– Mój przyjacielu, sprawa jest bardzo poważna i możecie narazić się na duże przykrości, jeżeli ukrywacie cokolwiek przede mną...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyś i mnie miał waszmość tak pochlastać, zawszeć winszuję, winszuję! – Et, dalibyście sobie waszmościowie pokój; bo w rzeczy nie macie się...
- znalazł i któż zaręczy, czy ją znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze ręce od Bohuna uwolnił i przez tyle niebezpieczeństw, przez...
- Po prawej, najbliżej ściany hangaru, stały bok w bok nowiutkie Gromy i Błyskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwę hosta docelowego...
- Krzysztof przetarł palcami oczy i powtórzył bezdźwięcznym głosem: – Precz, precz, zabierzcie stąd tego człowieka...
- • skrzynia biegów, długa – ponieważ jest wiele szybkich partii (łuki, czasami proste), na których to właśnie dużą prędkością można sporo...
- Czemu więc płakała? Obawiał się jednak, Ŝe jeśli będzie próbował nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoił ją...
- W życiu są obecne rozmaite problemy – w związkach międzyludzkich, w pracy, w życiu osobistym...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Powiadacie zatem, że ten jegomość przedstawił wam się jako agent tajnej policji?
– Tak jest.
– Kiedy wam to powiedział?
– Rozstając się ze mną.
– Czy powiedział coś więcej?
– Wymienił swoje nazwisko.
Holmes rzucił na mnie spojrzenie tryumfujące.
– A!... wymienił swoje nazwisko? To było nierozważne. I jakżeż brzmi to nazwisko?
– Sherlock Holmes – odpowiedział dorożkarz.
Nigdy jeszcze chyba nic nie zbiło z tropu mojego przyjaciela tak dalece jak odpowiedź do-rożkarza. Przez chwilę siedział jak osłupiały, po czym parsknął śmiechem.
– Watsonie, a to wymierzył cios! Trafił celnie! – rzekł w końcu. – Czuję broń równie szybką i giętką jak moja. Tym razem odniósł nade mną zwycięstwo. A więc powiadacie, że ten pan nazywa się Sherlock Holmes? – zwrócił się do dorożkarza.
– Tak jest panie; tak się nazywa.
– Kapitalna historia! Opowiedzcie mi, gdzieście go złowili i wszystko, co się potem stało.
41
– Wsiadł do mojej dorożki o wpół do dziesiątej na Trafalgar Square. Powiedział, że jest agentem tajnej policji i obiecał mi dwie gwinee, jeśli będę spełniał przez cały dzień jego zlecenia i o nic nie zapytam. Przystałem na to chętnie. Najpierw pojechaliśmy przed hotel Northumberland i tam czekaliśmy, dopóki nie wyszli dwaj panowie, którzy również wsiedli do najbliższej dorożki. Pojechaliśmy za nimi aż gdzieś tutaj w pobliże.
– Przed moją bramą – rzekł Holmes.
– Nie jestem tego pewien, ale mój pasażer dobrze wiedział, dokąd tamci pójdą. Powlekli-
śmy się za nimi stępa do mniej więcej połowy ulicy i tam czekaliśmy z półtorej godziny.
Wreszcie ci panowie minęli nas pieszo i znów jechaliśmy za nimi.
– Wiem – powiedział Holmes.
– Tak ujechaliśmy ze trzy czwarte ulicy Regenta. Nagle mój pasażer otworzył okienko i krzyknął, abym pędził co koń wyskoczy na stację Waterloo. Pogoniłem klacz i w niecałe dziesięć minut byliśmy na miejscu. Tutaj wysiadł, zapłacił przyrzeczoną kwotę i rzekł odchodząc: „Wiedzcie, że wieźliście Sherlocka Holmesa.”
– Rozumiem, że potem nie widzieliście go?
– Nie, panie.
– Moglibyście opisać, jak ów Sherlock Holmes wygląda?
– Nie tak łatwo go opisać. Dałbym mu około czterdzieści lat; jest średniego wzrostu, trzy cale niższy od pana. Ubrany był elegancko, miał czarną brodę krótko przystrzyżoną, cerę bladą. To wszystko.
– A kolor jego oczu?
– Nie zauważyłem.
– Oto wasze dziesięć szylingów. Dam drugie tyle, jeśli przyniesiecie nowe wiadomości.
– Dziękuję panu i dobranoc.
Jan Clayton wyszedł z zadowoloną miną. Holmes wzruszył ramionami.
– Oto pękła nasza trzecia nić i ani kroku naprzód. Co za przebiegły łotr! Widział numer naszego domu, wie, że Henryk zasięgnął mojej rady i wie, kim jestem. Wywnioskował też, że znam numer dorożki i odszukam woźnicę, dlatego zuchwale podszył się pod moje nazwisko.
Watsonie, mamy godnego siebie przeciwnika. Zaszokował mnie w Londynie. Życzę ci lepszego powodzenia w Devonshire. Ale wcale nie jestem spokojny.
– O co?
– O ciebie. To paskudna historia. Im bardziej się z nią zapoznaję, tym mniej mi się podoba.
Tak, mój drogi, będę bardzo rad, gdy cię znów ujrzę zdrowego i całego tu, w tym pokoju.
42
Rozdział 6
Baskerville Hall
Sir Henryk Baskerville i doktor Mortimer stawili się, jak i ja, punktualnie w oznaczonym dniu na stacji, stosownie do umowy. Pojechaliśmy do Devonshire. Sherlock Holmes odpro-wadził mnie na kolej i po drodze dawał mi ostatnie zlecenia.
– Nie będę ci zawracał głowy wykładaniem swoich teorii, ani zwierzaniem się ze swoich podejrzeń – mówił. – Chcę tylko, żebyś mi donosił o wszystkich faktach z najdrobniejszymi szczegółami, a mnie pozostawił wysnuwanie z nich wniosków.
– Jakiego rodzaju fakty mam ci opisywać? – spytałem.