Faktycznie, celne pytanie — myÅ›li Katarzyna...
Serwis znalezionych hasełOdnośniki
- Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
- — ProszÄ™ pani, jeÅ›li pojedzie pani do siedziby detektywów Dystryktu Zachodniego przy PięćdziesiÄ…tej PiÄ…tej i Pine, gdzie podpisze pani dokument...
- Tak wiÄ™c nie można też ustalić, czy pewne rodzaje literackie uksztaÅ‚towaÅ‚y siÄ™ raczej pod naciskiem zjawisk realnych, czy raczej — norm kulturowych jako...
- dobiegÅ‚ do jej wytężonego sÅ‚uchu — cichy jak brzÄ™czenie komara daleki dzwonek, za chwilÄ™ ponowny • dzwonek, już bliżej, potem stukot...
- Niemniej obawiaÅ‚em siÄ™ wyjść z lasu — choć skÄ…dinÄ…d byÅ‚o oczywiste, że prÄ™dzej albo później wyjść muszÄ™...
- par³ margraf — ale nie jeno przeto, jeno ¿e przez Odrê³acniej siê przeprawiæ, w górnym biegu...
- ciekawe i co mnie osobiÅ›cie bardzo zaskoczyÅ‚o — zdaÅ‚em sobie spra- wÄ™, że czasami pracujÄ…c mniej i krócej, można byÅ‚o zrobić wiÄ™cej, niż...
- le jest potrzebny), niedostÄ™pnej dla użytkowników i przeznaczonej wy- Å‚Ä…cznie na potrzeby administratora, — skonfigurowanie portów...
- wyreperowaÅ‚ dach i Å›ciany, wybiÅ‚ otwory i wstawiÅ‚ okna, żeby byÅ‚ przewiew — zmieniÅ‚ caÅ‚e pomieszczenie tak, że wyglÄ…daÅ‚o prawie jak mieszkanie...
- — Od dawna panowaÅ‚o przekonanie, że rzeka Nil wypÅ‚ywa z wielkich jezior leżących u stóp Gór Księżycowych[46]...
- mogÅ‚a umknąć uwagi czatowników pilnujÄ…cych granicy — i niepostrzeżenie prze- dostać siÄ™ w gÅ‚Ä…b terenów Armektu...
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi.
— Nie zrobiÅ‚a nam nic zÅ‚ego, choć pewnie nie raz miaÅ‚a okazjÄ™...
— JesteÅ›my nauczycielkami — gÅ‚os Stasi twardnieje. — Jako pedagodzy jesteÅ›my odpowiedzialne za powierzone naszej opiece uczennice.
— SkÄ…d przypuszczenie, że im zagrażam? — oczy patrzÄ… spokojnie i z rezygnacjÄ….
— CzytaÅ‚o siÄ™ co nieco — syczy.
Księżniczka odwraca głowę w jej stronę.
— I pewnie filmy też pani oglÄ…daÅ‚a? To wszystko bzdury. Krwi muszÄ™ siÄ™ napić raz na cztery, pięć lat. I nigdy tyle, żeby zabić. Krew utrzymuje mnie przy życiu... Nie wiem dlaczego, jakie zwiÄ…zki chemiczne dziaÅ‚ajÄ… stabilizujÄ…co na proces podziaÅ‚u moich komórek. Przypuszczam, że chroniÄ… koÅ„cówki telomerów przed uszkadzaniem przy kolejnych replikacjach DNA. I jeszcze jedno. To odmienność gatunkowa, może przypadkowa mutacja. Nie jest zaraźliwa. U mnie w rodzinie czasem siÄ™ pojawiaÅ‚a...
Naga, szesnastoletnia wampirka przemawia językiem współczesnej biologii molekularnej. Jej ciało pokrywa się gęsią skórką. Mimowolny dreszcz przebiega plecy. Z całą pewnością nie sypia w kryptach, przywykłaby do chłodu. Stanisława nieco łagodnieje. Może będzie trzeba zabić tę małą, ale po co ją dodatkowo męczyć?
— Ubierz siÄ™ — wydaje polecenie. — Tylko żadnych sztuczek. Nóż zostaw tutaj.
Zauważyła sztylet leżący na półce. Nie dają jej najmniejszej szansy. Nie przedrze się, nie zabije, nie ucieknie.
— Jakim cudem nikt siÄ™ nie zorientowaÅ‚? — pyta Katarzyna. — PokÄ…sania przez wampiry z pewnoÅ›ciÄ… byÅ‚yby odnotowane w kronikach policyjnych... AnalizowaliÅ›my w CBÅš różne dziwne przypadki pod kontem ewentualnych szaleÅ„ców. Pogryzienia ludzi też. Jak to zrobiÅ‚aÅ›?
— Nie gryzÄ™ ludzi — na jej twarzy maluje siÄ™ obrzydzenie. — Przecież to byÅ‚by kanibalizm!
SpoglÄ…dajÄ… na siebie zaskoczone.
— Konie! — domyÅ›liÅ‚a siÄ™ Stasia. Jej oczy ciemniejÄ…. Lubi konie.
— W zasadzie to dla nich bezbolesne — wyjaÅ›nia uczennica. — Przy odrobinie zrÄ™cznoÅ›ci nawet nie zauważajÄ…. WyczuwajÄ… coÅ›, ale jak siÄ™ oswojÄ…, przestajÄ… zwracać uwagÄ™.
— A Å›lady zÄ™bów?
Otwiera usta i wysuwa ssawkę ukrytą pod językiem. A więc słowiańskie legendy mówiły prawdę.
