– Jest jednorazowa – zasępił się Semen...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyś i mnie miał waszmość tak pochlastać, zawszeć winszuję, winszuję! – Et, dalibyście sobie waszmościowie pokój; bo w rzeczy nie macie się...
- znalazł i któż zaręczy, czy ją znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze ręce od Bohuna uwolnił i przez tyle niebezpieczeństw, przez...
- Po prawej, najbliżej ściany hangaru, stały bok w bok nowiutkie Gromy i Błyskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego więc ośmiela się podejść do kapłana za pierwszym razem, kiedy jest całkiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć się nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwę hosta docelowego...
- Krzysztof przetarł palcami oczy i powtórzył bezdźwięcznym głosem: – Precz, precz, zabierzcie stąd tego człowieka...
- • skrzynia biegów, długa – ponieważ jest wiele szybkich partii (łuki, czasami proste), na których to właśnie dużą prędkością można sporo...
- Czemu więc płakała? Obawiał się jednak, Ŝe jeśli będzie próbował nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoił ją...
- – Zabierzesz stąd te akta, zrobisz gdzieś kopie, roześlesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po całych Stanach, a resztę ukryjesz,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
– Tak, ale w zestawie jest sto sztuk. Ale jeśli nie są panowie pewni wszechstronności zastosowań, to proszę przyjąć zestaw testowy – podała im probówkę. – W środku są dwie sztuki.
Nie pochodzili po centrum, przy wejściu do supermarketu trzeba było okazać kod kreskowy na przedramieniu a żaden nie miał...
Za szklanym wysokościowcem stał dawny dom towarowy Wojsław, malutki, przytłoczony sąsiednimi budynkami.
– Państwowe Centrum Eutanazji Pasożytów Społecznych – Jakub odczytał tabliczkę. – Fabryka preparatów biologicznych dla szkół i kolekcjonerów prywatnych. Coraz mniej mi się tu podoba. Nigdy nie lubiłem szkoły, a tu robią coś żeby lepiej działała...
Na rogu budynku wisiał ciekłokrystaliczny ekran. Akurat nadawano wiadomości. Spiker mówił po rosyjsku, ale pod spodem wyświetlano chińskie znaczki.
– Nadal trwają poszukiwania szefa polskiej sekcji Al-Quaidy Osamy ibn Wędrowycza. Namiestnik, pierwszy sekretarz Iwan Bardak informuje, że aktualna nagroda za jego schwytanie wynosi pięć kilogramów prawdziwej wołowiny.
– Co!? Pięć kilo mięcha za mojego potomka? – obraził się Jakub.
A potem złapał żeliwny kubeł na śmieci i przyładował z rozmachem w telewizor. Ekran popękał promieniście i zgasł.
Coś zadudniło i zza rogu ulicy wyszedł robot w kształcie metalowego kościotrupa. Popatrzył na nich czerwonymi oczkami. Na głowie miał czapkę policyjną, ozdobioną chińskimi znaczkami.
– Jesteście aresztowani, pasożyty – powiedział. – Żywi lub martwi, idziecie ze mną na eutanazję.
Jakub w pierwszej chwili chciał sięgnąć po granat ale dłoń namacała w kieszeni probówkę z czarną dziurą. Wyjął korek i wytrząsnął jedną na policjanta. Tylko cmoknęło. Gliniarz przestał istnieć.
– Faktycznie, mocna rzecz – rzekł z uznaniem Jakub. A potem rzucili się do ucieczki.
Knajpa jeszcze stała, ale najwyraźniej przeznaczona była do rozbiórki. Zabite dechami drzwi i okna, popękany strop... Oderwali kilka desek. Wcisnęli się do pomieszczenia, które kiedyś było główną salą.
– Nareszcie w domu – mruknął Wędrowycz. – Nic dziwnego że splajtowała, skoro jest prohibicja...
Nieoczekiwanie ich uszu dobiegł szmer. Podkradli się do drzwi od drugiej sali i otwarli je z rozmachem. Na stole stała walizka pełna kabli oraz świecących diod. Na krześle siedział dziwny typek w turbanie. Odwrócił się w ich stronę. Miał włosy nieokreślonego koloru, wodniste oczka, wyglądał zupełnie jak Jakub w młodości
– Osama ibn Wędrowycz? – zdumiał się egzorcysta.
– Jakub Wędrowycz? – zdumiał się terrorysta.
– Mów mi dziadku!
Uściskali się serdecznie. Miło spotkać przodka.
– Jak tu trafiliście? – zapytał. – Dziura w czasie?
– Tak jakby, za pół godzinki ściągnie nas z powrotem – wyjaśnił Semen.
Nagle Jakubowi coś się przypomniało. Wyrżnął prawnuka kułakiem w mordę, aż turban zleciał.
– To za ten islam – warknął.
– Ależ dziadku – jęknął Osama. – Czy wy nie słyszeliście o katolickim fundamentalizmie?
– Co? To wy nie poganie?
– Skąd. Zaraz na początku XXI wieku chrześcijanie zaczęli przenikać w szeregi Al-Quaidy. A jak już było nas więcej, wyrżnęliśmy bisurmanów mahometańców i przejęliśmy organizację...
– A z kim wy właściwie walczycie? – zdziwił się Semen.
– Z taoistami, buddystami i konfucjanistami.
Trzej starcy poskrobali się po głowach. Nic im te nazwy nie mówiły.
– A tak właściwie to co kombinujesz z tą walizką? – zainteresował się egzorcysta.
– To walizkowa bomba kwantowa. W Chełmie przebywa z wizytą namiestnik Polski, Iwan Bardak.
– Chełm to przecież 30 kilometrów stąd?
– Spokojnie, lej po wybuchu będzie miał co najmniej osiemdziesiąt kilometrów średnicy.
– Fascynujące – mruknął jego przodek. – A co z ludźmi?
– Wiadomo, dobrzy pójdą do nieba, a reszta do piekła – wyjaśnił ochoczo Osama.
Jakub z uznaniem kiwnął głową. Mocna rzecz ten katolicki fundamentalizm. A i prawnuk coś po pradziadku przejął. Podobnie jak Jakub, nie bawił się w subtelności oraz nie uznawał półśrodków... Jego krew.
– A nie dałoby się mniejszej odległości i słabszą bombą? – zainteresował się Semen.
– Gdzie tam, zawsze kordony stoją na dwadzieścia kilometrów wokoło...
I znowu zaczął regulować jakieś pokrętła. Józef popatrzył na zegarek.
– Za pięć minut mija godzina – powiedział. – Poczekaj aż znikniemy i dopiero wtedy odpalaj.
– A my ci pomożemy – mruknął Jakub. – I obejdzie się bez tej atomówki, czy co to jest...
– W jaki sposób? – zaciekawił się prawnuk.
– Ten wasz namiestnik to potomek czyj?
– Józka Bardaka.
– Jak się cofniemy, po prostu wykończymy drania i w twojej teraźniejszości skasuje jego potomków. Tak jak to było w filmie „Terminator”.
– To jest pomysł – ucieszył się terrorysta. – Ale to może więcej ich wykończyć? Zaraz wam napiszę listę...
W tym momencie powietrze cmoknęło i trzej kumple zmaterializowali się na ławce przed knajpą.