- Co mianowicie?- Szajka rozszerzyła działalność...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Istotne jest, iż te dokumenty obejmują okres wykraczający poza ramyczasowe działania obecnego Parlamentu, a tym samym poza okres sprawowania władzy przez...
- Program komputerowy jest sekwencją rozkazów, które muszą być wykonane w określonym porządku, zaś wynik działania rozkazu często zależy od wyniku...
- Kto wie, jak działa na proste katolickie umysły eksponowana w mediach świetność beatyfikacji i kanonizacji, jak bardzo wyraża się w kanonizacjach określona...
- dokumentacja Zbiór dokumentów, materiałów źródłowych świadczących o zaszłych faktach bądź uzasadniających zamierzone działania naukowe,...
- - Wy, Ukraińcy, zawsze sobie dziwne miejsca na obronę ojczyzny wybieracie!Stopniowo gdy wino zaczęło działać ich rozmowa wkraczała na coraz bardziej...
- osho, medytacja podstawy praktykiNie jesteś tym, kto działa -jesteś tym, kto patrzy i widzi...
- madzenie mieli za z³e Fojbidasowi, ¿e dziala³ na w³asn¹ rêkê, ale Agesi-laos usprawiedliwia³ ow¹ napaœæ na pañstwo sprzymierzone w czasie po-koju tlumacz¹c, ¿e...
- Serce Dawida znalazło się w rozdwojeniu, pod działaniem dwóch sił, mimo iż były one nierówne, ubóstwiał bowiem żonę, tkliwość zaś dla Lucjana ostygła...
- bione kilka tygodni temu, w ramach rutynowych działań mających na celu kom- pletowanie danych o wszystkich amerykańskich stacjach arktycznych...
- teresowaniem i w konsekwencji działaniem poprzedzonym decyzja-mi, są ograniczone wyłącznie tym, jakie znamy sposoby ich genero-wania, wytwarzania,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Przedtem, to było wyraźne, brali się tylko za hochsztaplerów, którzy woleli siedzieć cicho i nie przyznawać się do brudnej forsy, teraz ruszyli tych nieco uczciwszych. Z czego wnioskuję, że nie tyle się rozbestwili, ile naszarpali dosyć i zamierzają skończyć aferę, zanim wpadną. A jak skończą, gliny mogą sobie pogwizdać i cześć. Niegłupie oni.
Elunia pomyślała, że Kazio też niegłupi. Jej to wszystko do głowy nie przyszło, może Bieżan odgadł tyle samo co Kazio, ona nie. Jak dawno w ogóle nie rozmawiała z nikim tak jak z Kaziem, który więcej wyjaśnia, niż zadaje pytań, któremu tak łatwo ufać... Zaraz, jakie znów dawno, zaledwie trzy tygodnie! I jakie ufać, o tych swoich tajemnicach ciągle jeszcze nic nie powiedział! I to wszystko, co wie... o Boże, może sam siedzi w śliskich interesach, może to całe hochsztaplerstwo zna z własnego doświadczenia...?
- Czy ty przypadkiem... - zaczęła ostrożnie. - Czy te twoje uniki... Czy ty ukrywasz przede mną...
Nie musiała kończyć, Kazio zrozumiał w pół słowa.
- Nie, kochana, to nie to. Ja nie aferzysta, a jeśli nawet, to tylko połowiczny, w kodeksie karnym mnie się nie znajdzie. Forsy do pralki wrzucać nie muszę, najwyżej komuś tam czasem w przepierce pomogę, ale tyle tylko, ile siedzi w normie. O porządne przestępstwa nie musisz mnie podejrzewać.
- W takim razie co...
- Nic. Mam za sobą prywatny błąd. I dobra, powiem. Tak źle o mnie świadczy, że boję się przyznać ci się do niego, bo może więcej nie zechcesz mnie znać. Nie będziesz chciała mieć do czynienia z nieodpowiedzialnym palantem. Z idiotą, krótko mówiąc.
