kępą krzaków, byli na wysokości tego drzewa, na którego pniu Chris zostawił ślady butów...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- ¬-------------------{ACTI_Misc00_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc00_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie nieprzyjaciela!¬-------------------{ACTI_Misc01_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc01_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zniszczenie wikszo[ci oddziaBów wroga!¬-------------------{ACTI_Misc02_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc02_Text_01_Text1}Masz za zadanie doprowadzi swoich ludzi do fortu!¬-------------------{ACTI_Misc03_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc03_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest przejcie kontroli nad t lokacj!¬-------------------{ACTI_Misc04_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc04_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie tej osady!¬-------------------{ACTI_Misc05_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc05_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest zajcie miasta!¬-------------------{ACTI_Misc06_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc06_Text_01_Text1}Masz za zadanie odnalez i zabi tego czBowieka!¬-------------------{ACTI_Misc07_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc07_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona tej lokacji!¬-------------------{ACTI_Misc08_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc08_Text_01_Text1}Twoim zadaniem jest obrona miasta!¬-------------------{ACTI_Misc09_Text_01_Title} Zadanie{ACTI_Misc09_Text_01_Text1}PLACEHOLDER¬***********************************************************¬* *¬* CAMPAIGN ADVICE *¬* *¬***********************************************************¬-------------------{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Title} Mapa kampanii{Prologue_ROME_ITALY_MUST_BE_UNIFIED_Text_01_Text1b_Text1}Oto tereny wokóB Rzymu
- \par cech, w kt\'f3rej badacze wyr\'f3\'bfniaj\'b9 elementy achajskie (nie wymienili\'9c-\par my tego dialektu w nazwanych wy\'bfej grupach, bo p\'f3\'9fniej nie...
- aparaty cyfrowe Rodzaj pamięci to informacja na temat tego na jakich kartach pamięci aparat zapisuje zdjęcia...
- METODY ZAGĘSZCZANIA BETONU NA BUDOWIE Aby do tego nie dopuścić, niezbędne są nadzór i kontrola bieżąca procesu zagęszczania na budowie...
- 187mo¿emy przyj¹æ jako zasadê, ¿e ka¿dy kraj wymieniony wœród owych affines le¿a³ na zewn¹trz granic tego pañstwa, jako jego „bok" (tatuœ] Kieruj¹c siê t¹ zasad¹,...
- Przez chwilę wahała się - to, co chciała zrobić, nie było zakazane przez zwyczaj, ale mógł dokonać tego tylko ktoś bardzo poruszony, w sytuacji, która go...
- Aż do wiosny tego roku schemat wyglądał następująco: coraz pospieszniejsze stosunki, po których następowała krótka drzemka (nawiasem mówiąc, ulubiony...
- wybraæ opcjê Information i nacisn¹æ ENTER, w rezultacie na ekranie pojawisiê zestaw informacji podobny do tego poni¿ej:,j~%%I , Object ID: B6000006NetWare...
- Aby uniknąć tego śmiesznego, rzecz jasna, wniosku, w 1900 roku niemiecki uczony Max Pianek sformułował tezę, że światło, promienie Roentgena i inne fale...
- Ed siedział właśnie przy biurku w rogu swojego salonu sprzedaży żując pierwsze tego dnia cygaro, kiedy zobaczył dwóch mężczyzn w roboczych koszulach i...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
Czarny rycerz minął je obojętnie, reszta podążała za nim. . .
Wyrostek chwycił go za ramię i energicznie pociągnął w pobliskie zarośla.
— Panie! Tutaj! Åšlady na pniu! Ukryli siÄ™ na drzewie!
Któryś jeździec zauważył ślady.
Jasna cholera!
Zawrócili konie i zebrali się przy drzewie. Czarny rycerz obrzucił koronę po-
dejrzliwym wzrokiem i spytał:
— Gdzie? Nikogo nie widzÄ™.
— I ja nie widzÄ™ pachoÅ‚ka na drzewie, mój panie. Rycerz zaczÄ…Å‚ siÄ™ rozglÄ…dać
na wszystkie strony. Nagle ich spostrzegł.
— Tam sÄ…!
Ruszyli z kopyta.
Chłopak rzucił się do biegu.
— Na Boga! JużeÅ›my zgubieni! — rzuciÅ‚, zerkajÄ…c trwożnie przez ramiÄ™.
Umiesz pływać?
— PÅ‚ywać? — zdziwiÅ‚ siÄ™ Chris.
Jasne, że umiał, lecz nawet mu to nie przyszło do głowy. Cały wysiłek wkła-
dał w przebieranie nogami. Dopiero teraz zauważył, że wyrostek kieruje się na polankę, w stronę coraz rzadziej rosnących drzew.
I stromego nadrzecznego urwiska.
Teren przed nimi opadał, początkowo łagodnie, dalej coraz gwałtowniej. Tra-
wa rzedła, wyłaniały się spod niej nagie połacie żółtawego piaskowca. Słońce
oślepiało.
Czarny rycerz wrzasnął coś, czego Chris nie zrozumiał. Wypadli z lasu na
skraj urwiska. Wyrostek bez namysłu zeskoczył z krawędzi.
Hughes się zawahał. Zerknął przez ramię na pogoń. Jeźdźcy gnali galopem
z uniesionymi mieczami. Nie miał wyboru. Popędził ku krawędzi urwiska.
172
* * *
Marek skrzywił się boleśnie, kiedy przez radio doleciał głośny wrzask Chrisa.
Po chwili rozległ się głuchy łoskot i gardłowy jęk. Rozpoznał odgłos upadku.
Andre nasłuchiwał. Ale w słuchawkach panowała martwa cisza, nawet nie
zatrzeszczało.
Jakby nadajnik został zniszczony.
