przyległej łasze ukrywa się kilka tysięcy ludzi...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ¬-------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!¬-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBów wroga!¬-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!¬-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!¬-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!¬-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!¬-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!¬-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!¬-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!¬-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER¬***********************************************************¬* *¬* CAMPAIGN ADVICE *¬* *¬***********************************************************¬-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokóB Rzymu
- że jest tam taki, prawda? To wcale nie jest żaden z tych kościołów, nie są to nawet wspólne ruchy ludzi, to jest bardzo ważne, drodzy bracia, bardzo ważne...
- da³ siê zwieœæ nieszczêœciom ani innych psów, ani innych stworzeñ, kotów, krów,œwiñ, koni, ani te¿ nieszczêœciom ludzi...
- – Hej! żeby siÄ™ to tak udaÅ‚o tÄ™ wyspÄ™ i ten zamek ubiec! – Spojrzyj jeno na tych ludzi – odrzekÅ‚ Maćko...
- Ramię w ramię z nieludzkimi przeraźliwymi stworami maszerowała masa nagich postaci ludzkich - ludzi, których dusze Krwawnik schwytał z pomocą niszczącej...
- pytania dotyczące Polski: Kto od 20 lat po 1989 roku dorobił sięgigantycznych pieniędzy? Kto zniszczył ludzi chcących się uczciwie dorobić(jak Pan...
- lata 1811 - 1812 - okres przygotowañ Napoleona do wojny z Rosj¹kult Napoleona obecny w myœlach i rozmowach ludzi i nadzieja na odzyskanie...
- Nie miał czasu myśleć teraz o więźniu, bo gdy kilku ludzi zabrało się do rozbierania martwych kompanów, kłócąc się przy tym o łupy, reszta zaczęła...
- Już dawniej kilka razy udało mi się wślizgnąć między Żydów pracujących we dnie poza gettem; kontrola nie była ścisła, chyba tylko wariat pchałby...
- — Ale od tego mo¿e zale¿eæ los miliardów ludzi na Ziemi i kolejnych miliardów w ca³ej Galaktyce...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Koniom dawano jeść z ręki, by nie rżały. Baj-
daki zakryte mgłą leżały przyczajone w lesie szuwarów. Gdzieniegdzie tylko przemykała się
mała pidjizdka o dwóch wiosłach, rozwożąca suchary i rozkazy, zresztą wszędzie panowało
grobowe milczenie..
Nagle w trawach, trzcinach, szuwarach i zaroślach przybrzeżnych, naokoło całej łachy,
rozległy się dziwne, a bardzo liczne głosy wołające:
– Pugu! Pugu!
Cisza...
– Pugu! Pugu!
100
I znowu nastało milczenie, jak gdyby owe głosy wołające na brzegach oczekiwały na od-
powiedź.
Ale odpowiedzi nie było. Wołania zabrzmiały po raz trzeci, ale szybsze i niecierpliwsze:
– Pugu! Pugu! Pugu!
Wówczas od strony statków rozległ się wśród mgły głos Krzeczowskiego:
– A kto taki?
– Kozak z Å‚ugu!
Semenom ukrytym na bajdakach serca zabiły niespokojnie. Tajemnicze owo wołanie było
im znane dobrze. W ten sposób Zaporożcy porozumiewali się z sobą na zimownikach. W ten
także sposób w czasie wojen zapraszali na rozmowę braci Kozaków regestrowych i grodo-
wych, między którymi bywało wielu należących sekretnie do bractwa.
Głos Krzeczowskiego rozległ się znowu:
– Czego chcecie?
– Bohdan Chmielnicki, hetman zaporoski, oznajmia, że dziaÅ‚a na Å‚achÄ™ sÄ… obrócone.
– Powiedzcie hetmanowi zaporoskiemu, że nasze obrócone sÄ… na brzegi.
– Pugu! Pugu!
– Czego jeszcze chcecie?
– Bohdan Chmielnicki, hetman zaporoski, prosi na rozmowÄ™ swojego przyjaciela, pana
Krzeczowskiego pułkownika.
– Niech jeno da zakÅ‚adników.
