- Ty, wyrodku, do szatana modlić się będziesz, by duszę twą wywlókł z ciała, które piekło pozna na ziemi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- resów, na które na le ¿y prze kie ro waæ wia do moœæ, plik fil tru mo¿e za wie raæ te sty za - war to œci przy chodz¹cej wia do mo œci, tak by na przyk³ad wia do...
- przekazywaniu właściwym adresatom we właściwym czasie informacji, które zostaną zrozumiane zgodnie z intencją nadawcy;zdolności do właściwego odbioru...
- 304 Roz dzia³ 17: Pocz ta elek tro nicz na Cc:Jest to li sta ad resów e-ma il, na które zo sta nie wys³ana ko pia „do wia do mo œci”...
- Od strony ulicy prawie wszystkie bary oraz mniejsze sklepy zamiast ścian miały różnego rodzaju żaluzje, które usuwano całkowicie lub rolowano na czas otwarcia...
- Wysunąwszy delikatnie ramię spod głowy Clare, wstał z łóżka, krzywiąc się z bólu, gdyż skaleczenia i rany, które przez noc trochę przyschły, znowu się...
- Sd Najwyszy z kolei zauwaa, e prawo do odmowy zastosowania przepisw ustawy, ktre sdy uznaj za sprzeczne z konstytucj, wynika z trzech wyraonych w niej zasad: jej...
- Program komputerowy jest sekwencją rozkazów, które muszą być wykonane w określonym porządku, zaś wynik działania rozkazu często zależy od wyniku...
- pozytywistycznych, które wszelkie warianty artyzmu traktują jako instrumenty krasomówcze, a wartość słowa poetyckiego pragną mierzyć wartością...
- Diagnozowanie problemw z niskopoziomowym ruchem IPPierwsza seria testw bada niskopoziomowe usugi, ktre s niezbdne do pracy Samby...
- Zgromadzenie Oglne moe zwrci uwag Rady Bezpieczestwa na sytuacje, ktre mogyby zagraa midzynarodowemu pokojowi i bezpieczestwu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Rudy roześmiał się nieszczerze, a Kochan, biorąc z jego ręki głowę Ludmiły, cisnął ją pod nogi biskupa, mówiąc:
- Oto dopełniam pierwszego ślubowania. Na spełnienie drugiego niedługo poczekacie.
Wojciech patrzył na niego nieodgadnionym wzrokiem, w którym nie było gniewu, lęku czy żalu. Zdał się raczej widzieć coś niedostrzegalnego dla innych. Powiedział cicho, wskazując na Bolesława:
- A jego ręką Bóg wam sprawiedliwości domierzy. Po trzykroć ród twój własną krwią za tę krew niewinną zapłaci. - Potem przymknął oczy i szepnął do siebie: - Gesta Dei per diabolum.
Rudy wzruszył ramionami i, odwróciwszy się, skierował się do furty z Kochanem. Za nimi wymykali się inni, coraz pospieszniej. Za chwilę na obejściu nie było nikogo, został jeno biskup, ze wzrokiem utkwionym w leżącą u jego stóp głowę. Radzim podszedł cicho i stanął obok brata, który po chwili podniósł na niego oczy; wskazując na głowę, powiedział:
- Oto Boży znak. Nic tu po mnie. Nie masz w tej Sodomie dziesięciu sprawiedliwych. Anathema sit!
Skłon życia Bolesława, zwanego Pobożnym, chmurny był. Doświadczonym okiem widział nadciągającą zawieruchę, a przez długi czas martwicą przykuty do łoża, bezradnie patrzeć musiał na pierwsze zawieruchy tej oznaki, zapowiedź tego, co dziać się będzie, gdy on sam spocznie u Świętego Wita, a na kamiennym praskim tronie zasiądzie niegodny jego następca. Najstarszego syna, któremu nadał imię męczeńskiego stryja, (Św. Wacław, zabity przez brata, Bolesława I, zwanego Srogim.) by odwrócić od rodu i kraju przekleństwo krwi bratnią ręką przelanej, zabrała śmierć, święty Wacław nie dał się przebłagać. Z pozostałych trzech żadnemu nie mógł stary książę ze spokojem przekazać berła, wypadającego z martwej już za życia ręki. Dwóch młodszych jednoczyła jeszcze obawa przed Rudym, którego lękała się nawet własna matka. Ale Pobożny znał swe dzikie potomstwo. Gdyby nawet zdołał odsunąć od władzy Bolesława, walka o tron zacznie się między młodszymi. Nic nie zapobiegnie rozlewowi bratniej krwi.
Myśl starego księcia od niewesołej przyszłości odwróciły bliższe sprawy. Jaskrawe pogwałcenie przez Rudego i Wrszowców poręczonych biskupowi praw Kościoła dopełniło miary i Wojciech ponownie opuścił stolicę. Owoc długoletnich starań, by na praskim stolcu biskupim zasiadł mąż z własnego narodu, zmarnowany został przez rozpustnika. Wątpliwe było, czy Kuria po raz wtóry nakaże Wojciechowi powrót, a nawet czy byłoby to pożądane. Książę wolałby widzieć na biskupim stolcu brata swego Krystiana, choć wyzywające i urągliwe zachowanie Rudego w zajściu z córą Dalimila wobec własnej, powszechnie czczonej ciotki Mlady nie wróżyło, by rozpustnik bardziej liczył się ze stryjem.
Wydarzenie to jeszcze jedną troską legło na pochylonych wiekiem i chorobą barkach starego księcia. Posiłki dla Ottona na wojnę przeciw północnym poganom stały już w pogotowiu, czekając jeno na nadejście lubickich huwców, których z lennego obowiązku dostarczyć mieli Sławnikowice. Pochopna i otwarta groźba Kochana, rzucona w twarz Wojciechowi w obecności Rudego, była zapewne przyczyną, że nie nadchodziły. Sławnikowice byli w prawie odmówić stawiennictwa, jeśli suweren w wykonaniu wzajemnego obowiązku nie zapewni im bezpieczeństwa.
Stary książę świadomy był z dawna, że jeśli Czechy nie mają pozostać okaleczonym tworem, to państwo lubickie zniknąć musi. Ale Rudy, kierując się zwyrodniałymi zachciankami, wybrał porę najmniej odpowiednią. Stosunki z Polską, od siedmiu lat wrogie, zaostrzyły się jeszcze, gdy stary książę, wyzyskując wewnętrzne walki w Polsce, odebrał nie jeno zdobycze Mieszka, ale zagarnął i Wiślan z Krakowem. Teraz polski siostrzan rozprawił się już z Odą i przyrodnimi i - jak słychać - własną osobą ciągnie na pomoc Ottonowi, skarbić sobie dalsze jego względy. Pobożny zbyt dobrze znał siostrzana, by nie przewidywać, że teraz z kolei wyzyska wewnętrzne walki w Czechach, gdyby Wrszowce wykonać chcieli groźbę Kochana. Zaprzyjaźnionym Sławnikowicom polski książę udzieli pomocy, a pełnoletni już Otto nie ujmie się za lennikiem czeskim, który nie stając na wyprawę dałby tym samym pozór przeciw sobie. Z gorzkiego doświadczenia wiedział zresztą Pobożny, że nieobecni nigdy nie mają słuszności, a słabi - sprzymierzeńców. Gdyby zaś mimo wszystko wysłał Rudego z posiłkami, a Sławnikowice zostali w domu, mogą wykorzystać sposobność, by na zawsze usunąć grożące im niebezpieczeństwo.