W duszy Eluni skłębiły się nagle skomplikowane uczucia. Przecież z tym Kaziem chciała zerwać na zawsze, sam jej podsuwa pretekst, sam się podkłada, a otóż wcale nie chce, a już na pewno wykorzystanie pretekstu byłoby świństwem przeraźliwym, w oczy by sobie spojrzeć nie mogła! I jak w ogóle można zrywać na zawsze z kimś tak bardzo wpasowanym w życie, nie zerwać zatem, pozostać w przyjaźni, ale jak ma z nim pozostać w przyjaźni w obliczu tej błogiej, dzikiej, dręczącej namiętności do Stefana, którego sam widok napełniają ognistym upojeniem?! Stefan... Czy on w ogóle jeszcze dla niej istnieje...? A przecież ona poleci na niego na pierwsze kiwnięcie palcem, uczciwie musi się przyznać sama przed sobą, że na to kiwnięcie tylko czyha, a Kazio wtedy co...? Kazio ją niby oszukuje, nic podobnego, właśnie przestał oszukiwać, a ona Kazia to nie...? Prawdę! Musi powiedzieć Kaziowi prawdę!
Być może wpatrzony w Elunię Kazio przeżyłby ciężkie chwile, gdyby nie to, że właśnie zadzwonił telefon. Wciąż pełna rozterki Elunia, zrozpaczona swoją decyzją, z rozdartym sercem, a do tego jeszcze z malutkim ziarnkiem piasku w trybach własnego organizmu, wręcz ucieszyła się z antraktu. Zerwała się z fotela i chwyciła słuchawkę.
- Pani była wczoraj w banku - powiedział z drugiej strony Bieżan, nie wdając się w żadne wstępy. - To wiem z bankowego komputera. Muszę wiedzieć, co pani tam widziała.
Jak grom z jasnego nieba rąbnęło Elunię zaskoczenie podwójne. Głupie pytanie, wdzierające się znienacka w jej życie uczuciowe i wspomnienie Stefana z brodą. Bieżan na drugim końcu przewodu mógł się zakrzyczeć na śmierć, Elunia po tej stronie zastygła na kamień.
Odgłosy ze słuchawki rozlegały się bez mała w całym pokoju, Kazio wytrzymał zaledwie kilka sekund. Przyjrzał się Eluni i wstał z fotela.
- Niech to cholera trzaśnie - rzekł z determinacją i odebrał jej słuchawkę. - Halo, wszystko jedno, kto ja jestem, panią Burską znam od dziecka. Kim pan jest, też bez różnicy. Nie rozłączyło się, tylko powiedział pan coś, od czego pani Burska jeszcze przez chwilę będzie niezdolna do życia, czasem jej się to zdarza. Więc niech pan tę chwilę cierpliwie przeczeka, bo sam jestem ciekaw, czym pan ją mógł tak ustrzelić.
- Kto mówi? - spytał Bieżan odruchowo.
- Ganc pomada. Mam nadzieję, że przyszły małżonek pani Burskiej. O, już odżywa...
Elunia istotnie odżyła i wyjęła mu słuchawkę z ręki.
- Tak, bardzo pana przepraszam. Rozumiem, o co pan pytał. Mnóstwo rzeczy widziałam, zupełnie zwyczajnych jak na bank. Ludzi też, niezbyt dużo. I jedną głupotę na parkingu, ale też nic nadzwyczajnego. Mam panu to wszystko zaraz opisać?
- Tak.
- Ale to potrwa.
- Nie szkodzi. I tak będzie szybciej, niż jechać do pani.
- Ludzi przy okienku czekowym dwie sztuki - zaczęła Elunia, doskonale rozumiejąc cel i sens pytania. - Jedna baba i jeden facet...
- Babę pominąć.
- Tak. Facet w starszym wieku, siwy, bardzo chudy, z pomarszczonÄ… twarzÄ…...
- Do bani. Innych proszÄ™.
- Na pieniądze czekało też dwóch. Młody chłopak, najwyżej dwadzieścia, włosy w kitkę do pół pleców, średnio ciemne, wystający nos, dżinsy, pikowana kurtka. Drugi starszy, blisko czterdziestki, taki godny dyplomata, ostrzyżony, ogolony, nadęty, wysoki, metr osiemdziesiąt dwa, szczupły...