248 DostarczyÅ‚o to jej pretekstu, aby bez narażenia wÅ‚asnej godnoÅ›ci w oczach Å›ledzÄ…cych jÄ… panien pozostawić Moureta sam na sam z Denise – do...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- EXT REF1 SELECT lub 1106 EXT REF2 SELECT – na COMM, COMM+AI1 lub COMM*AI1...
- choćbyÅ› i mnie miaÅ‚ waszmość tak pochlastać, zawszeć winszujÄ™, winszujÄ™! – Et, dalibyÅ›cie sobie waszmoÅ›ciowie pokój; bo w rzeczy nie macie siÄ™...
- znalazÅ‚ i któż zarÄ™czy, czy jÄ… znajdzie? – Prawda jest! Ale gdy Bóg go przez nasze rÄ™ce od Bohuna uwolniÅ‚ i przez tyle niebezpieczeÅ„stw, przez...
- Po prawej, najbliżej Å›ciany hangaru, staÅ‚y bok w bok nowiutkie Gromy i BÅ‚yskawice – nieco mniejsze wozy bojowe przystosowane do przewozu piechoty...
- «Dlaczego wiÄ™c oÅ›miela siÄ™ podejść do kapÅ‚ana za pierwszym razem, kiedy jest caÅ‚kiem nieczysty, a za drugim razem – zbliżyć siÄ™ nawet do...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwÄ™ hosta docelowego...
- Krzysztof przetarÅ‚ palcami oczy i powtórzyÅ‚ bezdźwiÄ™cznym gÅ‚osem: – Precz, precz, zabierzcie stÄ…d tego czÅ‚owieka...
- • skrzynia biegów, dÅ‚uga – ponieważ jest wiele szybkich partii (Å‚uki, czasami proste), na których to wÅ‚aÅ›nie dużą prÄ™dkoÅ›ciÄ… można sporo...
- Czemu wiÄ™c pÅ‚akaÅ‚a? ObawiaÅ‚ siÄ™ jednak, Åœe jeÅ›li bÄ™dzie próbowaÅ‚ nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoiÅ‚ jÄ…...
- – Zabierzesz stÄ…d te akta, zrobisz gdzieÅ› kopie, rozeÅ›lesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po caÅ‚ych Stanach, a resztÄ™ ukryjesz,...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Mouret położył powoli listy na stole. Patrzył na siedzącą z piórem w ręku dziewczynę. Nie
cofała wzroku, przybladła tylko jeszcze bardziej.
– Przyjdzie pani dziÅ› wieczór? – spytaÅ‚ półgÅ‚osem.
– Nie. proszÄ™ pana. nie bÄ™dÄ™ mogÅ‚a. Moi bracia majÄ… być dzisiaj u stryja. PrzyrzekÅ‚am, że
zjem z nimi kolacjÄ™.
– A pani noga? Chodzi pani z trudnoÅ›ciÄ….
– To tak niedaleko, dojdÄ™ jakoÅ›. CzujÄ™ siÄ™ od rana o wiele lepiej.
Teraz on zbladł z kolei, słysząc tę spokojną odmowę. Wargi jego zadrżały w nerwowym
skurczu. Pohamował się jednak i odpowiedział tonem uprzejmego pryncypała, który
interesuje siÄ™ po prostu jednÄ… ze swych ekspedientek:
– A jeÅ›libym paniÄ… prosiÅ‚... Wie pani chyba, ile mam dla pani szacunku.
Denise zachowała w dalszym ciągu grzeczny i poprawny ton.
– Jestem bardzo wzruszona pana dobrociÄ… i dziÄ™kujÄ™ za zaproszenie. Ale niestety – jak już
powiedziaÅ‚am – przyjść nie mogÄ™, ponieważ czekajÄ… na mnie moi bracia.
Udawała, że nie rozumie sensu słów Moureta. Mimo że drzwi do sąsiedniej sali pozostały
otwarte, Denise czuła, że cały magazyn sprzysiągł się. aby je zamknąć. Paulina po
przyjacielsku już ją nazwała głuptasem. Inne będą z niej drwić, jeżeli nie przyjmie
zaproszenia. Pani Aurelia, która umyślnie odeszła, Małgorzata podnosząca jeszcze bardziej
gÅ‚os, dyskretnie nieruchome plecy Lhomme’a – wszystko to popychaÅ‚o jÄ… do upadku i rzucaÅ‚o
w objęcia pryncypała. Dalekie głosy inwentaryzujących wielomilionowy majątek magazynu i
łoskot materiałów rzucanych na ziemię docierały do niej gorącymi falami.
Zapadło milczenie. Gdy Mouret mówił, gwar magazynu głuszył chwilami jego słowa,
którym wtórowała potężna fanfara królewskiej fortuny zdobytej w walce.
– WiÄ™c kiedy pani przyjdzie?– zapytaÅ‚ znowu. – Może jutro?
To proste pytanie zmieszało Denise. Zacinając się i prawie tracąc przytomność
odpowiedziała:
– Nie wiem... nie mogÄ™...
Uśmiechnął się i usiłował wziąć ją za rękę, lecz wyrwała mu ją natychmiast.
– Czego siÄ™ pani boi.
Lecz ona podniosła już głowę i patrzyła mu prosto w twarz, mówiąc z uśmiechem
249
Å‚agodnym i uczciwym:
– Niczego siÄ™ nie bojÄ™, proszÄ™ pana... Każdy czÅ‚owiek robi tylko to, co chce, prawda? A ja
właśnie nie chcę, to wszystko.
Gdy zamilkła, uwagę jej zwróciło skrzypnięcie drzwi. Odwróciła się i zobaczyła, że
zamykają się delikatnie. To Jouve uznał za stosowne działać. przypomniawszy sobie, że do
jego obowiązków należało, aby w magazynie nie zostawiano drzwi otwartych. Spełniwszy tę
czynność, wrócił na swój posterunek. Wydawało się, że nikt tego nie zauważył, gdyż drzwi
zamknięto w sposób bardzo naturalny. Tylko Klara rzuciła jakieś dwuznaczne słowo do ucha
panny de Fontenailles, której twarz pozostała blada i jakby martwa.
Denise podniosła się z krzesła. Mouret mówił do niej głosem cichym i drżącym:
– Niech mnie pani wysÅ‚ucha! Kocham paniÄ…. Wie pani o tym już dawno. Niech pani nie
żartuje tak okrutnie, udając, że nic nie wie. Proszę się niczego nie obawiać. Już ze
dwadzieścia razy miałem ochotę wezwać panią do mego gabinetu. Bylibyśmy sami i
wystarczyłoby przekręcić klucz. Ale nie chciałem tego zrobić i, jak pani widzi, przyszedłem
porozmawiać z paniÄ… tutaj, gdzie każdy może wejść... Kocham paniÄ…, Denise... – Dziewczyna
staÅ‚a bardzo blada i sÅ‚uchaÅ‚a słów Moureta nie przestajÄ…c patrzeć mu prosto w oczy. – Niech