— PodciÅ›nienie, bezpoÅ›rednio przez skórÄ™ — mówi z niejakÄ… dumÄ…. — Substancja, z której zbudowana jest ssawka może siÄ™ wcisnąć miÄ™dzy komórki tkanek ofiary. Trzeba tylko trafić na dość grubÄ… żyÅ‚Ä™, na przykÅ‚ad za koÅ„skim uchem...
— O kurde — StanisÅ‚awa nigdy nie używa tak brzydkich wyrazów. To pierwszy wypadek od dobrych dwustu lat. OpuszczajÄ… broÅ„.
Monika oddycha z ulgą. Spociła się... A nie ma dezodorantu. Katarzyna parska śmiechem chowając broń do kieszeni. Zachciało im się polować na dziką bestię i co znalazły?
— I dużo was jest? — StanisÅ‚awa jeszcze nie chowa rewolweru.
— Nie mam pojÄ™cia. Wiem o dwu innych, ale one nie żyjÄ… od stuleci... Nigdy nie spotkaÅ‚a pani nikogo z naszych? — patrzy nauczycielce w oczy.
— Z naszych?
— No fakt — rumieni siÄ™. — MyÅ›laÅ‚am poczÄ…tkowo, że pani też. Ale srebro... Dotyka pani Å‚yżeczki i nic. I nie wie pani o krwi... WiÄ™c doszÅ‚am do wniosku, że jakoÅ› inaczej umiecie oszukiwać czas — przenosi spojrzenie na drugÄ… nauczycielkÄ™.
— Mnie do tego nie mieszaj — Katarzyna tupie nogÄ… w udawanej zÅ‚oÅ›ci.
— KamieÅ„ filozoficzny — wyjaÅ›nia jej kuzynka. — Wyprodukowany przez mistrza SÄ™dziwoja z Sanoka.
Mała wampirka patrzy zdumiona.
— Jak to, to jednak siÄ™ udaÅ‚o?
— Owszem. Tylko zapas mi siÄ™ koÅ„czy. Podejrzewamy, że alchemik ciÄ…gle żyje...
Ubrała się do końca. Spokojnie otwiera zamknięte na zasuwkę drzwi. Nie ucieknie. Już wie, że nie będzie musiała. Nie zrobią jej krzywdy. Katarzyna studiowała psychologię. Poznała, że powiedziała prawdę... Druga nauczycielka także chowa swoją śmiercionośną spluwę do torebki. Lepiej nie paradować z czymś takim po szkole. Uczennice mogłyby by się przestraszyć. Jeszcze kilka gryzących pytań.
— ZnaÅ‚aÅ› biskupa MikoÅ‚aja, Å›wiÄ™tego MikoÅ‚aja? — dopytuje siÄ™ Katarzyna.
— No jakim cudem? — księżniczka wzrusza ramionami. — PrzyjechaÅ‚am do Myry w 898 roku a on zmarÅ‚ coÅ› z pięć stuleci wczeÅ›niej... PowiedziaÅ‚am prawdÄ™. UrodziÅ‚am siÄ™ w 86 roku... 886 — dodaje tytuÅ‚em wyjaÅ›nienia.
Dzwonek rozbrzmiewa jasno i czysto. Zaraz zacznie się lekcja polskiego. Stanisława powinna iść na francuski z maturalną klasą. Nie wypada się spóźniać. Druga nauczycielka ma okienko, ale obiecała dyrektorowi skonfigurować komputer.
Rozstają się przed drzwiami przebieralni. Nie muszą nic mówić. Jeszcze będzie okazja, by pogadać spokojnie, bez pośpiechu, bez czarnych luf zaglądających w oczy. Informatyczka podaje dziewczynce bułatowy sztylet zostawiony pod prysznicem. To ostateczna oznaka zaufania. Wrogom nie wręcza się broni... Księżniczka Monika wbiega po schodach.
— Zaczekaj! — woÅ‚a za niÄ… StanisÅ‚awa.
Zatrzymuje siÄ™ i odwraca.
— Tak? — twarz rozjaÅ›niona uÅ›miechem.
— Wpadnij do nas jutro po lekcjach, zrobiÄ™ leczo.
— Z przyjemnoÅ›ciÄ…. DziÄ™kujÄ™ za zaproszenie.
Przeskakuje po kilka stopni prąc w górę. Złociste włosy wilgotną falą opadają jej na ramiona. Ma lekkie dreszcze. Nie trzeba było stać tak długo pod zimnym prysznicem.
* * *
Małe, przytulne mieszkanko. Okno wychodzi na krakowskie Planty. Deszcz chłoszcze w szyby. Jesień... W środku jest ciepło i przyjemnie. W powietrzu unosi się zapach szarlotki, herbaty oraz węgla drzewnego z samowara. Księżniczka Monika siedzi po turecku na grubej skórze renifera. Przegląda ilustrowany tomik etiopskich wierszy. Oswajanie koni szło ostatnio całkiem nieźle. Szarlotka bardziej im smakuje niż marchew. Jeszcze trochę i będzie można nasycić pragnienie...
Katarzyna rozpala samowar. Jej kuzynka przy biurku wygłasza tyradę.
— Dopadniemy SÄ™dziwoja. Tym razem wyduszÄ™ z niego wiÄ™cej tynktury. Zrobimy sobie szybciutko z pięć kilogramów zÅ‚ota i kupimy za to wiÄ™ksze mieszkanie, trzy, może cztery pokoje. ZaÅ‚atwimy jakoÅ›, żebyÅ› mogÅ‚a z nami zamieszkać... Jak zrobisz maturÄ™, urywamy siÄ™ stÄ…d. Do Boliwii na przykÅ‚ad...
Nalewa do kieliszków czerwonego, słodkiego, gruzińskiego wina. Do trzech kieliszków.