— Spójrz na mnie, Hardinie...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — ProszÄ™ pani, jeÅ›li pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Tak wiÄ™c nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie uksztaÅ‚towaÅ‚y siÄ™ raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- dobiegÅ‚ do jej wytężonego sÅ‚uchu — cichy jak brzÄ™czenie komara daleki dzwonek, za chwilÄ™ ponowny • dzwonek, już bliżej, potem stukot...
- Niemniej obawiaÅ‚em siÄ™ wyjść z lasu — choć skÄ…dinÄ…d byÅ‚o oczywiste, że prÄ™dzej albo później wyjść muszÄ™...
- par³ margraf — ale nie jeno przeto, jeno ¿e przez Odrê³acniej siê przeprawiæ, w górnym biegu...
- le jest potrzebny), niedostÄ™pnej dla użytkowników i przeznaczonej wy- Å‚Ä…cznie na potrzeby administratora, — skonfigurowanie portów...
- wyreperowaÅ‚ dach i Å›ciany, wybiÅ‚ otwory i wstawiÅ‚ okna, żeby byÅ‚ przewiew — zmieniÅ‚ caÅ‚e pomieszczenie tak, że wyglÄ…daÅ‚o prawie jak mieszkanie...
- — Od dawna panowaÅ‚o przekonanie, że rzeka Nil wypÅ‚ywa z wielkich jezior leżących u stóp Gór Księżycowych[46]...
- mogÅ‚a umknąć uwagi czatowników pilnujÄ…cych granicy — i niepostrzeżenie prze- dostać siÄ™ w gÅ‚Ä…b terenów Armektu...
- 2 — GÅ‚odna kotka 33 - Åšwietnie siÄ™ dogadujecie - stwierdziÅ‚ kiedyÅ›, jeszcze w próbnym okresie Maryjkowego panowania...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Widziałeś już kogoś takiego jak ja? Podniósł na nią oczy.
— Ty... ty sÅ‚użysz Księżycowej Pani.
— Tak jak twoja matka. Wiesz, kto od czasu do czasu przebywa w tym schronieniu? — wskazaÅ‚a na zawoalowanÄ… postać.
— Trójjedyna. — ChÅ‚opiec poruszyÅ‚ rÄ™kÄ… i Firdun puÅ›ciÅ‚ go pozwalajÄ…c, by dokoÅ„czyÅ‚ ten gest. NakreÅ›lone przez Hardina symbole zaÅ›wieciÅ‚y niebieskim blaskiem. MÅ‚odzik jÄ™knÄ…Å‚, zatoczyÅ‚ siÄ™ i byÅ‚by upadÅ‚, gdyby Kethan go nie podtrzymaÅ‚.
Aylinn zbliżyła różdżkę do piersi nieszczęśnika, niemal jej dotykając.
— Hardinie z Hol! W oczach Księżycowej Pani jesteÅ› godnym synem tej, która dobrze Jej sÅ‚uży. Nie ma w tobie piÄ™tna Mroku, zgnilizny duchowej, przez którÄ… mogÅ‚aby wtargnąć Ciemność. Weź to i trzymaj. — PodaÅ‚a mu swój magiczny atrybut.
Chłopiec powoli, bardzo powoli sięgnął po różdżkę. Aylinn cofnęła rękę, tak że Hardin sam trzymał teraz czarodziejską pałeczkę. Księżycowy kwiat na jej czubku roztoczył wokół słodki zapach. Młóć padł na kolana i oburącz oddał różdżkę dziewczynie.
— OdrodziÅ‚eÅ› siÄ™, Hardinie, wybrany sÅ‚ugo Trójjedynej. I jako taki...
— Jako taki — podchwyciÅ‚ stanowczym tonem — bÄ™dÄ™ żyÅ‚ i do koi moich dni walczyÅ‚ z Wiecznym Mrokiem, broniÄ…c pokoju w Arvonie. — Na jego twarzy malowaÅ‚ siÄ™ zapaÅ‚ i radość, kiedy wstaÅ‚ i podszedÅ‚ prosto do Ibycusa. — Wielki Magu, powiem ci wszystko, co wiem o czarnoksiężnikach ze Stanicy Howell, a to na pewno pomoże w — w walce z nimi.
Ibycus wskazującym palcem, na którym nosił magiczny pierścień, nakreślił w powietrzu świecącą linię. Linia ta, nie dotykając Hardina wskazała na niego.
— MyÅ›lÄ™, że bardzo nam pomoże — oÅ›wiadczyÅ‚ Mag. — PosÅ‚uchajmy wiÄ™c, co masz nam do powiedzenia.
Firdun pomyślał, że przypomina to wieczorne zgromadzenia przy kiogańskich ogniskach, kiedy starsi koczownicy opowiadali dzieciom o dziejach ich plemienia, przekazując im z trudem zdobytą wiedzę o tych, którzy odeszli na zawsze.
Jakata najwyraźniej posiadał wiele umiejętności przypisywanych Wielkim Adeptom, magom, którzy niegdyś rządzili światem, a potem zniszczyli go i omal nie doprowadzili do zagłady. Odnalazł Stanicę Howell wtedy, gdy była jedynie skarbnicą na poły zapomnianej i niemal niezrozumiałej wiedzy. Wyglądał na młodzieńca, mówiono jednak, że nie zestarzał się ani o rok, odkąd tam przybył.
Początkowo spędzał czas słuchając uprzejmie tych, którzy długo się uczyli. Zapuszczał się też sam do podziemnych magazynów, nie odwiedzanych od wielu pokoleń. Zawsze umiał rozwiązywać zagadki i zaczął poruszać na konsyliach uczonych niezwykłe, nieznane dotychczas problemy. Wreszcie weszło w zwyczaj, że co kilka tygodni organizował spotkania będące połączeniem wykładu i pokazu, co przyciągnęło doń młodszych studentów. Spośród nich wybrał gromadę najżarliwszych zwolenników, dla których każde jego słowo było jak objawienie Wielkich Adeptów z przeszłości. Jakata nigdy nie dał po sobie poznać, że szuka czegoś więcej niż czystej wiedzy. .
Powoli wśród magów w Stanicy Howell doszło do rozłamu. Starsi, bardziej przywiązani do studiów dla samej tylko nauki, trzymali się na uboczu. Jakata nie próbował wywierać na nich wpływu, co więcej, przy każdej sposobności okazywał im wielki szacunek. Garstka tych, którzy nie ulegli wpływowi Jakaty, odeszła i nikt się temu nie sprzeciwił. W końcu wszyscy energiczni członkowie wspólnoty uczonych stali się jego fanatycznymi zwolennikami.
Większość wielmożów z Czterech Klanów pozostała wierna starożytnej wierze w Głosy Wielkich Mocy. Czcili je jako duchy przodków, które zechciały pozostać w kontakcie ze światem, żeby służyć radą swym potomkom. Jednakże trafiali się wśród wielkich panów tacy jak Prytan, którego intrygowały pogłoski o tym, co się dzieje. Jeśli taki magnat był ambitny, szukał sposobów i dróg, mogących przynieść wymierne korzyści.