Nawet wtedy, kiedy zorientował się, że leci na Trantor, nie na Terminusa...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- – Kiedy tylko dotrzemy tam, gdzie mają w miarę rozwinięty przemysł – dodał po chwili – będziemy musieli sprawić sobie trochę odtylcowych...
- Kiedy robisz to…82… IDE robi to83Skąd się biorą programy84IDE pomaga Ci kodować86Kiedy zmieniasz coś w IDE, zmieniasz...
- Szli w zupełnej ciszy, w milczeniu pokonywali zalaną martwym światłem drogę, a kiedy po forsownym marszu doszli do Hali Pisanej, zatrzymali się bez...
- Kiedy Canan przejął zarządzanie codziennymi operacjami magazynu, Lovejoy jeszcze bardziej skupił swą uwagą na rekrutacji, sprowadzając ostatecznie jeszcze...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
- Skacz, dziecko, skacz! Od kiedy moja córka Zara umiała już bez pomocy stanąć na stole, na którym zmieniano jej pieluszki, bawię się z nią w...
- nizujących poglądach na temat oczyszczenia i poznania prawdy? Istotnie, kiedy czytamy o tym, co według Pseudo- Dionizego znaczy oczyszczenie napotykamy w...
- Nie masz te,nie masz adnego w tym cudu,Kiedy raz na dno,pod oboki drugiLatajc,musi nadweredzi fugi;Wpadszy w najgbsze na ostatek...
- Dokładnie w tym samym momencie pociąg silnie zarzucił i Harry rozpaczliwie jął wymachiwać rękoma, kiedy potworna ziejąca w dole czerń ruszyła mu na spotkanie...
- — Chce pan powiedzieć, że rurę założono, kiedy nie było jeszcze krateru ani tego wąwozu? — spytałem...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Anthor wzruszył ramionami.
- Został tak ustawiony, żeby pozwolić jej uciec. Nie mógł tego zmienić w żaden sposób. Był tylko narzędziem, rozumie pan. Po prostu stało się tak, że Arkadia wybrała najmniej prawdopodobny kierunek, dzięki czemu jest bezpieczna. Przynajmniej do czasu, aż Druga Fundacja tak zmodyfikuje swoje plany, by wziąć pod uwagę zmieniony stan rzeczy...
Przerwał. Zauważył, że pali się mała lampka w odbiorniku video podłączona do niezależnego obwodu. Sygnalizowała ona komunikat specjalny. Spostrzegł to również Darell i automatycznym ruchem włączył aparat. Spiker był właśnie w połowie zdania, ale nim skończył, wiedzieli już, że odnaleziono “Hobera Mallowa”, a raczej jego wrak, i że po raz pierwszy od blisko pół wieku Fundacji wydano wojnę.
Anthor zacisnął szczęki.
No, doktorku, słyszał pan to. Kalgan zaatakował, a jest pod wpływem Drugiej Fundacji. Może teraz pójdzie pan za przykładem córki i poleci na Trantor?
Nie. Zaryzykuję i zostanę.
- Ha, doktorze Darell, pana córka jest bardziej inteligentna. Zastanawiam się, czy można na panu w ogóle polegać. - Długo mu się przyglądał, a potem wyszedł bez słowa.
Darell został sam ze swymi wątpliwościami. Był bliski rozpaczy. Na ekranie pojawiły się obrazy, którym towarzyszył nerwowy głos spikera, relacjonującego szczegóły pierwszych godzin wojny między Kalganem i Fundacją.
17 . WOJNA
Burmistrz Fundacji starał się bezskutecznie przygładzić okalający jego łysą czaszkę wianek sterczących włosów. Westchnął. - Tyle zmarnowanych lat, tyle zaprzepaszczonych szans. Nie obwiniam nikogo, doktorze Darell, ale zasługujemy na to, żeby ponieść klęskę.
- Nie widzę żadnego powodu, żeby nie wierzyć w pomyślny obrót wydarzeń - rzekł spokojnie Darell.
- Nie wierzyć! Nie wierzyć! Na Galaktykę, doktorze Darell, a jakie ma pan podstawy, żeby wierzyć? Niech pan tu podejdzie... - mówiąc to, chwycił Darella za rękę i prawie zaciągnął do przezroczystej bryły o kształcie jaja, spoczywającej na słabym polu siłowym. Pod dotknięciem jego ręki wnętrze bryły zalało światło, ukazując dokładny, trójwymiarowy model podwójnej spirali galaktycznej.
- Kolor żółty - rzekł ze zdenerwowaniem burmistrz - oznacza rejon przestrzeni kontrolowany przez Fundację, czerwony - przez Kalgan.
To, co widział Darell, przypominało purpurową kulę, z zaciskającą się wokół niej żółtą dłonią. Tylko ta część, która skierowana była w stronę środka Galaktyki, nie była jeszcze odgraniczona żółtym kolorem od reszty przestrzeni.
- Największym naszym wrogiem - powiedział burmistrz - jest galaktografia. Nasi admirałowie nie ukrywają, że nasza pozycja strategiczna jest prawie beznadziejna. Niech pan spojrzy. Nieprzyjaciel ma wewnętrzne linie komunikacyjne. Jego siły są skoncentrowane, może z jednakową łatwością uderzyć w każdym kierunku. I może bronić się przy minimalnym wysiłku.
Nasze linie są za bardzo rozciągnięte. Przeciętna odległość między zamieszkałymi systemami w Fundacji jest trzykrotnie większa niż w Kalganie. My, na przykład, musimy pokonać dwa tysiące pięćset parseków, żeby dostać się z Santanni na Locris, a oni, odpowiednio, tylko osiemset parseków...
- Rozumiem to wszystko - rzekł Darell.
- I nie rozumie pan, że to może oznaczać dla nas klęskę?
- W wojnie liczy się nie tylko odległość. Powtarzam, że nie możemy przegrać. To zupełnie niemożliwe.
- Na jakiej podstawie pan tak uważa?
- Na podstawie swojej własnej interpretacji Planu Seldona.
- Och - burmistrz skrzywił się i założył ręce do tyłu - więc pan też wierzy w tę mistyczną pomoc Drugiej Fundacji?
- Nie. Ja tylko wierzę w to, co nieuniknione... oraz w odwagę i wytrwałość.
A jednak, mimo tej zewnętrznej pewności siebie, trapiły. go wątpliwości. A jeśli... a jeśli Anthor miał rację i Kalgan rzeczywiście był narzędziem w rękach tych mistrzów psychologii? Jeśli ich celem było zwyciężenie i zniszczenie Fundacji? Nie, to nie miało sensu!
A jednak...