zdziwienie może nie mieć granic...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W jakiej więc mierze obiektywny jest uzyskany przez nas opis świata, w szczególności - opis świata atomów? Fizyka klasyczna opierała się na przekonaniu (może...
- By moe, i tu wanie odkryjemy jeszcze dziedzin naszego wynalazku, dziedzin, w ktrej zdoby si moemy jeszcze na oryginalno, naprzykad [!] jako parodyci...
- Statyczne pole magnetyczne może być wytwarzane przez sztabkowe magnesy trwale i przez elektromagnesy: Nie istnieją pojedyncze bieguny magnetyczne -...
- 08 Przynocie wic owoc godny nawrcenia,09 a nie wmawiajcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam: Z tych kamieni Bg moe wywie synw Abrahamowi...
- — Prośba o pomoc, która czekała tysiąc lat, może poczekać jeszcze kilka godzin — albo dni — prychnęła Jonja...
- - Boże, za jakąś chyba dopłatą, no nie wiem, ale to jest chyba świr trochę, co? A może wszyscy tak mają na starość? Kurcze, wiesz co? Musisz sama sobie kupić ten...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- Z drugiej strony ciekawym przykadem rnorodnoci motywacji, ktrymi kieroway si stare" i nowe" siy polityczne w ustalaniu ordynacji moe by ordynacja...
- Moze w zwiazku z tym pozostaje notatka, która tu wypisuje z poznanskiej "Teczy" nr 43 z roku 1928: "W miasteczku Kuncewicze na pograniczu wschodnim powstala wsród Zydów...
- Chociaż trenowałem i trenowałem godzinami, nie przypuszczałem, że dwanaście zaledwie minut walki może trwać tak bardzo długo...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Poza tym nigdy nie słyszał, by szczura nazywano
inaczej niż „obiadem”.
— Jestem Masklin — przedstawił się. — Nie masz nic przeciwko temu, żeby reszta
do nas dołączyła? To była naprawdę długa podróż,
— Jasne! To was jest więcej? I wszyscy z zewnątrz?! Ojciec mi nigdy nie uwierzy.
— Przepraszam, ale nie rozumiem. Co w tym takiego niezwykłego? Byliśmy na
zewnątrz, teraz jesteśmy wewnątrz.
Tymczasem doszli do ciężarówki i na sygnał Masklina pozostali powoli zaczęli się
opuszczać po linie.
— Starsi! — zdumiał się Angalo. — I wyglądają zupełnie jak my! I nawet nie mają
spiczastych głów!
41
— Impertynent! — warknęła Babka Morkie i Angalo przestał się cieszyć.
— Madame, czy wie pani, do kogo mówi? — spytał lodowato.
— Do kogoś, kto nie jest wystarczająco stary, by nie przydało mu się lanie — odpar-
ła ze znawstwem. — Gdybym wyglądała tak jak ty, chłopcze, wyglądałabym na pewno
o wiele lepiej. Spiczaste głowy, też coś!
Angalo bezgłośnie otworzył usta, po czym tak samo je zamknął.
— Zadziwiające! — przyznał. — Dorcas uważał, że nawet jeśli życie na zewnątrz
Sklepu jest możliwe, nie może to być życie, jakie znamy! Proszę za mną, wskażę drogę.
I pognał ku ścianie.
Pozostali wymienili znaczące spojrzenia, ale podążyli za nim. Gniazdo ciężarówek
nie było miejscem zachęcającym do dłuższego pobytu.
— Pamiętam, jak twój ojciec kiedyś był za długo na słońcu i potem wygadywał
rozmaite bzdury. Zupełnie jak ten tu — oceniła cicho Babka Morkie.
Wyglądało na to, że Torrit dochodzi do jakiegoś wniosku, co zawsze długo trwało,
ale wszyscy zdążyli się do tego przyzwyczaić, toteż czekali w uprzejmej ciszy.
— Uważam — oświadczył wreszcie — uważam, że powinniśmy zjeść jego szczura.
42
— Och, zamknij się lepiej — skomentowała automatycznie Babka Morkie.
— Jestem wodzem. . . jestem? — upewnił się Torrit.
— Oczywiście, że jesteś! — warknęła Babka. — Kto mówi, że nie jesteś? Nigdy
nie powiedziałam, że nie jesteś wodzem! Jesteś wodzem.
— Właśnie. — Torrit przestał jęczeć.
— A teraz się zamknij — zakończyła.
Masklin stuknął Angala w ramię i spytał uprzejmie:
— Co to za miejsce?
Angalo zatrzymał się przy ścianie i spojrzał na niego zdziwiony.
— Nie wiecie?!
— Jakbyśmy wiedzieli, to byśmy nie pytali, prawda? Po prostu myśleliśmy, że do-
brze byłoby znaleźć się tam, dokąd udają się ciężarówki — odparła z godnością Grim-
ma.
— No, i mieliście rację. — Angalo nadął się dumnie. — To najlepsze miejsce, w któ-
rym można być. To Sklep!
Rozdział drugi
XIII. I nie było w Sklepie Nocy ni Dnia, jeno Otwarcie a Zamknięcie. Takoż nie
padał tam Deszcz ni Śnieg.
XIV. Namowie zasię obrastali tłuszczem i mnożyli się. Po latach zaczęły się Rywa-
lizacje Działu z Działem i zapomnieli byli wszystko o Zewnętrzu.
XV. Powiadali bowiem: „Azaliż Arnold Bros (zał. 1905) nie stworzył Dóbr Wsze-
lakich pod Jednym Dachem?”
XVI. A ci, co mówili: „Być może nie Wszelakie Dobra”, byli wyśmiewani i wyszy-
dzani.
44
XVII. Inni zasię mówili: „Nawet jeśli istnieje Zewnętrze, cóż takiego może tam być, czego byśmy potrzebowali? Mamy Elektrykę, takoż Emporium z Przysmakami,
jako i Inne Rozrywki.”
XVIII. I tak mijały lata miększe i wygodniejsze niźli poduszki w Wyściełanych
Meblach (3 p.).
XIX. Aż przybył z daleka Obcy i zakrzyknął wielkim głosem: „Biada wam!”
Księga nomów, Piętro Pierwsze, w. XIII-XIX
Co chwila potykali się i wpadali na siebie, szli bowiem praktycznie cały czas, roz-
glądając się wokół i zerkając w górę, a często także z otwartymi z wrażenia ustami.
Angalo doprowadził ich do dziury w ścianie i gestem zaprosił do środka.
Babka Morkie pociągnęła nosem, stanęła i stwierdziła oskarżycielsko:
— To szczurza nora! Co ty sobie myślisz, podrostku?! Torrit, on chce, żebyśmy
weszli do szczurzej nory! Ani mi się śni tam wchodzić!
— A dlaczego? — zdziwił się Angalo.
— Bo to szczurza nora!
45
— A właśnie, że nie: to zamaskowane wejście, które tylko wygląda jak szczurza nora.
— Twój szczur właśnie tam wlazł, to jest szczurza nora! — odparła z tryumfem
Babka Morkie, co ostatecznie pozbawiło przewodnika daru wymowy: spojrzał błagalnie
na Grimmę i podążył w ślad za swoim szczurem.
— Nie sądzę, żeby to była szczurza nora — powiedziała Grimma nieco stłumionym
głosem, bo właśnie wsadziła tam głowę.
— A można wiedzieć, dlaczego tak nie sądzisz?
— Bo w środku są schody. I małe lampki.
*
*
*