przyjemność
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- - Czy jej matka wie, co się stało?Ertekin potrząsnął głowę...
- xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxc
- 215,252,358-359,362 Hitler Adolf 82-84, 121,395 Hoffmann Ernest 263 Homer 301 Horacy 231Hryniewiecki Ignacy 71 Hugo Wiktor 324Ibsen Henrik 326Igor, ksi| 225Ilfllja280Ilinski L
- Służy też temu miejscu i ono, cośmy w pytaniu: Jeśli czarownicy czary swoje zawsze z szatanami odprawują? powiedzieli, gdzie położyła się przeszkoda trojaka,...
- - Bardzo mi przykro...
- Zważywszy obecną czujność zakonu żeńskiego, porozumiewanie się z Duncanem było głupotą...
- âźU mnie działa!â, kiedy błędy pojawiają się w już trakcie używania programu...
- neurofizjologiczne (próby wywoływania zjawiska wodzenia - "acoustic driving" np...
- Nigdy nie pragniemy z pasją czegoś, za czym przemawia tylko argument...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Mężczyzna z klubu, z którym Charlotte siedziała
wcześniej, też patrzył – członek napinał jego dżinsy. Miałam ochotę rozpiąć mu rozporek i wyjąć ten nabrzmiały penis, ale moje ręce
pozostały nieruchome, z lojalności wobec Dominika, bo ciągle byłam
skrępowana jego gorsetem, albo dlatego, że pokojówce nie przystawała taka śmiałość.
Charlotte spojrzała przez ramię na mężczyznę za swoimi plecami,
kiwnęła lekko głową i szeroko rozłożyła nogi. On zdjął dżinsy, a jego kutas, nieskrępowany bielizną, wyskoczył na wolność. Był piękny,
idealnie prosty, o równym zabarwieniu, obiecująco długi i szeroki w obwodzie. Mógłby należeć do marmurowego posągu w galerii sztuki.
Mężczyzna znieruchomiał na moment, sięgnął do swoich dżinsów i
wyjął z kieszeni prezerwatywę.
Potem ugiął kolana na tyle, by wprowadzić członek od tyłu. Kiedy
to robił, twarz Charlotte jaśniała rozkoszą, w jakiejś niemal religijnej ekstazie. Ja zostałam zapomniana, zatracona tak jak ona w doznaniu
potężnego członka, który się w niej poruszał.
W tej chwili jej wybaczyłam. Charlotte była niewolnicą swoich
pragnień w nie mniejszym stopniu niż ja i wyglądała naprawdę pięknie w paroksyzmach namiętności.
Wzięłam jej pusty już talerz i porzuconą łyżeczkę i wróciłam do
kuchni. Dzwonek nie odezwał się więcej, ale ciągle czekałam zakuta w gorset. Stopy w szpilkach pulsowały mi bólem. Niewygoda dawała mi
poczucie spokoju, trochę podobne do tego, jakie ogarniało mnie, kiedy wychodziłam obolała z basenu po przepłynięciu kilkudziesięciu
długości.
W końcu goście wyszli i Charlotte wezwała dla mnie taksówkę.
– Podobało ci się, kochanie? – Czule objęła mnie ramieniem.
– Tak. Prawdę mówiąc, całkiem dobrze się bawiłam.
– To dobrze.
Stała na schodach, owinięta w prześcieradło, swoją jedyną osłonę
przed ciekawskim wzrokiem taksówkarza, i patrzyła, jak odjeżdżam w
noc.
Dominik zadzwonił następnego dnia, żeby potwierdzić nasze
spotkanie.
– W twoim głosie jest coś innego – zauważył.
– Tak – odparłam.
– Opowiedz mi o tym.
Wydawało mi się, że usłyszałam nutę niepokoju, ale nie byłam
pewna. Czy naprawdę się o mnie martwił, czy to kolejna zmiana
taktyki? Chciałam odpowiedzieć na jego pytanie, tak samo jak
pragnęłam przybiegać na jego dzwonek. Opowiedziałam mu o gorsecie,
o Charlotte, o tym, jak się czułam, patrząc, jak ktoś bierze ją od tyłu.
Wieczorem przed naszym spotkaniem następnego dnia, przysłał mi
wiadomość.
„Przyjdź o dziesiątej wieczorem. Będziesz miała publiczność. Tym
razem większą”.
8
Mężczyzna i jego gość
Do tego pokoju w domu Dominika Summer jeszcze nie wchodziła.
Znajdował się na ostatnim piętrze. Kiedyś to był zapewne strych, ale został dokładnie odnowiony i przerobiony. Sufit, miejscami
zaokrąglony, biegł równolegle do linii dachu. Półki były tylko na dwóch ścianach i stały na nich głównie magazyny literackie i filmowe o
pożółkłych grzbietach, choć po lewej stronie, na najwyższej z nich
ustawiono jakieś starsze, oprawne w skórę tomy, z których większość miała francuskie tytuły. Summer nie zdążyła przyjrzeć się półkom z
bliska i zbadać ich zawartości. W pomieszczeniu nie było okien, tylko dwa świetliki w suficie.
Poza tym zupełnie pusto, jakby Dominik celowo opróżnił pokój z
mebli i wszystkiego, co mogło rozpraszać uwagę.
Miała się stawić o dwudziestej drugiej. A więc chodziło o koncert
nocny. Pierwszy o tak późnej porze, wszystkie ich wcześniejsze
spotkania, jakby zgodnie z jakąś niepisaną umową, odbywały się w
ciągu dnia albo wczesnym wieczorem.
Dominik powitał ją w drzwiach i zdawkowo cmoknął w policzek.
Jego wzrok był nieprzenikniony jak zawsze i Summer wiedziała, że nie wydobędzie z niego żadnej odpowiedzi, więc milczała. Zaprowadził ją po schodach na górę i otworzył drzwi prowadzące na najwyższe piętro domu.
– Proszę – powiedział.
Summer położyła futerał na drewnianej podłodze.
– Teraz? – spytała.
– Tak, teraz. – Skinął głową.
Miała wielką ochotę spytać, kto jeszcze przyjdzie jej słuchać, ale
zmieniła zdanie. Zaczynało ją ogarniać podniecenie na myśl o
publiczności, która będzie ją obserwowała podczas tego recitalu, tej służby, śledząc każdy jej ruch i gest.
Rozebrała się. Przyszła do Dominika w dżinsach i obcisłym białym
podkoszulku. Powiedział jej, że tym razem nie musi być elegancko
ubrana. Żadnych pończoch ani wysokich obcasów, zaznaczył. Ma być
zupełnie naga. Wyglądało na to, że podobają mu się subtelne zmiany w ubiorze i jego braku w procesie następujących po sobie odsłon, i to, jak kieruje kolejnymi wykonaniami, niczym szalony, choć błyskotliwy
dyrygent.
Szybko zrzuciła ubranie i stanęła przed nim naga, patrząc mu w