runki autorów, ich imiona (obok nazwisk – pseudonimy, kryptonimy, allonimy itp...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyś i mnie miał waszmość tak pochlastać, zawszeć winszuję, winszuję! – Et, dalibyście sobie waszmościowie pokój; bo w rzeczy nie macie się...
- znalazł i któż zaręczy, czy ją znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze ręce od Bohuna uwolnił i przez tyle niebezpieczeństw, przez...
- Po prawej, najbliżej ściany hangaru, stały bok w bok nowiutkie Gromy i Błyskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwę hosta docelowego...
- Krzysztof przetarł palcami oczy i powtórzył bezdźwięcznym głosem: – Precz, precz, zabierzcie stąd tego człowieka...
- • skrzynia biegów, długa – ponieważ jest wiele szybkich partii (łuki, czasami proste), na których to właśnie dużą prędkością można sporo...
- Czemu więc płakała? Obawiał się jednak, Ŝe jeśli będzie próbował nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoił ją...
- – Zabierzesz stąd te akta, zrobisz gdzieś kopie, roześlesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po całych Stanach, a resztę ukryjesz,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
). Równo-
cześnie w samej poezji wyłaniają się nowe pola tematyczne, dziedziny dotąd peryferyjne,
zapomniane, odtrącone. Więc nie tylko, tak jak dotąd: język, etyka, pamięć kultury, które
nadal angażują talenty pisarskie – ale także: religia, polityka, zrehabilitowana wyobraźnia
oraz obszar krótkotrwałych niegdyś fascynacji turpistycznych – biologia (jako doświadczenie
1 W szkicu Próba porządkowania doświadczeń, „Odra” 1964 nr 10, przedrukowanym w książce tegoż autora
Teksty i teksty. Warszawa 1990.
2. Szerzej piszę o tym w Przygodzie czwartej: wyobraźnia poety.
49
życia, cierpienia, śmierci). Przełom ’76 powoduje równoległe zmiany jakościowe. Formuje
się nowy model odniesień do świata, już nie koncentryczny czy hierarchiczny; nie ma w nim
dziedzin wyższych i niższych, centralnych i peryferyjnych. Wszystkie są – obok, każda gra o
priorytet i wygrywa w dorobku jednego autora, w twórczości jakiejś grupy pokoleniowej czy
wielopokoleniowego nurtu, ale żadna nie potrafi zdobyć trwałej pozycji w całości poezji kra-
jowej, żadna nie staje się uniwersalnym układem, tłumaczącym całość.
Takie to szczególne okoliczności stanowią tło historycznoliterackie dla twórczości poetów
urodzonych w latach pięćdziesiątych i kroczących tuż za Nową Falą. Ci autorzy, którzy uj-
rzeli nasz świat na krótko przed zejściem Józefa Stalina lub w jakiś czas po wniesieniu mumii
Językoznawcy do mauzoleum na Placu Czerwonym w Moskwie, debiutowali właśnie w po-
łowie lat siedemdziesiątych: w dobie przełomu. Mówi się o nich niekiedy Nowe Roczniki, ale
nazwa ta wywołuje sprzeciwy. Być może nazwą neutralną okaże się „pokolenie ’76” (znamy
już w dziejach poezji najnowszej „pokolenie ’56” i „pokolenie ’68”); bez wątpienia doświad-
czenie 1976 roku jest dla interesujących nas twórców istotne.
