— przeważnie przeboje Beatlesów...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — ProszÄ™ pani, jeÅ›li pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Tak wiÄ™c nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie uksztaÅ‚towaÅ‚y siÄ™ raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- dobiegÅ‚ do jej wytężonego sÅ‚uchu — cichy jak brzÄ™czenie komara daleki dzwonek, za chwilÄ™ ponowny • dzwonek, już bliżej, potem stukot...
- Niemniej obawiaÅ‚em siÄ™ wyjść z lasu — choć skÄ…dinÄ…d byÅ‚o oczywiste, że prÄ™dzej albo później wyjść muszÄ™...
- par³ margraf — ale nie jeno przeto, jeno ¿e przez Odrê³acniej siê przeprawiæ, w górnym biegu...
- ciekawe i co mnie osobiÅ›cie bardzo zaskoczyÅ‚o — zdaÅ‚em sobie spra- wÄ™, że czasami pracujÄ…c mniej i krócej, można byÅ‚o zrobić wiÄ™cej, niż...
- le jest potrzebny), niedostÄ™pnej dla użytkowników i przeznaczonej wy- Å‚Ä…cznie na potrzeby administratora, — skonfigurowanie portów...
- wyreperowaÅ‚ dach i Å›ciany, wybiÅ‚ otwory i wstawiÅ‚ okna, żeby byÅ‚ przewiew — zmieniÅ‚ caÅ‚e pomieszczenie tak, że wyglÄ…daÅ‚o prawie jak mieszkanie...
- — Od dawna panowaÅ‚o przekonanie, że rzeka Nil wypÅ‚ywa z wielkich jezior leżących u stóp Gór Księżycowych[46]...
- mogÅ‚a umknąć uwagi czatowników pilnujÄ…cych granicy — i niepostrzeżenie prze- dostać siÄ™ w gÅ‚Ä…b terenów Armektu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Boże, jak ja nienawidziłam wtedy Beatlesów!
Uśmiechnęła się leciutko na to wspomnienie, ale zaraz znowu spoważniała.
— Rano w dzieÅ„ swoich osiemnastych urodzin zaczÄ…Å‚ siÄ™ pakować. Nie chciaÅ‚am
w to wierzyć... Stałam w drzwiach i patrzyłam. Spytałam, co robi, dokąd się wybiera....
71
Nawet nie chciał ze mną rozmawiać, nie zaszczycił mnie jednym spojrzeniem. Byłam
dla niego obcą osobą. Nie, nawet nie to: byłam obiektem jego nienawiści. Czuł do mnie
pewnie to, co więzień do strażnika.
— Nie mogÅ‚aÅ› go powstrzymać?
Nie, nic nie mogÅ‚a zrobić. PieniÄ…dze prawnie należaÅ‚y do niego — suma wraz z pro-
centem urosła do ponad dziesięciu tysięcy dolarów. Wybierał się do Indii. Jechał tam,
żeby poszukiwać prawdy.
Odjechał. A ona została sama we łzach i z poczuciem winy, które rozrastało się w niej
jak rak. Przez cztery miesiące nie otrzymała żadnej wiadomości, potem przyszedł list
ostemplowany w Delhi. Napisał niewiele, ale bez wrogości: wszystko u niego w porząd-
ku, Kirsty nie musi się martwić.
MartwiÅ‚a siÄ™. Sześć tygodni później przyszedÅ‚ nastÄ™pny list — z Hajdarabad. Ten byÅ‚
nieco dłuższy. Znowu miesiąc obaw i kolejny list, tym razem z Bangaluru, trochę dłuż-
szy niż poprzedni. Na mapie śledziła trasę wędrówki Garreta na południe po subkon-
tynencie indyjskim. Nie podawał nigdy adresu zwrotnego, nie mogła więc odpisać.
Wreszcie przyszedł list ze Sri Lanki. Długi list, w którym pisał, że wraca do domu iże te-
raz rozumie wszystko znacznie lepiej. A co najważniejsze, że ją kocha.
Znów zaczęła płakać, ale bez szlochu, i głos się jej nie załamywał. Cady przysunął się
instynktownie, usiadł koło niej i wziął ją za rękę. Mówiła teraz niemal szeptem:
— Cady, przeżyÅ‚eÅ› kiedyÅ› takÄ… chwilÄ™? ChwilÄ™ takiej radoÅ›ci, że ma siÄ™ wrażenie, jak-
by świat narodził się na nowo? Jakby słońce wzeszło pierwszy raz od miliona lat?
Ścisnął jej dłoń. Widział, jak oczy Kirsty wypełniają się łzami, które zaczynają się to-
czyć po jej wystających kościach policzkowych.
— Ja zaznaÅ‚am ich trzykrotnie. Pierwsza to mój Å›lub. ByÅ‚am dziewicÄ…. Nie Å›miej siÄ™...
Byłam bardzo staroświecka... Uwielbiałam Kevina, ale panicznie się bałam. Moja matka
już nie żyła, a ojciec był zbyt nieśmiały, żeby mi o czymkolwiek powiedzieć. Skąpa wie-
dza, która do mnie docierała, mogła tylko napełnić wstrętem. Pieszczoty, jakie uprawia-
łam w wieku nastu lat, odczuwałam jako coś plugawego; robiłam to chyba jedynie po to,
żeby nie odstawać od innych. No więc bałam się. Na nasz miesiąc miodowy pojechali-
śmy do małego hoteliku w górach. I wiesz, co robiłam, kiedy straciłam dziewictwo?
Spojrzał zaintrygowany w jej mokre oczy.
— Co?
— ÅšmiaÅ‚am siÄ™! Po prostu siÄ™ Å›miaÅ‚am. Kevin wszystkiego siÄ™ domyÅ›laÅ‚ i doskona-
le mnie rozumiał. Przygotowywał mnie przez wiele godzin. Przegnał wszelkie dręczące
mnie obawy, sprawił, że to, cozawsze wydawało mi się wstrętne, okazało się piękne. Ko-
lejny szczęśliwy moment to narodziny Garreta. Kevin był ze mną, chociaż w tamtych
czasach nie było to praktykowane. Lekarz nie krył przerażenia, ale Kevin trwał w upo-
rze. Zagroził, że w przeciwnym razie rozwali szpital. Poród miałam trudny... Garret był
dużym noworodkiem.
72
Spojrzała na rękę Cady’ego splecioną z jej dłonią i ciągnęła:
— Poród trwaÅ‚ dziesięć godzin, a Kevin przez caÅ‚y ten czas trzymaÅ‚ mnie za rÄ™kÄ™. Po-
daÅ‚ mi Garreta w ramiona. — Jej cichy gÅ‚os zaÅ‚amaÅ‚ siÄ™ na wspomnienie tej chwili. Za-
ciskaÅ‚a palce na rÄ™ce Cady’ego. W koÅ„cu podjęła przerwany wÄ…tek: — Mój trzeci naj-
szczęśliwszy moment w życiu to dzień, w którym otrzymałam list od Garreta ze Sri
Lanki. Byłam już wtedy na samym dnie, żyjąc w zakłamaniu, w przerażającej szarzyźnie
codzienności. Ten list sprawił, że świat znów zaczął dla mnie istnieć. Całe brzemię winy
opadło. Wiedziałam jedno: mój syn mnie kocha i wraca do domu. Przez wszystkie na-
stępne dni nie wypuszczałam listu z rąk dalej niż na metr od siebie. Czytałam go przed
zaśnięciem i rano po przebudzeniu.
Tak mocno ścisnęła jego dłoń, że aż się zdziwił.
— Bytem wolna, Cady, wyzbyÅ‚am siÄ™ poczucia winy. To byÅ‚a najszczęśliwsza chwi-
la w moim życiu.
Ale później zjawił się kapitan Buckley i cały ciężar winy przygniótł ją na nowo.
Nie mogła powstrzymać szlochu. Cady siedział bez ruchu, nie spuszczając z niej
oczu. Mówiła o tym, jak nagle to na nią spadło: niezachwiane przekonanie, że Garret
żyje i że nie ma dla niej ważniejszej rzeczy nad odnalezienie go.
Mijały godziny. Kiedy skończyła, podniósł się i wyjrzał przez iluminator na różowie-
jÄ…ce niebo.
Wpatrywała się w jego twarz: zamyślone, wpółprzymknięte oczy, długie blond wło-
sy z przedziałkiem pośrodku, opadające za uszami jak wiechcie słomy. Odwrócił głowę
i posłał jej nieśmiały uśmiech.
— Wyjdźmy na pokÅ‚ad obejrzeć wschód sÅ‚oÅ„ca.
— Nie uważasz, że zwariowaÅ‚am?