— Ile on...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — ProszÄ™ pani, jeÅ›li pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Tak wiÄ™c nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie uksztaÅ‚towaÅ‚y siÄ™ raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- dobiegÅ‚ do jej wytężonego sÅ‚uchu — cichy jak brzÄ™czenie komara daleki dzwonek, za chwilÄ™ ponowny • dzwonek, już bliżej, potem stukot...
- Niemniej obawiaÅ‚em siÄ™ wyjść z lasu — choć skÄ…dinÄ…d byÅ‚o oczywiste, że prÄ™dzej albo później wyjść muszÄ™...
- par³ margraf — ale nie jeno przeto, jeno ¿e przez Odrê³acniej siê przeprawiæ, w górnym biegu...
- ciekawe i co mnie osobiÅ›cie bardzo zaskoczyÅ‚o — zdaÅ‚em sobie spra- wÄ™, że czasami pracujÄ…c mniej i krócej, można byÅ‚o zrobić wiÄ™cej, niż...
- le jest potrzebny), niedostÄ™pnej dla użytkowników i przeznaczonej wy- Å‚Ä…cznie na potrzeby administratora, — skonfigurowanie portów...
- wyreperowaÅ‚ dach i Å›ciany, wybiÅ‚ otwory i wstawiÅ‚ okna, żeby byÅ‚ przewiew — zmieniÅ‚ caÅ‚e pomieszczenie tak, że wyglÄ…daÅ‚o prawie jak mieszkanie...
- — Od dawna panowaÅ‚o przekonanie, że rzeka Nil wypÅ‚ywa z wielkich jezior leżących u stóp Gór Księżycowych[46]...
- mogÅ‚a umknąć uwagi czatowników pilnujÄ…cych granicy — i niepostrzeżenie prze- dostać siÄ™ w gÅ‚Ä…b terenów Armektu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
. .
— CoÅ› okoÅ‚o jedenastu miliardów, przed podatkiem.
— Czy ona o tym wie?
— Nie. Nawet nie wie, że on nie żyje.
— Czy wie, że Troy jest jej ojcem?
— Nie mam pojÄ™cia, o czym wie.
— Gdzie jej szukać?
— SÄ…dzimy, że może w Brazylii. Pracuje jako misjonarka wÅ›ród Indian
w dżungli.
Nate zastanowił się i przeszedł wolno wokół pokoju.
— ByÅ‚em tam kiedyÅ› tydzieÅ„ — odezwaÅ‚ siÄ™. — Jeszcze w czasie studiów.
ByÅ‚ karnawaÅ‚: nagie dziewczyny taÅ„czyÅ‚y na ulicach Rio, grano sambÄ™, miliony ludzi Å›wiÄ™towaÅ‚y przez caÅ‚Ä… noc. — GÅ‚os uwiÄ…zÅ‚ mu w krtani tak, jakby to miÅ‚e wspomnienie wyszÅ‚o na powierzchniÄ™ i prysnęło jak mydlana baÅ„ka.
— To nie karnawaÅ‚.
— Wiem. Jestem pewien, że to nie karnawaÅ‚. Napijesz siÄ™ kawy?
— Tak. Czarnej.
Nate dotknął przycisku w ścianie i wypowiedział zamówienie do interkomu.
Tysiąc dolców dziennie pokrywało również obsługę w pokoju.
— Jak dÅ‚ugo tam bÄ™dÄ™? — zapytaÅ‚ siadajÄ…c ponownie przy oknie.
— Przypuszczam, że jakieÅ› dziesięć dni. Nie ma poÅ›piechu i prawdopodobnie
będzie ją ciężko znaleźć.
— Która to część kraju?
— Zachodnia, blisko Boliwii. Organizacja, dla której pracuje, specjalizuje siÄ™ w wysyÅ‚aniu ludzi do dżungli, gdzie niosÄ… wiarÄ™ Indianom z epoki kamienia Å‚upanego. ZrobiliÅ›my maÅ‚y wywiad i wyglÄ…da na to, że ich misjonarze docierajÄ… do najtrudniej dostÄ™pnych miejsc i plemion na Ziemi.
— Chcesz, żebym najpierw znalazÅ‚ wÅ‚aÅ›ciwÄ… dżunglÄ™, potem w tej dżungli
poszukał właściwego plemienia Indian, potem jakimś cudem przekonał ich, że jestem przyjaźnie nastawionym prawnikiem ze Stanów Zjednoczonych i że powinni mi pomóc odnaleźć kobietę, która, i od tego powinniśmy zacząć, wcale nie chce zostać odnaleziona.
— CoÅ› takiego.
— Może być Å›miesznie.
— Potraktuj to jak przygodÄ™.
