„Nie podniecaj się niezdrowo...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Zygmunt Krasiński-Nieboska Komedia Geneza Zygmunt Krasiński napisał dramat „Nie-boska komedia” w 1833 roku, wydał zaś anonimowo w 1835 r...
- dzwonnica, a w rękach taką siłę, że błędnego rycerza w zbroi razem z koniem podniesie, to ma być najsłodsza księżniczka Dulcynea z Toboso? Nie powiem,...
- Gdy już dostatecznie podniesiesz poziom energii, wtedy wyobraź sobie, że kreatywna nadwyżka, która zgromadzona została w twoim magazynie many, przepływa...
- 24 Mimo obolałości wszystkich członków, nasz rycerz był ożywiony i pewny siebie; i chociaż ciało jego przed chwilą domagało się podniesienia z...
- MERKURY W ZNAKU LWAOsoby urodzone z taką konstelacją są skłonne do wielkich ideałów i podniecenia się im i ich realizacji, jak też do nieprzeciętnych w życiu...
- Odważyła się podnieść wzrok i spostrzegła Horacego, który siedział za kontuarem i podnosił właśnie do oczu gazetę...
- tulił do piersi, ale podnieść się nie mógł, pewnie za dużo zjadł dzisiaj...
- w getAttributes() jest w stanie obsłużyć zarówno przypisania elementów tablic, jak i deklaracje „nieznanych” zmiennych...
- odpowiedniego ustawienia kompilatora — zezwolenia na akceptowanie „niebezpiecznego”kodu...
- „tak", gdy chcieliśmy powiedzieć „nie" itd...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Powiedziałem, że może nadawalibyście się, a nie, że znaleźliście
rozwiązanie. W każdym razie posłuchaj. Jesteś dość sprytny, może zrozumiesz".
53
„Przestań się ze mną drażnić, Wujku Joe. Wiemy, że nie mamy wiele czasu, więc powiedz mi, o co
chodzi".
„Więc słuchaj. Wasi Wojownicy Zuvuyi, tak pewnie nazwiecie swoją grupę uderzeniową, będą rekrutować
się spośród tych, którzy rozpoczną Kampanię na rzecz Ziemi. Takich właśnie ludzi szukają Galaktyczni
Skauci. Oni też mają swój plan. Szukają Ziemian, którzy mogliby pójść do Przedszkola dla Galaktycznych
Skautów".
Przedszkole dla Galaktycznych Skautów! Bardzo mi się to spodobało. Oczami wyobraźni zobaczyłem
tabliczkę nad drzwiami przedszkola, za którymi znajduje się przejście do Galaktyki i innych wymiarów.
Świetnie. Robiło się ciekawie.
„Ich plan to Zapowiedziany Powrót. Chcą wrócić, ale najpierw muszą skolonizować Ziemię".
„Skolonizować?", zapytałem i zdałem sobie sprawę z tego, że nie dotarło to do mnie tak do końca.
„Zgadza się, kolego. Tak jak powiedziałem, następnym celem drużyny majańskich inżynierów jest
skolonizowanie planety, ale nie w taki sposób, jak myślisz. Nie będzie to żadna grabież ziem ani kulturowe
ludobójstwo, ani nic, co może wam się z tym kojarzyć. To są wasze metody.
Gdy jakaś planeta w swym rozwoju przekracza próg ostatniej Atlantydy, rozumie, jak prawidłowo
korzystać z wolnej woli, którą identyfikuje z własną formą falową. Wówczas staje się planetą majańską. Tak,
to twój Faktor Majów, kolego. Dlatego są oni tak bardzo zainteresowani Konwergencją Harmoniczną i
wszystkim, co się tu dzieje. W Galaktyce istnieją już takie zaawansowane cywilizacje majańskie. Czy nie
chciałbyś, żeby twoja planeta była planetą majańską, Jose? Czy wiesz, co to znaczy zostać Majem?"
Gdy Wujek Joe zadał to pytanie, zobaczyłem świątynie w kształcie piramid i usłyszałem subtelnie
rytmiczną muzykę. Wiedziałem jednak, że chodzi o coś więcej. „Nie, Wujku Joe, nie wiem. Powiedz mi, co to
znaczy zostać Majem".
„Spróbuję wyjaśnić ci to w przystępny sposób. Istnieje coś takiego, jak zbiorowa energia i zbiorowa
świadomość, ale nikt w grupie nie próbuje wykraść ci twoich sekretów, bo nie masz żadnych sekretów!
Sekrety biorą się ze strachu i niepewności. Strach jednak nie istnieje, a jego miejsce zajmuje miłość, która
ogarnia wszystkich. Każdy jest nadal sobą, zachowuję swoją unikalną odrębność, tyle że teraz już każdy
znajduje swoje miejsce. Nie ma nędzy, wojen, bólu i katastrof, czyli wszystkiego, co jest efektem złej
percepcji rzeczywistości. Zewsząd otacza cię wieczna, przepełniona miłością harmonia, a twoje zmysły
otwarte są na międzywymiarowe fantazje". Wujek Joe skończył i zagrał kilka dźwięków na swoim kazoo.
„To naprawdę brzmi wspaniale, Wujku Joe", odpowiedziałem z entuzjazmem. „Ale wróćmy na chwilę do
kolonizacji, o której mówiłeś".
„Dobrze, kolego. Najpierw musicie skolonizować się sami. Musicie dopuścić do głosu swoje
międzywymiarowe sobowtóry i poddać im się. Pamiętaj, że trójwymiarowe ciała, które posiadacie, to tylko
użyczona wam powłoka, coś w rodzaju skafandrów kosmicznych. To właśnie międzywymiarowe sobowtóry
są tymi, którzy faktycznie nimi sterują".
Pomyślałem, że to jakaś paranoja. Nagle ogarnął mnie lęk. Czyżby Wujek Joe próbował odebrać mi moją
moc, a ja miałem mu ją po prostu oddać?
„Spokojnie, kolego", powiedział, czytając w moich myślach. „Jest to wielkie wyzwanie dla twojego
trójwymiarowego, kontrolującego ego, twojego malutkiego ministerka obrony. Ha, ha, ha! Powiedz, czy cały
trening, który znosiłeś jak kura jajo w poprzednim rozdziale, traktowałeś poważnie? A może ten ewolucyjny
eksperyment zaraz wypije zgniłe, kosmiczne jaja, które sam zniósł i się nimi udławi?"
„Rozumiem, o co ci chodzi, Wujku Joe, mów dalej". „Cieszę się, Jose, że możemy odbywać nasze