– DzesiÄ™ciu kurzeniowych.
– Zgoda!
W tej chwili brzegi łachy zakwitły jakby kwieciem Zaporożcami, którzy popowstawali
spośród traw, między którymi leżeli ukryci. Z dala od stepów nadciągała ich konnica i armaty,
ukazały się dziesiątki i setki chorągwi, znamion, buńczuków. Szli ze śpiewaniem i biciem w
kotły. Wszystko to razem podobniejsze było do radosnego powitania, niż do zetknięcia się
dwóch wrogich potęg.
Semenowie z bajdaków odpowiedzieli okrzykami. Tymczasem przybyły czółna wiozące
atamanów kurzeniowych. Krzeczowski wsiadł w jedno z nich i odjechał na brzeg. Tam poda-
no mu konia i przeprowadzono natychmiast do Chmielnickiego.
Chmielnicki ujrzawszy go uchylił czapki, a następnie powitał go serdecznie.
– MoÅ›ci puÅ‚kowniku! – rzekÅ‚ – stary przyjacielu mój i kumie! Gdy pan hetman koronny ka-
zał ci mnie łapać i do obozu odstawić, tyś tego uczynić nie chciał, jeno mię ostrzegłeś, bym
się ucieczką salwował, dla którego uczynku winienem ci wdzięczność i miłość braterską.
To mówiąc rękę uprzejmie wyciągnął, ale czarniawa twarz Krzeczowskiego pozostala jak
lód zimna.
– Teraz zaÅ›, gdyÅ› siÄ™ wyratowaÅ‚, moÅ›ci hetmanie – rzekÅ‚ – rebeliÄ™ podniosÅ‚eÅ›.
– O swoje to, twoje i caÅ‚ej Ukrainy krzywdy idÄ™ siÄ™ upomnieć z przywilejami królewskimi
w ręku i w tej nadziei, że pan nasz miłościwy za złe mi tego nie poczyta.
Krzeczowski począł patrzyć bystro w oczy Chmielnickiemu i rzekł z przyciskiem:
– Kudak oblegÅ‚eÅ›?
– Ja? Chybabym byÅ‚ z rozumu obran! Kudak minÄ…Å‚em i anim wystrzeliÅ‚, choć mnie stary
ślepiec armatami stepom oznajmił. Mnie na Ukrainę było pilno, nie do Kudaku, a do ciebie
było mi pilno, do starego druha, dobrodzieja.
– Czego ty ode mnie chcesz?
– Jedź ze mnÄ… trochÄ™ w step, to siÄ™ rozmówim.
Ruszyli końmi i pojechali. Bawili z godzinę. Po powrocie twarz Krzeczowskiego była bla-
da i straszna. Wnet też zaczął żegnać się z Chmielnickim, który rzekł mu na drogę:
– Dwóch nas bÄ™dzie na Ukrainie, a nad nami jeno król i nikt wiÄ™cej.
101
Krzeczowski wrócił do bajdaków. Stary Barabasz, Flik i starszyzna oczekiwali go niecier-
pliwie.
– Co tam? co tam? – pytano go ze wszystkich stron.
– Wysiadać na brzeg! – ospowiedziaÅ‚ rozkazujÄ…cym gÅ‚osem Krzeczowski.
Barabasz podniósł senne powieki; jakiś dziwny płomień błysnął mu w oczach.
– Jak to? – rzekÅ‚.
– Wysiadać na brzeg! Poddajem siÄ™!
Fala krwi buchnęła na bladą i pożółkłą twarz Barabasza. Wstał z kotła, na którym siedział,
wyprostował się i nagle ten zgięty, zgrzybiały starzec zmienił się w olbrzyma pełnego życia i
siły.
– Zdrada! – ryknÄ…Å‚.
– Zdrada! – powtórzyÅ‚ Flik chwytajÄ…c za rÄ™kojeść rapiera.
Ale nim go wydobył, pan Krzeczowski świsnął szablą i jednym zamachem rozciął go na
pomoście.
Następnie skoczył z bajdaku w podjazdkę tuż stojącą, w której siedziało czterech Zaporoż-
ców z wiosłami w ręku i krzyknął: