29 – Jednak zdaje mi siÄ™, że tak byÅ‚o...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- znalazÅ‚ i któż zarÄ™czy, czy jÄ… znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze rÄ™ce od Bohuna uwolniÅ‚ i przez tyle niebezpieczeÅ„stw, przez...
- Po prawej, najbliżej Å›ciany hangaru, staÅ‚y bok w bok nowiutkie Gromy i BÅ‚yskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego wiÄ™c oÅ›miela siÄ™ podejść do kapÅ‚ana za pierwszym razem, kiedy jest caÅ‚kiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć siÄ™ nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwÄ™ hosta docelowego...
- Krzysztof przetarÅ‚ palcami oczy i powtórzyÅ‚ bezdźwiÄ™cznym gÅ‚osem: – Precz, precz, zabierzcie stÄ…d tego czÅ‚owieka...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- – Zabierzesz stÄ…d te akta, zrobisz gdzieÅ› kopie, rozeÅ›lesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po caÅ‚ych Stanach, a resztÄ™ ukryjesz,...
- W życiu sÄ… obecne rozmaite problemy – w zwiÄ…zkach miÄ™dzyludzkich, w pracy, w życiu osobistym...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
.. Czy nie ma pan nam nic więcej do powiedzenia, zanim zaczniemy dochodzić, jaki jest rodzaj opieki, którą pana otoczono?
– Nie wiem, co pan uważa za godne powtórzenia?
– Wszystko, co tylko wychodzi poza zakres pospolitych zdarzeÅ„ życia.
Sir Henryk uśmiechnął się.
– Nie znam zwyczajów angielskich – powiedziaÅ‚ – gdyż wiÄ™kszÄ… część życia spÄ™dziÅ‚em w Stanach Zjednoczonych lub Kanadzie. Nie sÄ…dzÄ™ jednak, aby strata buta wychodziÅ‚a poza granice pospolitych zdarzeÅ„ w życiu.
– ZgubiÅ‚ pan jeden but?
– Ech, pewnie siÄ™ gdzieÅ› zapodziaÅ‚ – odezwaÅ‚ siÄ™ Mortimer. – Znajdzie go pan po powrocie do hotelu. Czy warto nudzić pana Holmesa takimi drobnostkami?
– Pan Holmes pyta mnie, wiÄ™c mu opowiadam – odparÅ‚ sir Henryk.
– Bardzo sÅ‚usznie pan czyni – rzekÅ‚ Holmes – proszÄ™ opowiedzieć mi wszystko, nawet to, co uważa pan za zdarzenie bÅ‚ahe. A wiÄ™c straciÅ‚ pan but?
– Jeżeli go nie zgubiÅ‚em, to w każdym razie zarzuciÅ‚ siÄ™. Wczoraj wieczorem postawiÅ‚em buty przed drzwiami swego pokoju, a dziÅ› rano znalazÅ‚em tylko jeden. PytaÅ‚em chÅ‚opca hotelowego, lecz nie umiaÅ‚ mi dać żadnego wyjaÅ›nienia. A byÅ‚y to buty nowiuteÅ„kie, kupiÅ‚em je wczoraj i nie miaÅ‚em ich jeszcze na nogach.
– JeÅ›li pan w nich nie chodziÅ‚, dlaczego kazaÅ‚ je pan czyÅ›cić?
– Żółta skóra nie miaÅ‚a poÅ‚ysku, chciaÅ‚em, żeby go nabraÅ‚a.
– A wiÄ™c wczoraj, zaraz po przyjeździe do Londynu, wyszedÅ‚ pan na miasto i kupiÅ‚ buty?
– KupowaÅ‚em jeszcze inne rzeczy... TowarzyszyÅ‚ mi doktor Mortimer.
Do licha! Jeżeli mam grać rolę wielkiego pana, muszę być odpowiednio ubrany... Na dale-kim zachodzie nie dbałem tak o swoją powierzchowność... Robiąc inne sprawunki, kupiłem żółte obuwie, zapłaciłem za nie sześć dolarów i skradziono mi je, zanim je włożyłem na nogi.
– Nie pojmujÄ™, w jakim celu popeÅ‚niono tÄ™ kradzież – rzekÅ‚ Holmes. – Podzielam zdanie doktora Mortimera, że but wkrótce siÄ™ znajdzie.
– Zdaje mi siÄ™, panowie – rzekÅ‚ baronet – że mówiliÅ›my już dosyć o mnie. NadeszÅ‚a chwila, abyÅ›cie mi powiedzieli to, co wiecie.
