- Pani, musimy odpocząć...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — Gdy przyjechaÅ‚em, byÅ‚a pani na dole?— Tak...
- Czemu wiÄ™c pÅ‚akaÅ‚a? ObawiaÅ‚ siÄ™ jednak, Åœe jeÅ›li bÄ™dzie próbowaÅ‚ nalegać, tylko - Nie musi mi pani od razu odpowiadać –uspokoiÅ‚ jÄ…...
- Pani Hunter regularnie co miesi¹c wystawia³a czeki za swój pobyt w klinice; bez mrugniêcia w³asnorêcznie wpisywa³a odpowiednie sumy, mimo ¿e czasami nawet...
- - Pani Weronika, na Czarnomorskiej dwadzieścia siedem mieszka, piąte piętro, mieszkania osiemnaście...
- Podszed³ wprost do Nataszy wpatruj¹c siê w ni¹ uporczywie i powiedzia³:- Moja wizyta u pani o tej godzinie i bez zapowiedzi jest doœæ dziwna i przekracza granice...
- VIII Urojenia Kelvina Hallidaya Następnego ranka byli w ogrodzie, kiedy przyszła pani Cocker z pilną wiadomością...
- innymi nie otworzono już drzwi tego dnia, bo pani była zdrożona, a przy tym musiała się za-jąć panem Nowowiejskim...
- – Głupia, powinna mu była wcześniej powiedzieć, że duch jej pierwszego męża będzie go dręczył – rzekła pani Crick...
- – Czy to oznacza dla mnie kÅ‚opoty?Pani porucznik zaprzeczyÅ‚a ruchem gÅ‚owy...
- pytając: - Pan do pani Ingi, co ją dziś przyjęliśmy? Michał skinął głową...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- Tyrion usłyszał słowa ser Willisa Wode’a, kiedy zbliżył się do nich. Był mężem lady Whent; powściągliwy i surowy, pierwszy stanął przy Catelyn Stark w karczmie.
- Ser Willis ma rację, moja pani - dodał ser Rodrik. - Straciliśmy już trzeciego konia…
- Stracimy nie tylko konie, jeśli dogonią nas Lannisterowie. - Usłyszeli w odpowiedzi. Twarz miała smagłą od wiatru i zmęczoną, lecz wyraz determinacji wciąż pozostawał na jej obliczu.
- Mała szansa - wtrącił Tyrion.
- Karle, lady Stark nie pytała cię o zdanie - warknął Kurleket, tłusty olbrzym o krótko obciętych włosach i świńskiej twarzy. Był jednym z Brackenów, na służbie u lorda Jonosa. Tyrion bardzo starał się zapamiętać ich imiona, żeby mógł im później odpowiednio odpłacić za to, jak się z nim obchodzili. Lannisterowie zawsze spłacali swoje długi. Kurleket przekona się o tym, podobnie jak jego przyjaciele, Lharys i Mohor, a także poczciwy ser Willis oraz najemnicy, Bronn i Chiggen. Tyrion obiecał sobie, że szczególne podziękowania złoży Marillionowi, który, za pomocą lutni i swojego słodziutkiego tenoru, usilnie próbował połączyć rymem w swojej balladzie karzeł z marzył.
- Niech mówi - rozkazała lady Stark.
Tyrion Lannister usiadł na skale. - Pościg, zmylony twoim kłamstwem, z pewnością mknie teraz królewskim traktem… zakładając, że w ogóle ktokolwiek nas ściga, co nie jest wcale takie pewne. Och, nie wątpię, że wieści dotarły do mojego ojca, lecz on nie darzy mnie zbyt gorącą miłością, więc nie jestem pewien, czy zechce cokolwiek uczynić. - Mówił tylko częściową prawdę. Rzeczywiście, lord Tywin Lannister ani trochę nie przejmował się losem swojego skarlałego syna, lecz nie znosił, kiedy cierpiał honor jego Rodu. - Lady Stark, jedziemy przez dziką krainę. Nie możesz liczyć na żadną pomoc, dopóki nie dotrzemy do Yale. Tracąc kolejne konie, obciążamy pozostałe. Ponadto ryzykujesz utratę mnie. Jestem mały i niezbyt silny, jaki pożytek z mojej śmierci? - Teraz mówił prawdę. Dobrze wiedział, ile potrafi znieść.
- A czemu nie miałbyś umrzeć, Lannister - odparła Catelyn Stark.
