Przy wejściu stała Cecile wymachując torebką i przyglądała mu się z wyraznym rozbawieniem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Metody przetwarzania AC Przetworniki delta Przetworniki delta charakteryzują się błędami przy szybkich zmianach sygnału...
- resów, na które na le ¿y prze kie ro waæ wia do moœæ, plik fil tru mo¿e za wie raæ te sty za - war to œci przy chodz¹cej wia do mo œci, tak by na przyk³ad wia do...
- — ProszÄ™ pani, jeÅ›li pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- uśmierzyć bizony, gdy klatki przez dłuższy czas pozostaną odkryte?Tymczasem orszak zbliżył się do pierwszej klatki, przy której trzymało...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- jan brzechwa, wlosJan BrzechwaW³osPan starosta jad³ przy stole,Naraz patrzy - w³os w rosole...
- sność drugiej ćwierci; suma wniesiona do wspólnoty stanowić będzie jedną czwartą właści- wego wkładu, pozostałym zaś przy życiu małżonkom...
- Kosmonauci informowali:- Zdumiewa twardy sen mieszkańców miasta, nie reagują zupełnie na światła lamp, przy pomocy których odnajdujemy drogę w labiryncie...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- To się nazywa studiowanie ludzkiej natury? - spytała słodko.
- Nie powinienem tam wejść! - oznajmił, zdejmując okulary i rozglądając się wokół niepewnie w typowy dla krótkowidza sposób. Ponieważ właściciel stojącej naprzeciwko strzelnicy - krępy jego
mość z twarzą boksera, któremu niezbyt się wiodło na ringu, przyglą24
dał mu się wręcz nachalnie, Bowman nałożył okulary i spojrzał na Cecile.
- Złe wieści na przyszłość? - spytała niewinnie.
- Najgorsze. Ta baba twierdzi, że za dwa miesiące będę żonaty. Z pewnością się myli.
- A pan nie jest stworzony do małżeństwa - stwierdziła współczująco i wskazała głową drugi namiot. - Myślę, że należy zasięgnąć opinii Madame Jak-Jej-Tam...
Bowman przyjrzał się reklamie Madame Zetterling, po czym rzucił okiem na drugą stronę parkingu. Właściciel strzelnicy w dalszym ciągu był nim zafascynowany, toteż bez ociągania posłuchał rady Cecile.
Madame Zetterling wyglądała na starszą siostrę Marie-Antoinette, ale stosowała inną technikę; jej narzędziem pracy była talia zatłuszczonych kart. Posługiwała się nimi z taką wprawą i szybkością, że pierwsze rozdanie spowodowałoby natychmiastowe wyproszenie z każdego kasyna w Europie. Także i ona stwierdziła, że czeka go świetlana przyszłość. Opłata również była taka sama.
Cecile nadal z uśmiechem czekała przed namiotem, zaś przy bramie sterczał Ferenc, najwyraźniej zaskoczony miną właściciela strzelnicy. Bowman ponownie zdjął okulary i zabrał się za ich staranne czyszczenie.
- Boże, miej nas w opiece - mruknął - toż to nic tylko agencja matrymonialna. Nadzwyczajne. Prawdę mówiąc, to wręcz niewiarygodne!
Założył okulary i przyjrzał się nieco zaskoczonej dziewc2ynie. - Cóż takiego?
- Twoje podobieństwo do osoby, z którą mam się ożenić - wyjaśnił śmiertelnie poważnie.
- No, no - roześmiała się szczerze ubawiona. - Rzeczywiście ma pan wyobraźnię, panie Bowmax~.
- Neil - poprawił automatycznie i nie czekając na ciąg dalszy, wszedł do trzeciego namiotu.
Nie zrobił tego jednak aż tak szybko, by nie dostrzec, jak Ferenc wzrusza ramionami i wraca na podjazd. Trzecia wróżka mogłaby występować jako jedna z wiedźm w „Makbecie". Posługiwała się kartami tarota i była nieco oryginalniejsza od pozostałych, gdyż przepowiedziała mu długą podróż morską, w trakcie której spotka kruczowłosą piękność i się z nią ożeni. Na oświadczenie, że za dwa tygodnie bierze §lub z blondynką, tylko się uśmiechnęła i zainkasowała pięć franków.
Cecile, najwyrażniej traktująca go jako najlepszą rozrywkę w okolicy, nie mogła się wprost doczekać, co powie.
25
- I jakież rewelacje tym razem? - spytała, nie próbując nawet ukryć złośliwego zadowolenia.
Bowman ponownie zdjął okulary i potrząsnął głową w osłupieniu. Zdążył zauważyć, że wreszcie nikt się nim nie interesuje.
- Nic nie rozumiem - przyznał zakłopotany. - Powiedziała tak: „Jej ojciec jest wielkim marynarzem, podobnie jak jego ojciec i jak ojciec jego ojca". To zupełnie bez sensu!
Dla Cecile natomiast wróżba ta najwyraźniej miała sens - jej uśmiech zgasł, a w zielonych oczach pojawiło się zaskoczenie i niepewność.
- Mój ojciec jest admirałem - powiedziała powoli. - Tak jak dziadek i pradziadek. Mogłeś... mogłeś się tego skądś dowiedzieć...
-- Pewnie, że mogłem. Mam taką fanaberię, że kompletuję dane dotyczące każdej dziewczyny, jaką spotkam. Jeśli się pofatygujesz do mojego pokoju, to znajdziesz w walizce także i swoją teczkę. Poza tym ta stara jędza powiedziała jeszcze, że masz znamię w kształcie róży w miejscu raczej niewidocznym.
- Mój Boże!
- ładnie powiedziane. Przygotuj się moralnie na jeszcze gorsze now~Y - z ~ pełnymi otuchy słowami wszedł do czwartego namiotu, jedynego, który naprawdę go interesował.
Zasłona dymna była tak skuteczna, że nie musiał się już niczego obawiać; Cyganie uznali go za maniaka wróżbiarstwa, a Cecile była tak wstrzą§nięta, że potraktowała jego zachowanie jako zupełnie normalne.
Wnętrze namiotu było pogrążone w mroku, który rozpraszała słaba lampka z abażurem, rzucająca krąg światła tylko na pokryty zielonym suknem stół i na spoczywające na nim dłonie kobiety. Twarzy jej nie można było dostrzec, gdyż siedziała z pochyloną głową, pogrążona w mroku. Natomiast to, co było widać, zdecydowanie wykluczało ją z grona wiedźm z „Makbeta". Była młoda, tycjanowe włosy opadały jej na plecy, a ręce nawet w skąpym oświetleniu były delikatne, smukłe i kształtne; z pewno§cią należały do młodej osoby.
Bowman siadł na krześle i spojrzał na ustawioną na stole wizytówkę wróżki, na której było napisane: „Hrabina Maria le Hobenaut".