– Ma pan racjÄ™ – odpowiedziaÅ‚ Sherlock Holmes. – Doktorze, powtórz sir Henrykowi opowieść, z którÄ… zapoznaÅ‚eÅ› nas wczoraj rano.
Nasz przyjaciel, zachęcony w ten sposób, wyjął z kieszeni papiery i opowiedział historię znaną już czytelnikom. Sir Henryk Baskerville słuchał go z najgłębszą uwagą. Od czasu do czasu mimowolny okrzyk zdumienia wyrywał mu się z piersi. Gdy doktor Mortimer zamilkł, baronet zawołał:
– OdziedziczyÅ‚em zatem przeklÄ™tÄ… spuÅ›ciznÄ™. Tak jest, od dzieciÅ„stwa sÅ‚yszaÅ‚em o tym 30
psie. Jest to podanie, dobrze znane w naszej rodzinie, ale nie myślałem, aby to była poważna rzecz. Co zaś do śmierci mojego stryja... Zdaje mi się, że wszystko przewraca mi się w głowie... Nie mogę powiązać ze sobą nawet dwóch myśli... Pytam, czy to, co mi pan powiedział, wymaga śledztwa sądowego, czy może egzorcyzmów?
– RzeczywiÅ›cie, trudno o tym wyrokować.
– NastÄ™pnie list, przysÅ‚any do hotelu... Trzeba przyznać, przyszedÅ‚ w porÄ™.
– Jest on zarazem dowodem, że ktoÅ› wie lepiej niż my, co siÄ™ dzieje na moczarach – rzekÅ‚
Mortimer.
– Ten ktoÅ› jest panu życzliwy, ponieważ ostrzega pana o niebezpieczeÅ„stwie – dodaÅ‚ Holmes.
– A może moja obecność krzyżuje tam pewne plany?
– To możliwe... DziÄ™kujÄ™ ci, doktorze, że daÅ‚eÅ› mi do rozwiÄ…zania zagadkÄ™, która zawiera tyle ciekawych szczegółów. Teraz, sir Henryku, pozostaje nam tylko jedna kwestia do roz-strzygniÄ™cia: czy powinien pan jechać do zamku, czy nie?
– Dlaczegóż miaÅ‚bym nie jechać?
– Bo tam może grozić panu niebezpieczeÅ„stwo.
– NiebezpieczeÅ„stwo, pochodzÄ…ce od zÅ‚ego ducha przeÅ›ladujÄ…cego rodzinÄ™ czy też ze strony ludzi?
– NależaÅ‚oby to wyjaÅ›nić.
– Jakiekolwiek jest zdanie panów, ja już wiem jak postÄ…pić. Panie Holmes, nie istnieje w piekle taki diabeÅ‚, ani na ziemi taki czÅ‚owiek, który by mógÅ‚ mi przeszkodzić w drodze do siedziby moich przodków. Oto jest moje ostatnie sÅ‚owo.
Podczas tej przemowy brwi sir Henryka zbiegły się, a twarz przybrała purpurową barwę.
Ostatni potomek Baskerville'ów odziedziczył widocznie gwałtowny temperament swoich przodków.
– MuszÄ™ zastanowić siÄ™ nieco dÅ‚użej nad tym wszystkim, co mi pan powiedziaÅ‚ – rzekÅ‚ po chwili. – Niepodobna tak od razu ogarnąć wszystkiego i powziąć postanowienie. ChciaÅ‚bym spÄ™dzić godzinÄ™ w samotnym skupieniu... Panie Holmes, teraz jest wpół do jedenastej: wracam prosto do hotelu; może pan zechce wraz z doktorem Watsonem przyjść do mnie o drugiej? SÄ…dzÄ™, że do tego czasu wyrobiÄ™ sobie jaÅ›niejsze zdanie o caÅ‚ej sprawie.
– Czy zgadzasz siÄ™, Watsonie?
– NajzupeÅ‚niej.
– W takim razie niech pan na nas czeka. Czy posÅ‚ać po dorożkÄ™?
– WolÄ™ pójść pieszo; jestem bardzo wzburzony.
– BÄ™dÄ™ panu z przyjemnoÅ›ciÄ… towarzyszyÅ‚ – odezwaÅ‚ siÄ™ doktor Mortimer.
– A wiÄ™c, do zobaczenia o drugiej!
31
Usłyszeliśmy odgłos kroków naszych gości na schodach i stuk zamykanych drzwi wyj-