
Tuż przed Headford nieszczęsny O'Connor przegrał już dwanaście
funtów, a sędzia dwadzieścia.
- Czy nie byłoby wskazane, żebym teraz zwrócił panom dwanaście
funtów, z którymi rozpoczynałem grę? - zapytał ksiądz.
Partnerzy księdza wyrazili zgodę i obaj odebrali po swoje sześć
funtów. Księdzu pozostały jeszcze trzydzieści dwa funty. O'Connor
grał teraz bardzo ostrożnie, tylko raz obstawił wysoko i wygrał
dziesięć funtów z fulem przeciwko dwóm parom i stritowi. Nikt nie
podziwiał jezior Killarney przesuwających się za oknem.
Gdy minęli Farranfore, sędzia dostał wymarzoną kartę. Dobrał
trzy karty i z zachwytem przyglądał się swoim czterem damom
i siódemce trefl. O'Connor myślał prawdopodobnie, że też ma dobrą
kartę, ponieważ wszedł do puli, kiedy sędzia podwoił leżące tam już
pięć funtów księdza... Kiedy ksiądz z kolei zareagował dołożeniem do
niej pięciu funtów, a następnie przebił o dziesięć, O'Connor stracił
nerwy i spasował. W sumie od początku gry przegrał dwanaście funtów.
211
Sędzia zacisnął zęby na paznokciu kciuka, po czym dołożył dziesięć
funtów do dziesięciu funtów księdza i dodał drugie tyle.
- Za pięć minut Tralee - zawołał konduktor, wsunąwszy głowę
w szparę uchylonych drzwi przedziału. Ksiądz spojrzał z konsternacją
na spiętrzone na stoliku zapałki i na leżący przed nim ekwiwalent
dwunastu funtów.
- Sam nie wiem, co robić - szepnął. - Mój Boże, sam nie wiem.
- Proszę księdza - powiedział O'Connor - nie może ksiądz
przebić wyżej. Musi pan dołożyć i sprawdzić sędziego.
- Trudno - ksiądz posmutniał. - Przesunął na środek stolika
dziesięć funtów, pozostawiając sobie dwa. - Tak mi dobrze szło.
Powinienem był odłożyć te trzydzieści dwa funty dla sierocińca, kiedy
je jeszcze miałem. A tak mam już tylko dwa.
- Dołożę księdzu trzy funty - powiedział sędzia. - Oto moje