Spróbuję tu odpowiedzieć na dwa pytania. Po pierwsze: w jaki sposób poeci pokolenia ’76
wpisują się w przełom połowy lat siedemdziesiątych, który notabene trwa nadal, wciąż się
dzieje na naszych oczach? Zwłaszcza zaś: co poeci po-nowofalowi biorą z dorobku poprzed-
ników, jakie dziedziny eksploatują wspólnie z twórcami generacji starszych? I po drugie: czy
w poezji pokolenia ’76 wyłania się jakiś ląd własny, odkryty przez nie i zasiedlony, wspólny i
najcenniejszy? Od razu chcę stwierdzić, iż wszystkie aktywne dziedziny życia społecznego,
które znajdują wyraz w poezji, znajdują wyraz także w poezji tej generacji. Język, pamięć
kultury, etyka, wyobraźnia, biologia, polityka, religia. Zarazem – i to jest odpowiedź na pyta-
nie drugie – ani język, ani etyka, ani wyobraźnia, ani biologia, ani polityka, ani religia nie
dominują nad całością ich dorobku. Istnieje jakiś inny obszar, ósma wartość tej liryki, ku któ-
remu zmierzają poszukiwania urodzonych w latach pięćdziesiątych. Nazwać i opisać ów ob-
szar spróbuję w drugiej części szkicu.
Najpierw język. W dorobku pokolenia ’76 znać ślady oddziaływania nurtu lingwistyczne-
go, jakkolwiek z biegiem lat oddziaływanie to było coraz słabsze. W grę wchodzą klasyczne,
przed-nowofalowe warianty lingwizmu, a także jego nowofalowe mutacje. Pierwsze, estety-
zujące, powiedzmy: Karpowiczowskie, utraciły już zdolność pobudzania do refleksji na temat
komunikacji werbalnej (dziwności istnienia człowieka w świecie słów i aktów mowy). Poezja
przestała być formą filozofii języka. Elementy poetyki lingwistycznej w stylu Przybosia, Kar-
powicza czy Białoszewskiego stały się tym, czym były kiedyś rymy dokładne – elementami
poetyckości, własnością kolektywną. Znalazły się w katalogu chwytów. Oto jeden z takich
chwytów: kontaminacja wyrażeń frazeologicznych, zmuszających słowo do wieloznaczenia.
Na przykład słowo (homonim) „naczynie” zacznie dramatycznie wieloznaczyć w zdaniu
kontaminującym wyrażenia „zmywać naczynia” i „naczynia krwionośne” (obraz „zmywania
naczyń krwionośnych” spotkałem w dwóch tomikach różnych autorów interesującej nas gene-
racji). Nie tylko katalogiem chwytów, ale także sposobem oceny świata jest natomiast lin-
gwizm nowofalowy, demaskatorski, znany z wierszy Barańczaka i Krynickiego. Chodzi w
nim o to, by zwyczajna, ludzka mowa kompromitowała urzędniczą, policyjną, totalitarystycz-
ną nowomowę. Następcy Nowej Fali umieją to robić. W wierszach Jana Polkowskiego czy
Antoniego Pawlaka nowomowa kompromituje się sama: obnażona w wierszu, pocięta na wer-
sy, osaczona światłem stronicy w tomiku. Ale napiętnowanie nowomowy stanowi tu jedynie
punkt wyjścia, nie jest celem, jest instrumentem, który służy jakiemuś innemu celowi, umy-
kającemu założeniom lingwistycznym. Poprzestańmy na jednym przykładzie: niech to będzie
wiersz Pawlaka3:
3 Wiersz bez tytułu z tomiku Brulion wojenny. Oficyna Literacka 1983.
4 Wiersz Milczenie z tomiku Kropla, kropla, Kraków 1985.
50
dostałem pismo
z Centralnego Zarządu
Zakładów Karnych –
zgodnie z „art. 45 ust. 2
dekretu o stanie
wojennym w związku
z art. 214 kkw”
można mnie zastrzelić
(na przykład
podczas próby ucieczki)
maj 82
W wierszu tym znaki polszczyzny biurokratyczno-penitencjamej, skróty: „art.”, „ust.”,
„kkw”, cyfry – tworzą szum, bełkot. Zauważmy, iż szum potężnieje, ostatni z wersów, w któ-
rych cytuje się ów żargon, nie ma już w sobie ani jednego normalnego słowa: „z art. 214
kkw”. Ten zagęszczony nonsens jest nieludzko groźny w zestawieniu z potocznym, przeraża-
jąco jednoznacznym: „można mnie zastrzelić”. Gdyby jednak zapytać, czy celem finalnym