"Gdybym się w porę odezwała, to bym temu zapobiegła...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- «Och! Wielkie szczęście i wielkie nieszczęście w tym domu! Niebiosa dały syna bezpłodnej, niech będzie błogosławiony Najwyższy! Lecz siedem miesięcy temu...
- I CZELADNIK A on, wicie, jeszcze jedno, wicie, ma cierpienie, towarzyszu mistrzu: on się kocha w naszym tym perwersyjnym aniołku tylko temu, co ona jest...
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- zemsty wywrzeć, ogłosił między swymi dworzanami nagrodę temu, kto mu wskaże owego arbitra, który pierwszy po Ketlingowym wniosku zakrzyknął: „Zdrajca i...
- Poniewa¿ ta regu³a daje nam w rezultacie program wysy³aj¹cy, wiadomoœæ jest przekazywana temu programowi do dostarczenia...
- bione kilka tygodni temu, w ramach rutynowych działań mających na celu kom- pletowanie danych o wszystkich amerykańskich stacjach arktycznych...
- Rzeczywiście, i Europa nie dałaby temu wiary, przepełniano pod administracją Lubeckiego więzienia obwinionymi tego rodzaju...
- Jest to przede wszystkim wyraz błagania… a jednak czai się w nim podejrzenie! Ach, do licha z tymi podejrzeniami! Gdybym chciał o nim rozpowiadać, zrobiłbym to już...
- biegł już końca dawno temu...
- Nie mogłem stawić temu czoła...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Jako mój Strażnik ona musi postępować tak, jak ja każę. Nie mam racji?"
Z dotychczasowych wydarzeń wynikało, że posłuszeństwo bynajmniej nie stanowiło elementu więzi. Czy Aes Sedai, które podglądała, zmuszały tych mężczyzn również do składania przysiąg? Teraz, jak o tym myślała, nabrała przekonania, że jedna z nich na pewno to uczyniła.
Birgitte nałożyła strzałę, podniosła łuk i zwolniła cięciwę, nie zatrzymując się nawet, by wycelować. Elayne skrzywiła się, ale stalowy grot utknął w samym środku białego krzyża. Drzewce jeszcze nie przestało drżeć, a już drugie otarło się o nie i wbiło tuż obok. Birgitte odczekała wtedy chwilę, ale tylko po to, by obie strzały znieruchomiały. Głośny jęk wyrwał się z gardeł gapiów, kiedy trzeci grot rozszczepił pierwszy, ale to było nic w porównaniu z absolutną ciszą, jaka zapadła, kiedy ostatnia strzała rozpołowiła drugą w ten sam sposób. Pierwsza - to mógł być przypadek. Dwie...
Luca wybałuszył oczy. Z szeroko rozdziawionymi ustami patrzył to na drzewo, to na Birgitte, znowu na drzewo, znowu na Birgitte. Podała mu łuk, a on tylko anemicznie pokręcił głową.
Nagle odrzucił swój kołczan, szeroko rozłożył ramiona i krzyknął z zachwytem.
- Nie noże! Strzały! Ze stu kroków!
Nynaeve zwisła bezwładnie na ramieniu Elayne, kiedy wyjaśnił, czego chce, ale nie wydała ani dźwięku protestu. Thom i Juilin zbierali pieniądze; większość oddawała monety z westchnieniem albo ze śmiechem, ale Juilin musiał wykręcić rękę Latelle, kiedy ta próbowała się wyślizgnąć, a także dorzucił kilka gniewnych słów, by wreszcie wcisnęła pieniądze do mieszka. A więc o to im wtedy chodziło. Musi stanowczo się z nimi rozmówić. Później.
- Nana, wcale nie będziesz musiała tego robić.
Nynaeve tylko wpatrywała się zdziczałym wzrokiem w Birgitte.
- Nasz zakład? - przypomniała Birgitte, kiedy Luca ochłonął. Skrzywił się, po czym sięgnął do swej sakiewki i cisnął w jej stronę monetę. Elayne dostrzegła błysk złota w słońcu, kiedy Birgitte przypatrywała się jej, po czym odrzuciła ją z powrotem.
- Zakład mówił o srebrnym groszu z twojej strony.
Oczy Luki rozszerzyły się ze zdumienia, ale w następnej chwili śmiał się już i wciskał złotą koronę w jej garść.
- Jesteś tyle warta, co do miedziaka. No i co, zgadzasz się? Toż na takie przedstawienie przyjdzie może nawet sama Królowa Ghealdan. Birgitte i jej strzały. Pomalujemy je na srebrno, łuk także!
Elayne rozpaczliwie pragnęła, by Birgitte na nią spojrzała. Zamiast zrobić to, co sugerował ten człowiek, równie dobrze mogłyby wywiesić szyld dla Moghedien.
Ale Birgitte tylko podrzucała monetę w ręku, uśmiechając się szeroko.
- Farba zniszczy ten już i tak lichy łuk - powiedziała w końcu. - I mów do mnie Maerion; nazywano mnie tak kiedyś. - Wsparła się na łuku, z jeszcze szerszym uśmiechem. - A czy ja też mogłabym dostać czerwoną suknię?
Elayne odetchnęła z wielką ulgą. Nynaeve zrobiła taką minę, jakby zaraz miała zwymiotować.
ROZDZIAŁ 8
PRZEDSTAWIENIA W SAMARZE
Po raz chyba setny Nynaeve przesunęła między palcami jeden ze swych loków, żeby mu się przyjrzeć i westchnęła. Przez ściany wozu przenikał głośny pomruk rozmów i śmiech setek, o ile nie tysięcy osób, a także odległa, niemalże całkiem przygłuszona muzyka. Nie przeszkodziło jej, że paradę po ulicach Samary spędziła w wozie razem z Elayne - spojrzenia, które co jakiś czas rzucała za okna, przekonały ją, że za nic nie chciałaby się znaleźć wśród tych gęsto stłoczonych tłumów, wrzeszczących i przepychających się w stronę wozów - niemniej jednak za każdym razem, gdy zerkała na mosiężną czerwień swych włosów, stwierdzała, że zamiast je farbować, wolałaby już fikać koziołki z braćmi Chavana.