50
— Co wiÄ™cej, dziÄ™ki temu bÄ™dÄ™ siÄ™ znajdowaÅ‚ z dala od firmy, czy tak, Josh?
Czy o to chodzi? Zniknę, podczas gdy ty pozałatwiasz sprawy.
— KtoÅ› musi to zrobić, Nate. JakiÅ› prawnik z naszej firmy musi porozma-
wiać z tą kobietą w cztery oczy, pokazać jej kopię testamentu, wyjaśnić wszystko i dowiedzieć się, co ona zamierza w tej sprawie uczynić. Nie może tego zrobić asystent ani brazylijski prawnik.
— Czemu ja?
— Ponieważ wszyscy inni majÄ… peÅ‚ne rÄ™ce roboty. Znasz rutynÄ™. Å»yÅ‚eÅ› w niej
przez ponad dwadzieścia lat. Mieszkanie w biurze, lunch na sali sądowej, drzemka w pociągu. Zresztą, to może ci dobrze zrobić.
— Czy próbujesz mnie trzymać z daleka od ulicy, Josh? JeÅ›li tak, to tracisz czas. Jestem czysty. Czysty i trzeźwy. Koniec z barami, koniec z imprezami, koniec z handlarzami narkotyków. Jestem czysty. Na zawsze.
Josh pokiwał głową, ponieważ niewątpliwie tego oczekiwał Nate. Ale przera-
biali to już wielokrotnie.
— WierzÄ™ ci — odparÅ‚, w gÅ‚Ä™bi duszy bardzo tego pragnÄ…c. Sanitariusz zapu-
kał i wniósł kawę na srebrnej tacy.
— A akt oskarżenia? — zapytaÅ‚ po chwili Nate. — Nie mogÄ™ opuszczać kraju
do wyjaśnienia tej sprawy.
— RozmawiaÅ‚em z sÄ™dziÄ…, powiedziaÅ‚em mu, że sprawa jest pilna. Chce ciÄ™
widzieć za dziewięćdziesiąt dni.
— Jest miÅ‚y?
— To ÅšwiÄ™ty MikoÅ‚aj.
— WiÄ™c jeÅ›li zostanÄ™ skazany, myÅ›lisz, że mnie wypuÅ›ci.
— Mamy jeszcze caÅ‚y rok. Później bÄ™dziemy siÄ™ o to martwić.
Nate siedział pochylony przy małym stoliku, wpatrując się w filiżankę z kawą, i zastanawiał się nad kolejnymi pytaniami. Josh, który znajdował się po drugiej stronie, wciąż patrzył daleko przed siebie.
— A jeżeli odmówiÄ™? — zapytaÅ‚ Nate.
Josh wzruszył ramionami tak, jakby nie miało to znaczenia.
— Nic siÄ™ nie stanie. Znajdziemy kogoÅ› innego. Potraktuj to jako wakacje.
Chyba nie boisz się dżungli?
— Pewnie, że nie.
— To pojedź tam i zabaw siÄ™.
— Kiedy miaÅ‚bym wyjechać?
— Za tydzieÅ„. Brazylia wymaga wizy i bÄ™dziemy musieli pociÄ…gnąć za odpo-
wiednie sznurki. Tutaj też mamy kilka spraw do załatwienia.
W Walnut Hill wymagano przynajmniej tygodnia poprzedzajÄ…cego wypusz-
czenie klienta na szerokie wody. W tym czasie intensyfikowano opiekę, przestrzegano trzeźwości, prano mózg i doprowadzano pacjenta do określonej emocjonalnej, umysłowej i fizycznej formy. Kwarantanna przygotowywała go do powrotu.
51
— TydzieÅ„ — powtórzyÅ‚ Nate.
— OkoÅ‚o tygodnia.
— A to zajmie dziesięć dni.
— Tak przypuszczam.
— A wiÄ™c dojadÄ™ tam w czasie ferii.
— Na to wyglÄ…da.
— Wspaniale.
— Chcesz uniknąć Å›wiÄ…t?
— Tak.
— Co z dziećmi?
Miał ich czworo, po dwoje z każdą żoną. Jedno w podstawówce, jedno w col-
lege’u, dwójka w szkole średniej.
Zamieszał kawę małą łyżeczką.
— Ani sÅ‚owa, Josh. — PokrÄ™ciÅ‚ gÅ‚owÄ…. — Minęły prawie cztery miesiÄ…ce
i wciąż ani sÅ‚owa. Od żadnego z nich. — Z jego gÅ‚osu przebijaÅ‚ ból. ZgarbiÅ‚ siÄ™.
Przez ułamek sekundy wyglądał tak krucho.
— Przepraszam — powiedziaÅ‚ Josh.
Josh oczywiście miał wiadomości od obu rodzin. Żony zatrudniły prawników,