– Przed dobrymi wiadomoÅ›ciami zamykasz siÄ™ na cztery spusty...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- znalazÅ‚ i któż zarÄ™czy, czy jÄ… znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze rÄ™ce od Bohuna uwolniÅ‚ i przez tyle niebezpieczeÅ„stw, przez...
- Po prawej, najbliżej Å›ciany hangaru, staÅ‚y bok w bok nowiutkie Gromy i BÅ‚yskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego wiÄ™c oÅ›miela siÄ™ podejść do kapÅ‚ana za pierwszym razem, kiedy jest caÅ‚kiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć siÄ™ nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwÄ™ hosta docelowego...
- Krzysztof przetarÅ‚ palcami oczy i powtórzyÅ‚ bezdźwiÄ™cznym gÅ‚osem: – Precz, precz, zabierzcie stÄ…d tego czÅ‚owieka...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- Czemu wiÄ™c pÅ‚akaÅ‚a? ObawiaÅ‚ siÄ™ jednak, Åœe jeÅ›li bÄ™dzie próbowaÅ‚ nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoiÅ‚ jÄ…...
- – Zabierzesz stÄ…d te akta, zrobisz gdzieÅ› kopie, rozeÅ›lesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po caÅ‚ych Stanach, a resztÄ™ ukryjesz,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Gdy przychodzÄ… zÅ‚e, bez patrzenia otwierasz przed nimi podwoje – orzekÅ‚.
– SkÄ…d wiesz, że bez patrzenia? – zapytaÅ‚em, i usunÄ…Å‚em siÄ™ na bok, dajÄ…c mu przejść na pokoje.
– PotÄ™ga obserwacji – postukaÅ‚ siÄ™ w czoÅ‚o, kierujÄ…c siÄ™ prosto do kuchni.
– DzieÅ„ dobry, panie detektywie. Zabierasz mi cenny czas przeznaczony na odpoczynek.
Wykrzywił twarz w uśmiechu.
– Co siÄ™ staÅ‚o?
– A co siÄ™ miaÅ‚o stać? – odkrzyknÄ…Å‚ z gÅ‚owÄ… zanużonÄ… w lodówce. Kolejny raz wpraszaÅ‚ siÄ™ w sobie tylko wÅ‚aÅ›ciwym, rozbrajajÄ…cym stylu.
A wpadał tu coraz częściej.
Cóż miał innego do roboty?
OdbyÅ‚ wÅ‚aÅ›nie poÅ‚owÄ™ kary – szeÅ›ciomiesiÄ™cznego zawieszenia w obowiÄ…zkach sÅ‚użbowych. WiÄ™kszość ludzi z jego wydziaÅ‚u najchÄ™tniej widziaÅ‚aby go w pace, ale mieli cichÄ… nadziejÄ™, że spodoba mu siÄ™ życie zwykÅ‚ego obywatela i że nigdy nie wróci. Tylko siÄ™ oszukiwali.
Wyciągnął chlebek z prażonym ryżem, pastę z łososia i mleko, znalazł nóż i talerz i zabrał się do przygotowywania śniadania.
– Co tak wybaÅ‚uszasz oczy? – zapytaÅ‚. – Nigdy nie widziaÅ‚eÅ›, jak siÄ™ robi coÅ› do jedzenia?
PoszedÅ‚em siÄ™ przebrać. Kiedy wróciÅ‚em, staÅ‚ oparty o blat szafki i zajadaÅ‚ tost z pastÄ…, popijajÄ…c mlekiem prosto z kartonu. Wyraźnie przytyÅ‚ – brzuch przybraÅ‚ rozmiary wÅ‚aÅ›ciwe zawodnikom sumo, wypychajÄ…c nylonowÄ… koszulkÄ™.
– Co zaplanowaÅ‚eÅ› na dzisiaj? – zapytaÅ‚. – PomyÅ›laÅ‚em, że moglibyÅ›my pograć w golfa.
– Nie wiedziaÅ‚em, że umiesz grać w golfa.
– Nie umiem, ale każdy musi mieć jakieÅ› hobby, prawda?
– Przykro mi, ale jestem zajÄ™ty.
– Ach tak. Mam siÄ™ wynieść?
– Nie, nie chodzi o pacjentów. MuszÄ™ trochÄ™ popisać.
– Autentyczna umysÅ‚owa robótka – stÄ™knÄ…Å‚.
– Ciężki kawaÅ‚ek chleba.
– Co, brak weny?
Pokiwałem głową.
– Chcesz, to ciÄ™ wyrÄ™czÄ™ – zaproponowaÅ‚.
– W czym?
– NapiszÄ™ d, co trzeba.
– Nie wygÅ‚upiaj siÄ™.
– Nie, poważnie. Pisanie zawsze przychodziÅ‚o mi z Å‚atwoÅ›ciÄ…. Niedoceniano jednak mojej prozy, uznano jÄ… za zbyt brukowÄ…. Tak ujÄ…Å‚ to mój recenzent.
Ugryzł tost. Okruchy posypały mu się na koszulkę, ale nie zwrócił na to uwagi.
– Wielkie dziÄ™ki, ale nie potrzebujÄ™ kryminaÅ‚u – odparÅ‚em i zajÄ…Å‚em siÄ™ zaparzaniem kawy.
