wych tygodni znacznie się „oswoił”, jako że współpracował często z nią i z jej sztabem...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- W lipcu 1941 roku jako czBonek Episkopatu Polski witaB chlebem i sol oficerw niemieckich wojsk okupacyjnych, haDbic rd arystokratw polskich i Episkopat
- By moe, i tu wanie odkryjemy jeszcze dziedzin naszego wynalazku, dziedzin, w ktrej zdoby si moemy jeszcze na oryginalno, naprzykad [!] jako parodyci...
- Od samego początku nasza praktyka ruszyła ostro z kopyta, mieliśmy dostatecznie dużo pracy, by jako młodzi lekarze poczuć się zadowoleni, ale i na tyle dużo,...
- Tak więc nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie ukształtowały się raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- Zaistnienie filozofii jako dziedziny kultury narodowej, w ktrej nacja wyra|a swj [wiatopogld, byBo mo|liwe, pojawiB si bowiem system okre[lonych poj i metod
- Rwnoczenie kocha ono rodzica-rywala spostrzegajc go jako osob wszechpotn i wszech-wiedzc, a wic rwnie o skrytych pragnieniach dziecka...
- Polecenie traceroute zwykle jest wykorzystywane w ten sposób, jak polecenie ping – jako parametr należy podać nazwę hosta docelowego...
- pozytywistycznych, które wszelkie warianty artyzmu traktują jako instrumenty krasomówcze, a wartość słowa poetyckiego pragną mierzyć wartością...
- Rozwj fizyczny, jako proces irnian somatycznycH (anatomicznych) i funkcjonalnych (fizjologicznych) w organizmie, stwarza podstawy dla rozwoju motoryki...
- w peni zrealizowany ze wzgldu na wybuch U wojny wiatowej, to jednak podstawy prawne posuyy jako dorobek stanowicy punkt wyjcia do prac kontynuatorskich w Polsce...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
168
169
Ponieważ Greentree był zastępcą Honor od spraw taktycznych, na Marchanta spadło
znacznie więcej obowiązków związanych z kierowaniem okrętem i załogą. Na doda-
tek przy pełnym poparciu Honor Greentree celowo zabierał go na część odpraw i włą-
czał do prac sztabu. Powód był prosty — jeżeli Greentree zostałby wyłączony z akcji,
Marchant przejmował nie tylko jego obowiązki jako kapitana okrętu, ale także jako ka-
pitana flagowego, a było raczej mało prawdopodobne, by wtedy właśnie Honor miała
czas wprowadzić go w swoje plany czy zasady operacyjne. W ten sposób Marchant był
na bieżąco ze wszystkimi aspektami działania eskadry i z planami Honor; gdyby mu-
siał zastąpić kapitana Greentree, obyłoby się bez zamieszania i ewentualnych katastro-
falnych nieporozumień. Dodatkową zaletą tych wymuszonych spotkań było to, że mia-
ła okazję zarówno ocenić jego umiejętności, którymi była zbudowana, jak i uzmysłowić
mu swoim postępowaniem i podejściem, że nie obwinia go w żaden sposób za zdradę
krewniaka. Zaowocowało to znacznie większą otwartością Marchanta oraz wykształce-
niem się u niego osobistej lojalności wobec niej.
— Spróbuję przywieźć go z powrotem, nim mu się w głowie przewróci — obiecała,
puszczając prawicę kapitana.
Po czym odwróciła się i złapała uchwyt nad wejściem do korytarza prowadzącego
do pinasy i w strefę nieważkości. W ślad za nią udał się LaFollet i pozostali członkowie
jej ochrony, potem Andreas Venizelos i pozostali według starszeństwa stopnia.
* * *
Honor wyskoczyła z korytarza i jak zwykle z gracją wylądowała w śluzie pinasy,
gdzie istniała już pokładowa grawitacja.
— Dzień dobry, bosmanmacie — powitała masywnego i poobijanego mechanika
pokładowego.
— Dobry, ma’am — zadudnił Horace Harkness. — Witamy na pokładzie.
— Dzięki — odparła, obciągnęła kurtkę mundurową i ruszyła na dziób przejściem
między fotelami.
Harkness miał co prawda zbyt wysoki stopień jak na mechanika pokładowego, ale
wiedziała, że go spotka, biorąc pod uwagę, kto pilotował pinasę.
Posadziła Nimitza na sąsiednim fotelu, przypięła się do swojego i uśmiechnęła się
z prawdziwym zadowoleniem, które ostatnio nieczęsto jej się zdarzało. Jeżeli udało jej
się choć w połowie zachowanie tajemnicy, tak jak to sobie zaplanowała, biedny Alistair
nie powinien mieć pojęcia, na co się tak naprawdę zanosi! Uśmiech nieco przygasł, gdy
uświadomiła sobie, jak wieści, które zamierzała mu przekazać, skomplikują jej życie, ale
w tej chwili znacznie większą radość sprawiało jej oczekiwanie na widok jego miny, gdy
się dowie. A poza tym należało mu się to, i to już dawno.
170
171
Uśmiechnęła się szerzej, obserwując, jak pozostali zajmują miejsca w znacznie zre-
dukowanym przedziale desantowym. Tak jak powiedziała MacGuinessowi: liczba osób
była ograniczona, gdyż pinasa miała ważny i duży ładunek przeznaczony dla maszy-
nowni Prince Adriana. Zepsuł się bowiem jeden z pokładowych filtrów powietrznych, co
obniżyło o dziesięć procent wydajność systemu podtrzymywania życia. W magazynach
znajdowało się dość części, by w razie konieczności można było zbudować cały nowy
filtr, ale naprawa według opinii pierwszego mechanika potrwałaby ponad tydzień i wy-
magała dużego, także fizycznego wysiłku. To akurat nie było problemem, natomiast wy-
magało wyłączenia całej sekcji, co zmniejszało możliwości systemu podtrzymywania
życia już o jedną trzecią. A na takie ryzyko — i to przez tydzień — nie mógł zgodzić się
żaden kapitan, jeśli istniało inne wyjście.
A tak się złożyło, że istniało — w przepastnych magazynach Aluareza znajdowa-