- Z przyjemnością, pani O'Neill - zgodził się uprzejmie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Bóg to radość, Bóg to szczęśliwość, Bóg to zdrowie, Bóg to swoboda, Bóg to przyjemność, Bóg to wygoda i wszystko, co najlepsze...
- — Re Alide to kupa gruzów — rzekÅ‚ krótko; zdaÅ‚o mi siÄ™, iż temat nie byÅ‚ dlaÅ„ przyjemny — ale o tym na pewno pan wie...
- Przez jakiś czas obserwowałem ich i może dlatego, że byli nowi, patrzenie na nich sprawiało mi przyjemność; przy nich czułem się bezpieczny...
- Czemu wiÄ™c pÅ‚akaÅ‚a? ObawiaÅ‚ siÄ™ jednak, Åœe jeÅ›li bÄ™dzie próbowaÅ‚ nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoiÅ‚ jÄ…...
- Pani Hunter regularnie co miesi¹c wystawia³a czeki za swój pobyt w klinice; bez mrugniêcia w³asnorêcznie wpisywa³a odpowiednie sumy, mimo ¿e czasami nawet...
- - Pani Weronika, na Czarnomorskiej dwadzieścia siedem mieszka, piąte piętro, mieszkania osiemnaście...
- Podszed³ wprost do Nataszy wpatruj¹c siê w ni¹ uporczywie i powiedzia³:- Moja wizyta u pani o tej godzinie i bez zapowiedzi jest doœæ dziwna i przekracza granice...
- system funkcyjnyków zgodnie z przyjêtymi za³o¿eniami in-terwa³owymi tworzy -> skalê muzyczn¹, na której opiera siê muzyka danego œrodowiska kulturowego w danym...
- VIII Urojenia Kelvina Hallidaya Następnego ranka byli w ogrodzie, kiedy przyszła pani Cocker z pilną wiadomością...
- nawzajem swoimi energiami seksualnymi, co zarówno może dawaćdoznania przyjemności i błogości, jak i wzmacnia w was chęć, radośći siły do życia...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Rozmowa stawała się dla Meggie niespodziewanie trudna. Miała przed sobą nieznajomego człowieka, który przybył dwanaście tysięcy mil tylko po to, żeby się z nią zobaczyć, i któremu wyraźnie nie spieszyło się, by wyjawić cel swojej wizyty. Sądziła, że go polubi, choć na razie nieco ją przerażał. W jej świecie nie było ludzi tego pokroju i zapewne dlatego czuła się niepewnie w jego obecności. Całkiem nowe wyobrażenie o córce powstało w jej myślach. Otóż Justyna czuła się swobodnie z takimi ludźmi jak Rainer Moerling Hartheim! Wreszcie pomyślała o Justynie jak o kobiecie.
Tymczasem Rainer myślał o Meggie, że nadal jest piękna, mimo starości i siwych włosów. Gdy tak siedziała, uprzejmie mu się przyglądając, wciąż nie mógł wyjść z podziwu, jak Justyna niepodobna jest do niej. Jakże musi być samotna! Ale nie współczuł jej tak, jak współczuł Justynie, wyraźnie bowiem pogodziła się z tym.
- Jak się czuje Justyna? - zapytała.
Wzruszył ramionami.
- Obawiam się, że nie wiem. Ostatni raz widziałem ją tuż przed śmiercią Dane'a.
Nie zdziwiła się.
- Ja też jej nie widziałam od pogrzebu - powiedziała i westchnęła. - Miałam nadzieję, że wróci kiedyś do domu, ale tak się chyba nie stanie.
Chciał ją pocieszyć, ale ona zdawała się nie słyszeć i mówiła dalej, bardziej do siebie niż do niego.
- Drogheda wydaje mi się teraz domem starców - powiedziała. - Potrzebujemy świeżej krwi, a tylko Justyna nam została.
- Mówi pani o Justynie, jakby byłą częścią majątku Droghedy - powiedział oschle. - Oświadczam pani, pani O'Neill, że tak nie jest.
- A kto panu dał prawo decydować, czym jest lub nie jest Justyna? - zapytała gniewnie. - W końcu sam pan powiedział, że widział ją przed śmiercią Dane'a, a to było dwa lata temu!
- Ma pani rację, minęły już całe dwa lata! - Opanował się, zdając sobie sprawę, co ona musi przeżywać. Dodał łagodniej: - Pani znosi to bardzo dobrze, pani O'Neill.
- Czyżby? - spytała starając się uśmiechnąć przez zaciśnięte usta i patrząc mu w oczy.
- Tak, dobrze to pani znosi - powtórzył.
- Skąd pan wie, co łączyło Dane'a i Ralpha? - spytała niepewnie.
- Domyśliłem się. Proszę się nie martwić, pani O'Neill, nikt inny nie wie o tym. Domyśliłem się, bo znałem kardynała dużo wcześniej, nim poznałem Dane'a. W Rzymie wszyscy sądzili, że kardynał był pani bratem, a wujem Dane'a. Dopiero Justyna wyprowadziła mnie z błędu.
- Justyna? Justyna? - krzyknęła Meggie.
Wyciągnął rękę, by przytrzymać jej dłoń uderzającą gwałtownie o kolano.
- Nie, nie, pani O'Neill. Justyna nie ma pojęcia o tym i modlę się, by się nie dowiedziała nigdy! To był lapsus, zupełnie niewinne przejęzyczenie z jej strony niech mi pani wierzy.
- Jest pan tego pewien?
- Tak, przysięgam.
- To dlaczego, na Boga, nie chce wrócić do domu? Dlaczego nie przyjedzie mnie odwiedzić? Dlaczego nie może spojrzeć mi w twarz?
Nie tylko słowa, ale także cierpienie w głosie odsłoniły przed nim to, co gnębiło matkę przez dwa lata nieobecności córki. Nagle jego własny cel przestał być tak ważny, miał przed sobą nowy - uśmierzyć obawy Meggie.
- To z mojej winy - powiedział zdecydowany tonem.
- Pana? - powtórzyła Meggie, nic nie rozumiejąc.
- Justyna zamierzała pojechać z Dane'em do Grecji i jest przekonana, że gdyby pojechała, Dane żyłby jeszcze.
- Ależ to bzdura! - powiedziała Meggie.
- Oczywiście, my wiemy, że to bzdura, lecz nie Justyna. Pani powinna ją o tym przekonać.
- Ja? Pan nic nie rozumie, panie Hartheim. Justyna nigdy w życiu mnie nie słuchała. A jeśli nawet kiedykolwiek miałam na nią wpływ, to teraz z pewnością go utraciłam. Ona nie chce mnie widzieć - powiedziała tonem człowieka przegranego, lecz nie zrozpaczonego. - Wpadłam tak samo jak moja matka - kontynuowała rzeczowo. - Drogheda jest moim życiem... Dom, książki... Tu jestem potrzebna, mam jeszcze jakiś cel w życiu. Tu są ludzie, którym jestem potrzebna. Moim dzieciom nigdy nie byłam potrzebna, wie pan o tym? Nigdy.