- Gdybyś chciała mnie zabić, wystarczyłoby jedno słowo, a któryś z twoich wiernych przyjaciół z chęcią by mi poderżnął gardło. - Spojrzał na Kurleketa, lecz tamten był za głupi, żeby dostrzec jego szyderstwo.
- Starkowie nie mordują ludzi w ich łóżkach.
- Ani ja - powiedział. - Powtarzam jeszcze raz: nie mam nic wspólnego z próbą zabicia twojego syna.
- Zabójca miał twój sztylet.
Tyrion czuł wzbierający w nim gniew. - To nie był mój sztylet - powiedział. - Ile razy mam ci przysięgać, lady Stark? Możesz mi wierzyć albo nie, ale nie jestem głupi. Tylko głupiec oddałby swoją broń pospolitemu rzezimieszkowi.
Przez moment wydawało mu się, że dostrzegł błysk zwątpienia w jej spojrzeniu, lecz ona zapytała: - Dlaczego Petyr miałby kłamać?
- A dlaczego niedźwiedź załatwia się w lesie? - odpowiedział pytaniem. - Ponieważ taka jest jego natura. Dla Littlefingera kłamstwo i oddychanie to jedno i to samo. Powinnaś o tym wiedzieć, szczególnie ty.
Zbliżyła się do niego z twarzą pociemniałą od gniewu. - Co masz na myśli, Lannister?
Tyrion przechylił głowę. - Jak to co? Cały dwór słyszał jego opowieści o tym, jak to odebrał ci dziewictwo, moja pani.
- Kłamstwo! - powiedziała Catelyn Stark.
- Niegodziwy karzeł - odezwał się Marillion zdumiony. Kurleket wydobył swój sztylet; okrutną broń z czarnego żelaza. - Powiedz tylko słowo, pani, a rzucę ci pod nogi jego kłamliwy jęzor. - W jego świńskich oczkach pojawił się błysk ożywienia.
Tyrion nigdy dotąd nie oglądał równie zimnego oblicza Catelyn Stark. - Petyr Baelish kochał mnie niegdyś. Wtedy był tylko chłopcem. Jego namiętność smuciła nas wszystkich, lecz była uczuciem prawdziwym i czystym i nie dawała powodów do szyderstw. Chciał mojej ręki. Lannister, doprawdy, jesteś niegodziwym człowiekiem.
- Ty zaś, lady Stark, doprawdy jesteś głupia. Littlefinger nigdy nie kochał nikogo innego poza samym sobą. Zaręczam ci, że on nie opowiadał o twojej ręce, ale o twoich bujnych piersiach, słodkich ustach i żarze między twoimi nogami.
Kurleket chwycił go za włosy i gwałtownie odchylił mu głowę, odsłaniając gardło. Tyrion poczuł na gardle zimny pocałunek stali. - Czy mam mu puścić krew?
- Jeśli mnie zabijesz, prawda umrze razem ze mną - powiedział z trudem Tyrion.
- Niech mówi - rozkazała Catelyn Stark. Kurleket niechętnie puścił włosy Tyriona, który wziął głęboki oddech.
- Co powiedział ci Littlefinger o sztylecie? Odpowiedz na moje pytanie.
- Wygrałeś go w zakładzie w czasie turnieju w dniu imienia księcia Joffreya.
- Kiedy Rycerz Kwiatów zrzucił z konia mojego brata, Jaime’ego, czy tak?
- Zgadza się - przyznała. - Zmarszczyła czoło.
- Jeźdźcy!
Krzyk dobiegł ze skalnego występu wysoko nad nimi. Ser Rodrik posłał tam Lharysa, żeby obserwował drogi w czasie ich postoju.
Przez długą chwilę nikt się nie ruszał. Pierwsza zerwała się Catelyn Stark. - Ser Rodrik, ser Willis, na koń - zawołała. - Pozostałe wierzchowce do tyłu. Mohor, pilnuj więźniów…
- Daj nam broń! - Tyrion skoczył na nogi i chwycił ją za ramię.
- Przyda się każdy miecz.
Widział, że w duchu przyznaje mu rację. Ludzie z górskich klanów nie przejmowali się waśniami wielkich rodów i z równą ochotą gotowi byli zabić zarówno Starka, jak i Lannistera, podobnie jak wyrzynali siebie nawzajem. Może oszczędziliby Catelyn, była jeszcze na tyle młoda, by rodzić synów. A jednak wahała się.