Donovan nie lubił spotykać się z ludźmi, których kiedyś obraził, a konfrontacja z Tomem Corsim wydawała mu się szczególnie trudna...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Programy s¹ przypisane do kategorii, dla których tworzone s¹ zasady zapory ogniowej: n Jeœli zapora ogniowa wyœledzi, ¿e program próbuje otworzyæ...
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- nikat, musisz byæ zalogowany do serwera, a wiêc musisz podaæ w wierszu poleceñ nazwê serwera, szczegó³y dotycz¹ce swojego konta, docelowego u¿ytkownika...
- Ramię w ramię z nieludzkimi przeraźliwymi stworami maszerowała masa nagich postaci ludzkich - ludzi, których dusze Krwawnik schwytał z pomocą niszczącej...
- Aż do wiosny tego roku schemat wyglądał następująco: coraz pospieszniejsze stosunki, po których następowała krótka drzemka (nawiasem mówiąc, ulubiony...
- naszych ewolucyjnych uprzedzeń mamy skłonność do myślenia o początku wszechświata jak o pewnej szczególnej chwili, przed którą wszechświat nie...
- Szczególn¹ form¹ twórczoœci jest improwizacja ruchowa wymagaj¹ca fantazji i kultury ruchu, zrytmizowaniai p³ynnoœci ruchu a jednoczeœnie jest podporz¹dkowana...
- Pomijaj¹c bardziej szczegó³ow¹ analizê procesu sekularyzacji, omówiony zostanie sam pluralizm, a tak¿e proces jego nasilania siê...
- Lata 1981 -1985 to okres znacznego os³abienia natê¿enia ruchu, w szczególnoœci samochodów osobowych, bêd¹cych wynikiem reglamentacji paliwa, ale dopiero w okresie...
- N- ACETYLOCYSTEINAN-acetylocysteina (NAC) stanowi najczęstszą postać cysteiny i ma szczególne znaczenie w procesach odtruwania...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Umówili się z Tomem w Khyber Pass, afgańskiej restauracji mieszczącej się w dzielnicy, w której do niedawna mieszkała Kate. Mieli zjeść razem kolację. Tom już na nich czekał. Wstał, kiedy Kate i Donovan podeszli do stolika. Był wysoki i szczupły, po ojcu odziedziczył ciemne włosy, a po matce niebieskie oczy. Na jego twarzy było widać, że upłynęło dziesięć lat, a może nawet kilka więcej.
Tom zawsze był beztroski, ale dziś jego oczy rzucały niebezpieczne błyski.
Przytulił Kate, a do Donovana powiedział:
– Dużo czasu minęło.
– Zbyt dużo. Jestem ci winien przeprosiny. Kiedy powinienem byÅ‚ ci pomóc, tylko pogorszyÅ‚em sprawÄ™. – Donovan wyciÄ…gnÄ…Å‚ rÄ™kÄ™.
Po krótkiej chwili Tom ujął podaną dłoń.
– Przeprosiny przyjÄ™te – powiedziaÅ‚.
Usiedli. Kate starała się rozładować napięcie, barwnie opowiadając o wybuchu w Las Vegas.
Kilka minut później dołączyła do nich Liz Chen. Była bardzo drobna, pełna wdzięku i czarnowłosa. Przeprosiła za spóźnienie, a potem zwróciła się do Donovana.
– A wiÄ™c to ty jesteÅ› tym niesÅ‚awnym Donovanem?
– Chyba wolÄ™ nie wiedzieć, co siÄ™ kryje pod tym okreÅ›leniem. – To rzeczywiÅ›cie byÅ‚o terytorium Kate. MiaÅ‚ dziwne wrażenie, że filigranowa Liz rzuciÅ‚aby mu siÄ™ do gardÅ‚a, gdyby wiedziaÅ‚a, jak daÅ‚ siÄ™ byÅ‚ej żonie we znaki.
– WÅ‚aÅ›ciwie tylko dlatego niesÅ‚awnym, że Kate tak niewiele o tobie mówiÅ‚a. – Liz serdecznie ucaÅ‚owaÅ‚a Toma, a później usiadÅ‚a naprzeciwko Donovana. – W Kalifornii aż siÄ™ roi od rozwiedzionych osób i zwykle mówiÄ… o swoich nieudanych zwiÄ…zkach o wiele za dużo. Ale Kate byÅ‚a tak dyskretna, że mogÅ‚abym snuć domysÅ‚y w nieskoÅ„czoność.
– A ty masz bardzo bujnÄ… wyobraźniÄ™ – powiedziaÅ‚a do niej Kate. Zanim Liz zdążyÅ‚a wygÅ‚osić któreÅ› ze swoich przypuszczeÅ„, pojawiÅ‚ siÄ™ kelner, żeby przyjąć zamówienia na napoje, a potem rozmowa zeszÅ‚a na inne tory. Chociaż Tom nie odzywaÅ‚ siÄ™ do Donovana, szczebiotanie Kate i Liz sprawiaÅ‚o, że milczenie mężczyzn nie byÅ‚o niezrÄ™czne.
Gdy skończyli obiad i kelner pozbierał puste nakrycia, Tom oznajmił:
– Wiem, że ty i Liz chcecie siÄ™ wybrać na zakupy, wiÄ™c ja zabiorÄ™ Donovana na spacer. Możemy spotkać siÄ™ w twoim mieszkaniu za godzinÄ™. PomyÅ›l o jakimÅ› deserze i przygotuj kawÄ™.
Kate spojrzała na brata, mrużąc oczy.
– Dobrze. KupiÄ™ w Khyber Pass uszy sÅ‚onia, ale ostrzegam, że jeÅ›li bÄ™dziecie za dÅ‚ugo spacerować, nic dla was nie zostanie.
Sprzeczali się przez chwilę, kto ma zapłacić rachunek. Wygrała Liz, która stwierdziła, że tyle nauczyła się o wyburzaniu, iż musi zrewanżować się obiadem. Wyszli na zewnątrz. Dziewczęta pobiegły do sklepów, a Tom i Donovan zostali sami.
Przeszli w milczeniu jednÄ… przecznicÄ™. Donovan zastanawiaÅ‚ siÄ™, czy siÄ™ odezwać, ale uznaÅ‚, że powinien zostawić inicjatywÄ™ Tomowi. – W koÅ„cu to on chciaÅ‚ tego spotkania.
Znaleźli się na szczycie rozległego wzgórza, na którym wznosił się niewielki kościółek w misjonarskim stylu. Dzwonnicę osłaniała mgła.
– Chodzisz do koÅ›cioÅ‚a? – spytaÅ‚ Tom. Tego pytania Donovan siÄ™ nie spodziewaÅ‚.
– Ostatnio nie – odpowiedziaÅ‚.
Tom odwrócił się w stronę drzwi wejściowych.
– To chodźmy zwiedzić koÅ›ciół. ZrobiÅ‚o siÄ™ zimno, wiÄ™c korzyÅ›ci dla ciaÅ‚a gwarantowane. KorzyÅ›ci dla duszy nieobowiÄ…zkowe.
– To twój koÅ›ciół?
– Nie. Mieszkam kilka kilometrów stÄ…d, w innej parafii, ale wpadam tu regularnie. – Tom przyklÄ™knÄ…Å‚, a potem skrÄ™ciÅ‚ w bocznÄ… nawÄ™. – LubiÄ™ koÅ›cioÅ‚y. MajÄ… specyficzny zapach. Latem chcÄ™ pojechać do klasztoru w Nowym Meksyku.