— ZginÄ…Å‚? — zapytaÅ‚a cicho Kate.
Marek nie odpowiedział. Podszedł do stratowanych zwłok Gomez i zaczął się
rozglądać.
— Chodź tu. Pomóż mi szukać zapasowego markera.
* * *
Kilkuminutowe poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Marek ostrożnie zaci-
snÄ…Å‚ palce na dÅ‚oni Gomez — już szarej i zimniej — i starajÄ…c siÄ™ zapanować nad obrzydzeniem, pociÄ…gnÄ…Å‚ za rÄ™kÄ™ i przewróciÅ‚ korpus na wznak.
Dopiero wtedy zauważył, że kobieta miała na przegubie opaskę z dziwnej ple-
cionki. Wcześniej nie zwrócił uwagi na ten element przebrania, zupełnie nie pasujący do średniowiecza. Gdyby kobiety z tej warstwy społecznej, do której można było zaliczyć Gomez na podstawie stroju, nosiły jakiekolwiek ozdoby, z pewno-
ścią byłyby one wykonane z metalu, szlifowanego kamienia lub z drewna. Rze-
mienne plecionki zaczęto nosić dopiero w czasach hipisowskich.
Przeciągnął palcami po opasce i stwierdził ze zdumieniem, że jest nadzwyczaj
sztywna, jakby była wycięta z kartonu. Obrócił ją na przegubie, szukając zapinki, i niechcący nacisnął ukrytą zapadkę. Część odskoczyła na zawiaskach, ukazując płaską tarczę elektronicznego wyświetlacza. Wewnątrz znajdował się rodzaj ręcznego zegarka:
Wskazywał 36.37.10.
I odliczał wstecz, do zera.
Marek natychmiast się domyślił, że nie jest to zwykły zegarek, lecz urządze-
nie wskazujące czas pozostały do wyczerpania się rezerw mocy maszyn. Akumu-
latory wystarczały na trzydzieści siedem godzin, z których upłynęło Już ponad dwadzieścia minut.
Warto go zabrać, pomyślał. Znalazł zamek, zdjął wskaźnik z ręki zabitej i za-
piął go na swoim przegubie. Zatrzasnął wieczko wyświetlacza.
— Nigdzie nie ma tego markera — odezwaÅ‚a siÄ™ Kate.
173
Szukali go jeszcze przez pięć minut, aż wreszcie Marek oznajmił ze smutkiem, że trzeba się pogodzić z rzeczywistością.
Nie znaleźli markera, a bez niego nie mogli przywołać maszyn.
Chris miał rację: utknęli tu na dobre.
36.28.04
W sali kontrolnej zaterkotały dzwonki alarmowe. Technicy wstali od pulpitów
i skierowali się do wyjścia. Gordon chwycił Sterna za rękę.
— Musimy uciekać — powiedziaÅ‚. — Stężenie fluorowodoru w powietrzu
staje się groźne. Z sekcji tranzytowej dolatują trujące opary. Wkrótce dotrą i tutaj.
Zaczął ciągnąć Davida w kierunku drzwi. Ten rzucił ostatnie spojrzenie na
ekrany. Na środku pieczary kłębowisko wysięgników i innych elementów kon-
strukcyjnych ginęło w smugach gęstego białego dymu.
— A jeÅ›li spróbujÄ… teraz wrócić i nikogo tu nie bÄ™dzie?
— Nie martw siÄ™, to niemożliwe. Czujniki podczerwone wykryjÄ… brak wol-
nej przestrzeni. Nie zapominaj, że w promieniu dwóch metrów od maszyn nie
może być żadnych przedmiotów materialnych. Nie ma miejsca, więc czujniki nie
pozwolą maszynom na powrót. Będziemy musieli najpierw oczyścić sekcję.
— Ile to potrwa?
— Najpierw trzeba wymienić caÅ‚e powietrze w pieczarze.
Gordon wyciągnął Sterna na korytarz, który prowadził do głównej windy. By-
ło tu mnóstwo ludzi kierujących się do wyjścia. Ich głosy rozbrzmiewały głośnym echem.
— Wymienić caÅ‚e powietrze? — zdziwiÅ‚ siÄ™ David. — W takiej ogromnej
przestrzeni? Ile to zajmie?
— Teoretycznie dziewięć godzin.
— Teoretycznie?
— Jeszcze nigdy nie musieliÅ›my tego robić. Mamy jednak odpowiednie urzÄ…-
dzenia. Lada moment powinny się włączyć dmuchawy.
Rzeczywiście parę sekund później korytarz wypełniło donośne wycie. Stern
poczuł na nogach pęd powietrza.
— A gdy już wymienicie powietrze? Co dalej?
— Naprawimy wszystkie uszkodzenia i bÄ™dziemy spokojnie czekali na powrót
wyprawy — odparÅ‚ Gordon. — DokÅ‚adnie tak, jak planowaliÅ›my.
— Co bÄ™dzie, jeÅ›li spróbujÄ… wrócić, zanim skoÅ„czycie przygotowania?
— To najmniejszy problem, Davidzie. Po prostu maszyny nie wrócÄ…, cofnÄ… siÄ™
do punktu startowego i zaczekajÄ… na dogodny moment.
— Zatem ludzie stanÄ… siÄ™ rozbitkami?
— Na jakiÅ› czas. Tak czy inaczej, na razie nie możemy im pomóc.
36.13.17
174
Chris dopadł krawędzi urwiska i skoczył. Spadał, wymachując rękoma i nogami. Ujrzał skąpaną w słońcu Dordogne, leniwie wijącą się w zielonej dolinie.
Była strasznie daleko, a dobrze wiedział, że nurt jest za płytki. Śmierć zajrzała mu w oczy.