– Jaka to różnica? – perorowaÅ‚ z zapchanymi ustami. – Nie masz do mnie zaufania?
– To jest artykuÅ‚ naukowy. Dla czasopisma psychologicznego.
– No i co?
– WiÄ™c bÄ™dÄ… suche fakty. Sto stron faktów.
– Wielka mi rzecz. To wcale nie trudniejsze od artykuÅ‚u o zabójstwie. – PrzebieraÅ‚ palcami po opakowaniu chleba. – RozdziaÅ‚ pierwszy: krótki opis zbrodni. RozdziaÅ‚ drugi: fakty w kolejnoÅ›ci chronologicznej. RozdziaÅ‚ trzeci: lista ofiar.
WetknÄ…Å‚ kromkÄ™ w usta.
– Oto klucz do olÅ›niewajÄ…cego raportu – mówiÅ‚ przeżuwajÄ…c – pozbawionego Å›ladów uczucia. Należy zastosować moc skrótów i tautologicznych okreÅ›leÅ„ dla stworzenia nudy, od której można dostać kręćka. Oficer Å›ledczy czytajÄ…c zdrzemnie siÄ™ nad tym i może siÄ™ zdarzyć, że nie spostrzeże, że ktoÅ› komuÅ› groziÅ‚ Å›mierciÄ…. Tymczasem znajdÄ… ciaÅ‚o i niczego nie uda siÄ™ już uratować. No powiedz, czy to tak bardzo różni siÄ™ od tego, co zamierzasz napisać?
Zaśmiałem się.
– SÄ…dziÅ‚em dotÄ…d, że mój artykuÅ‚ coÅ› zmieni. DziÄ™kujÄ™ za otwarcie mi oczu.
– Nie ma sprawy. To moja praca.
– A gdy już o tym mowa, co tam na mieÅ›cie?
Wlepił we mnie ponury wzrok.
– Po staremu. Cholerne gryzipiórki szczerzÄ… zÄ™by w uÅ›mieszkach. Tym razem wynaleźli psychoanalityka.
– Nie sÄ…dziÅ‚em, że potrzebujesz pomocy lekarza.
– Nazwali to zmianÄ… przebiegu reakcji stresowych. Reszta dopisana malutkim drukiem, którego nie można odczytać.
Potrząsnął głową.
– Ci wszyscy popierdoleÅ„cy o Å›wiÅ„skich ryjach mówili ze mnÄ… takim spokojnym, miÅ‚ym tonem, jakbym byÅ‚ niebezpiecznym wariatem. Wypytywali o moje zdolnoÅ›ci przystosowawcze. O poziom przeżywanego stresu. Czy podzielam ich szczery niepokój? ZauważyÅ‚eÅ›, że ludzie, którzy tak mówiÄ…, zwykle kÅ‚amiÄ…? Nie zapomnieli oczywiÅ›cie, żeby mnie delikatnie powiadomić o tym, że wszystkie koszty leczenia zostaÅ‚y pokryte przez wydziaÅ‚ – dlatego wydziaÅ‚ otrzymaÅ‚ kopie wyników badaÅ„ poziomu cholesterolu, trójglicerydów i tak dalej. Pytali, czy czujÄ™ siÄ™ na siÅ‚ach powrócić do peÅ‚nienia obowiÄ…zków w sÅ‚użbie czynnej.
ZaklÄ…Å‚ szpetnie.
– Banda bezdusznych baÅ‚wanów. ZaÅ›miaÅ‚em im siÄ™ w nos i rzekÅ‚em, że to zabawne, bo nie pytali o poziom mojego stresu ani trójglicerydów, kiedy wykonywaÅ‚em codziennÄ… robotÄ™.
– Jak zareagowali na takÄ… galanteriÄ™?
– UÅ›miechnÄ™li siÄ™ jeszcze szerzej i zalegÅ‚a cisza. Można byÅ‚o oszaleć. Bez wÄ…tpienia to ten pieprzony psychoanalityk ich przekabaciÅ‚. Bez obrazy. MyÅ›lÄ… tylko o jednym – unicestwić jednostkÄ™.
Spojrzał na karton z mlekiem.
– OdtÅ‚uszczone. Dobrze. To tak a propos trójglicerydów.
Napełniłem wodą pojemnik w ekspresie i nasypałem na filtr łyżeczkę kawy kenyan.
– Powiedz chamom jedno sÅ‚owo – ciÄ…gnÄ…Å‚ – a jeszcze bardziej zacznÄ… upierać siÄ™ przy swoim. Tym razem z marszu przeszli do gadania o emeryturze. Jakie sÄ… aktualne notowania na gieÅ‚dzie, jak inwestować, gdzie dodać, gdzie ująć, gdzie mÄ…drze ulokować kapitaÅ‚. Jak spokojny wiódÅ‚bym żywot posiadajÄ…c dzisiaj to, co mam dostać za czternaÅ›cie lat. Kiedy siÄ™ na to nie poÅ‚asiÅ‚em, obok marchewki pokazali kij, tÅ‚umaczÄ…c, że emerytura może być mrzonkÄ… w pewnych okolicznoÅ›ciach, że teraz jest najlepszy czas na odejÅ›cie w stan spoczynku.
Zajął się następną kromką.
– I co ty na to?